• Instagram
  • wszystko co kreatywne!

    Strony

    POIRES BELLE HELENE, CZYLI GRUSZKI PIĘKNEJ HELENY


    Wczorajszy dzień spędziłam we  wspaniały sposób. Nie powiem dzisiaj w jaki:) bo zapewne bez zdjęć, których jeszcze nie mam, nie wyglądałby na tak niezwykły, jak niewątpliwie był. Nieco tajemniczo? Tak, ale warto na relacje z warsztatów kuchni ...  jeszcze poczekać:D Ale gdzie, z kim, i kiedy... to następnym razem.

    Dzisiaj pyszny, prosty, lekki deser z sezonowych jesiennych owoców: gruszek, zostawiający pole do popisu, skromnie lub na bogato według uznania. To kolejny przepis pochodzący z nowo nabytej książki "Mała paryska kuchnia" Rachel Khoo, którą już polubiłam, za to, że powraca do tradycyjnej
    francuskiej kuchni, która ostatnimi czasy zaczęła stopniowo zanikać  na rzecz tak zwanej kuchni fusion. Choć nie wszystkie przepisy trafiają w moje kulinarne gusta, znaczna ich większość czeka na zrealizowane.

    Uważam, że historia powstania tego deseru jest bardzo poetycka, a mianowicie Auguste Escoffier'a zainspirowała obejrzana przez niego w XIX wieku operetka Offenbