• Instagram
  • wszystko co kreatywne!

    Strony

    TAJEMNICE SUKCESU W PIECZENIU MAKARONIKÓW


    Makaroniki.....nie należy się ich bać! Mnie za pierwszym razem wyszły I-DE-AL-NE! Najpierw skrzętnie przygotowałam się teoretycznie, następnie  imieniny mamusi wykorzystałam jako pretekst do pierwszego sprawdzianu... Były piękne, ze sztandarową falbanką, niebieskie.... no właśnie:) w przepisie Felluni, bo ten własnie w internecie krążył jako pewniak, napisane było: " 2 łyżeczki barwnika spożywczego"... "no tak- pomyślałam- zrobię błękitne", więc dałam jedynie łyżeczkę.... Wyszły NIEBIESKIE, poważnie i intensywnie niebieskie. "Nic to"- odgoniłam mieszane uczucia wobec wzorowych makaroników, które wyszły, i to za pierwszym razem- skosztowałam. Były na prawdę pyszne, miękkie w środku i lekko chrupiące z zewnątrz. Tak więc nieświadoma niczego położyłam moje cuda aby wystygły. Dopiero po minie mojej siostry zaczęło do mnie docierać że ten intensywny kolor może mieć coś wspólnego ze łzami powstrzymywanymi ze śmiechu przez domowników. No tak, podeszłam do lustra i nie wiem jakie i czy smerfy maja zęby, ale z koloru moich na pewno były by dumne. 



    Skąd moja:

    PRZESTROGA NR1: PRZED DODANIEM  BARWNIKA DO MAKARONIKÓW SPRAWDŹ JEGO INTENSYWNOŚĆ, GDYŻ MOŻE SIĘ OKAZAĆ, ŻE MIMO PRZEPISU PÓŁ SZCZYPTY Z PEWNOŚCIĄ WYSTARCZY.

    PRZESTROGA NR2: PRZEPIS TO RZECZ "ŚWIĘTA", NIE MOŻNA GO INTERPRETOWAĆ, NALEŻY BEZWZGLĘDNIE  PRZESTRZEGAĆ PROPORCJI I KOLEJNOŚCI DODAWANIA SKŁADNIKÓW. 

    Po pierwszej próbie zajęło mi trochę czasu pogodzenie się z porażką....kilka miesięcy. Nie dawało mi to jednak spokoju. Przestrzegałam wszystkich wyznaczonych w przepisie zasad i wciąż nie było "falbanki":( Nie poddawałam się jednak. Była prawie udana próba nr, 3,4,5,6,7,8,9,10 i wciąż falbanki brak, mimo że poszukiwania idealnego procesu twórczego przecież trwały.

    PRZESTROGA NR3: NIE WOLNO SIĘ PODDAWAĆ, ZA KTÓRYMŚ RAZEM ZNAJDZIEMY SWOJĄ METODĘ NA IDEALNE MAKARONIKI.

    Aż do momenty, kiedy na BBC Entertainment, przez przypadek nie obejrzałam programu Lorraine Pascale, gdzie łatwo upiekła piękne kolorowe makaroniki. Dlaczego tak zrewolucjonizowało to mój pogląd na temat metod wypieku makaroników: ponieważ Lorraine upiekła je z bezy włoskiej!
    Poprzedni przepis opierał się na bezie francuskiej, czyli ubiciu białek i delikatnym ręcznym wmieszaniu cukru pudru wraz z migdałami. Ewidentnym minusem tej metody był fakt, że ciężko jest wmieszać suche składniki do sztywnych białek bez nadmiernego ich rozpuszczania. Sam barwnik potrzebuje kilku dodatkowych ruchów drewnianą łyżką, w przeciwnym razie pozostają nieapetyczne kropki. 
     Tu Lorraine mi udowodniła, że wykonanie bezy włoskiej: czyli ubijanie białek przy jednoczesnym wlewaniu gorącego syropu cukrowego, jest proste.
    Tym razem jako powód do ich wykonania nr11 posłużyła impreza dla przyjaciół z podstawówki:) UPIEKŁY SIĘ ŚLICZNE! nic dodać, nic ująć...
    Pieczenie nr12 było niemal udane, ponieważ mimo że makaroniki schły tyle samo czasu, nie wyrosły nadto. Padało. Dlatego na podstawie własnych obserwacji mogę wyciągnąć rewolucyjne wnioski, sformułowane ku użytkowi publicznemu:

    PRZESTROGA NR4: MAKARONIKI NIE UDADZĄ SIĘ JAK PADA DESZCZ, PONIEWAŻ WILGOTNOŚĆ POWIETRZA POWYŻEJ 55% NIE POZWALA IM PRAWIDŁOWO WYSCHNĄĆ.
    proste, ale prawdziwe:)

    PRZESTROGA NR5: BIAŁKA NALEŻY UBIJAĆ MIKSEREM DŁUGO, 6 MINUT Z ZEGARKIEM W RĘKU I ANI SEKUNDY KRÓCEJ.

    PRZESTROGA NR6: NIE WAŻNE ILE MINUT SCHNIĘCIA ZALECANE JEST W PRZEPISIE, MAKARONIKI NALEŻY PIEC DOPIERO, KIEDY DOTYKAJĄC POWIERZCHNI  MAKARONIKU, NIC SIĘ NIE PRZYKLEJA, NAWET JEŚLI TAKI STAN OSIĄGNIEMY DOPIERO PO 1,5 GODZINIE.

    PRZESTROGA NR7: MAKARONIK WYCIŚNIĘTY ZBYT BLISKO KRAWĘDZI BLACHY NIE UPIECZE SIĘ RÓWNO.
    Po jednej stronie będzie falbanka, po jednej nie.

    PRZESTROGA NR8: JEŚLI MAMY DWIE BLACHY, CO OZNACZA, ŻE MUSIAŁY BY SIĘ PIEC JEDNA NAD DRUGĄ, NALEŻY PODZIELIĆ PIECZENIE NA DWIE TURY. JEDNAK WTEDY, ZE WZGLĘDU NA BARDZIEJ NAGRZANY PIEKARNIK, DRUGĄ PARTIĘ NALEŻY PIEC 2MINUTY KRÓCEJ.

    PRZESTROGA NR9: NIE MA ODSTĘPSTWA OD PRZESIEWANIA MIELONYCH MIGDAŁÓW. MUSZĄ BYĆ DROBNE I TRZEBA JE PRZESIAĆ PRZEZ GĘSTE SITO. PODOBNIE JAK CUKIER PUDER.

    Teraz jesteście gotowi do pieczenia idealnych makaroników takich jak te:




    Makaroniki, które widzicie na zdjęciu są rezultatem próby nr12 i piekłam je wczoraj wieczorem, bo to dla mnie najlepsza pora do tworzenia. Dzisiaj powstał krem i zdjęcia.

    SKŁADNIKI:
    80g białek ( 2 duże jajka, 
    nie, nie muszą być suszone, ja robię ze świeżych)
    125g mielonych migdałów
    125g cukru pudru
    barwnik spożywczy w proszku
    110g cukru

    • W misce mieszamy 40g białek, przesiane mielone migdały, przesiany cukier puder i barwnik spożywczy. Dokładnie, tak aby barwnik się wmieszał idealnie, nie ważne jak długo będziemy mieszać.
    • Do miski mixera, suchej i nie tłustej, wlewamy białka i włączamy na najwyższe obroty.
    • W rondelku rozpuszczamy cukier z 2 łyżkami WRZĄCEJ wody. Raczej staramy się nie mieszać, rozpuszczamy  na średnim ogniu, żeby gwałtowny proces nie spowodował powstania grudek. Jeśli tak się stanie, to sorry, ale nie uratujemy tego i trzeba zacząć syrop cukrowy od nowa:( Zajmie to ten moment,w którym białka zdążą się ubić na półsztywno. Wtedy nie zmniejszając obrotów mixera wlewamy gorący syrop cukrowy stałym cieniutkim strumieniem.
    • Ubijamy 6 minut, masa będzie sztywna i szklista.
    • Do miski z masa migdałową przekładamy 1/3 białek i energicznie mieszamy, aby nieco ją rozrzedzić.
    • Resztę białek dodajemy i mieszamy delikatnie.
    • Do rękawa cukierniczego z metalowa końcówką (to dość istotne) o okrągłym przekroju i dużej średnicy ok. 8 mm (jeśli otwór będzie mniejszy, to przy wyciskaniu masy może się ona napowietrzyć, co spowoduje ;pęknięcie makaronika' podczas pieczenia) przekładamy masę i wyciskamy, na wyłożoną papierem do pieczenia płaską blachę, kopki o śr. ok 3cm w odległości 3cm każdy od każdego, aby podczas pieczenia się nie posklejały.
    • Możemy je z wierzchu posypać: posiekanymi orzechami, kakao, kawą rozpuszczalną, albo cukrową posypką. Będą wyglądać fachowo:)
    • Odkładamy do wyschnięcia. Nie jest także potrzebne uderzanie blachą, aby masa się rozpłynęła. W tym przepisie konsystencja jest idealna.
    • Pieczemy 12-15min, w zależności od piekarnika (każdy jest inny dlatego polecam sprawdzać już po 8 minutach) w 180st.C PRZY UCHYLONYCH DRZWICZKACH PIEKARNIKA (dosłownie niewielka, kilkumilimetrowa szpara ) - aby nie było za wilgotno wewnątrz. Ja piekę na termoobiegu.
    • Wyciągamy z piekarnika i czekamy 5min. Potem delikatnie ściągamy szpatułką na płaski talerz.
    Ja robię do nich super dobry, super prosty krem maślany.

    KREM:
    100g miękkiego masła (najlepiej wyciągnąć z lodówki dzień wcześniej)
    cukier waniliowy
    125g serka mascarpone

    • Ucieramy masło do białości. 
    • Dodajemy cukier waniliowy nadal ucierając.
    • Zmniejszamy obroty i dodajemy serek mascarpone. Dokładnie mieszamy.
    • Przekładamy do rękawa cukierniczego i wyciskamy tyle, aby rozkosznie wypływała spomiędzy dwóch makaroników.
    • Żeby ułatwić sobie pracę, przed nałożeniem kremu zawsze układam wszystkie makaroniki parami, według rozmiaru, odwracam jeden z pary do 'góry nogami' i na niego nakładam krem.
    • 'Muszle' makaronikowe najlepiej zrobić kilka dni wcześniej, na spokojnie, jeśli mają być gwiazdą wieczoru. Bo wiadomo kto się cieszy, jak się człowiek spieszy. Upieczone 4-5 dni wcześniej przechowujemy w szczelnie zamkniętym plastikowym pojemniku lub słoiku z ręcznikiem papierowym pod pokrywką (aby chłonął wilgoć).
    KONIEC MĄDROŚCI!
    POWODZENIA









    24 komentarze :

    1. Wyglądają jak prosto ze sklepu :)
      Byc może spróbuję zrobic niespodziankę domownikom na święta ;)
      Masz talent i do pieczenia i do fotografii ! :) pozdrawiam

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. dziękuję ci bardzo:) kocham piec i gotować, a makaroniki to dla mnie słodycz idealna!!!! Ale tylko te z kremem/masą, z lukrem nie lubię! Ostatnio zrobiłam makaroniki na kiermasz szkolny mojej bratanicy i sprzedała ok 80 sztuk w niecałe 30 minut. Byłam dumna!

        Usuń
    2. Doszłaś do perfekcji, ja mam zamiar zrobić w środę na imieniny makaroniki :). Pytanko: na ile sztuk jest przepis?

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Na półtorej płaskiej blachy, czyli ok 34 połówki makaroników ok 3 cm średnicy, czyli 17 makaroników złożonych z kremem:) Sukcesu w jutrzejszym pieczeniu ci życzę:)

        Usuń
    3. W punkcie pierwszym właściwego przepisu piszesz:
      w misce mieszamy 40g białek, przesiane mielone migdały, przesiany cukier i barwnik - ale wszystko razem, czy w osobnych miskach?
      Taką może zabawną, ale wątpliwość mam... bo potem rozpuszczamy cukier, więc raczej osobno, ale proszę o potwierdzenie:) twój przepis bardzo chcę wypróbować...

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Razem. W jednej misce, jak widzisz, mieszamy tylko połowę białek razem z migdałami, barwnikiem i cukrem pudrem. Natomiast osobno ubijamy drugą połowę białek razem z rozpuszczonym zwykłym cukrem. Mam nadzieje, że pomogłam:) Kto pyta, nie błądzi:) Cudownych rezultatów, falbanki przy makaronikach:D

        Usuń
    4. Chcę upiec te cuda na urodziny syna - na szczęście do sierpnia MOŻE uda mi się opanować ten temat :)

      OdpowiedzUsuń
    5. Ostatnio wszędzie je widzę, chyba za mną chodzą. A ponieważ przepis tak cudownie opisany trzeba to wykorzystać i je upiec.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Muszę ci powiedzieć, że dwa tygodnie temu ponownie przeczytałam ten post i upiekłam makaroniki i wyszły bezbłędne:D Znaczy, że nadal działa:)

        Usuń
    6. Mam takie pytanie. Gdzie kupujesz barwniki w proszku?

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Ja kupuje te polskiej produkcji w sklepie 'kolonialnym' na ul. Goliana w Wieliczce, ale jest też na Kurdwanowie w Krakowie bardzo dobry sklep, który posiada też sklep internetowy galeriacukiernika.pl , gdzie czasami kupuję akcesoria:)

        Usuń
    7. Witam :) W przepisie nie widzę żadnej informacji odnośnie temperatury syropu cukrowego, wszędzie tak trąbią, że to ważne, a tu tylko tak na oko ;) Da się? A z tym deszczem to ma nie padać w chwili pieczenia czy w danym dniu w ogóle?

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Hmmm...Da się:) trochę się przez te lata napiekłam tych makaroników... jak widać po zdjęciach na blogu na przestrzeni czasu, z sukcesem. Nie posiadam termometru cukierniczego, zawsze rozpuszczam cukier 'na oko' - musi się cały rozpuścić, ale nie może zmienić koloru. Jeśli chodzi o zmianę wilgotności, to oczywiście chodzi o moment schnięcia makaroników, te 30 minut i, co za tym idzie, czas przed:) powodzenia

        Usuń
    8. Jak długo można przechowywać makaroniki? Najlepiej przechowywać w lodówce? Postanowiłam upiec samą na chrzest syna i chciałabym je zrobić wcześniej

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Najlepiej upiec makaroniki kilka dni wcześniej, włożyć je do słoika, na wierzch dać ręcznik papierowy i szczelnie zakręcić, aby nie nabrały wilgoci. Wieczorem dnia przed chrztem można zrobić nadzienie i złożyć makaroniki w całość. Nie wiem jakie nadzienie chcesz zrobić, ale im bardziej 'mokre' wilgotne, tym krócej makaroniki wytrzymają. Prawda jest taka, że w sklepach są nadziane mega słodkim, twardym lukrem i wtedy mogą stać nawet kilka dni. Przy masie krówkowej, czy takiej na śmietanie lub z owocami, makaroniki stojąc zbyt długo po prostu mogą się rozpuścić. Aby były najsmaczniejsze proponuję przechowywać je w zimnym miejscu nie dłużej niż 1 dobę. Pozdrawiam

        Usuń
    9. Witam! Mam pytanie, bo nie jestem pewna, ze dobrze zrozumiałam... Piszesz, ze "W misce mieszamy 40g białek, przesiane mielone migdały, przesiany cukier puder i barwnik spożywczy. Dokładnie, tak aby barwnik się wmieszał idealnie, nie ważne jak długo będziemy mieszać." Czyli rozumiem, że tego NIE UBIJAMY, tylko mieszamy łyżką?? A ubijamy pozostałe 40 g białek i ta pianę dodajemy do pierwszej masy wymieszanej tylko ręcznie? Z góry przepraszam, jeśli pytanie jest głupie, ale to mój debiut makaronikowy i chciałabym, żeby zakończył się sukcesem :) pozdrawiam serdecznie!

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Pytanie nie jest głupie, jest konkretne. Tak, w misce mieszamy nieubite białka z cukrem pudrem, barwnikiem i migdałami i możesz to mieszać ile wlezie. Delikatnie należy obchodzić się tylko z białkami ubitymi osobno mikserem:)

        Usuń
      2. Bardzo Ci dziękuję za błyskawiczną odpowiedź! Teraz juz wszystko jasne :) Dziękuję i pozdrawiam!

        Usuń
      3. Zawsze chętnie pomogę, życzę wspaniałego i cudownie owocnego pieczenia :D

        Usuń
    10. Witam ,chcę się zabrać za makaroniki i wybrałam Twój przepis ,w związku z czym mam dwa pytania.
      1. Możesz mi wytłumaczyć istotność metalowej końcówki do rękawa? Oba mam z plastikową.
      2. Czy mąka migdałowa to są właśnie zmielone migdały? Z powodu małego Bąbla plączącego się między nogami chcę możliwie sobie skrócić czas przygotowania ;)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Dziękuję, ze zdecydowałaś się upiec swoje makaroniki 'razem ze mną' :P
        1. Żebym to ja pamiętała. Najistotniejsze jest, aby końcówka miała duży, okrągły otwór o średnicy nie mniejszej niż 8 mm. Dlaczego? Ponieważ przez mniejszy otwór wyciskana masa może się nam napowietrzyć, co poskutkuje 'pęknięciem' makaronika. Z tą metalową końcówką chodziło o to, że metal jest chłodny i dzięki temu ubite białka, a raczej ich pęcherzyki, nie będą pęakć.
        2. Tak, mąka migdałowa to zmielone migdały, ale super zmielone! Bardzo drobno.Bardzo bardzo drobno. Więc nawet te ze sklepu już zmielone wstępnie trzeba jeszcze raz porządnie w blenderze/malakserze zmielić na puch, tak jak cukier puder.
        Powodzenia.

        Usuń
      2. Wielkie dzięki za odpowiedź. Jeszcze jedno - przechowywać bez nadzienia można do tygodnia w szczelnym słoiku z czymś co będzie pochłaniać wilgoć, tak? A jeśli chcę je nadziać lemon curd, to ile wytrzymają?
        Pozdrawiam.

        Usuń
      3. Makaroniki to rodzaj bezy, więc każde nadzienie (za wyjątkiem specjalnego rodzaju lukru) spowoduje, że beza pochłonie wilgoć i się rozpuści. Lemon curd jest na maśle, ale i na soku cytrynowym, więc makaroniki wytrzymają tylko kilka godzin, nie ma tego jak przechowywać dłużej. Niestety

        Usuń
      4. Dziękuję Ci bardzo, to super miłe, że tak od razu ludziom, mało i sierotom odpisujesz ;)

        Usuń

     

    MeetBeauty

    MeetBeauty

    Prawa autorskie

    Nie zgadzam się na kopiowanie grafik, zdjęć i tekstów oraz publikowanie ich w formie elektronicznej lub drukowanej bez mojej wiedzy i zgody (Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

    Google+ Badge

    FACEBOOK

    MÓJ INSTAGRAM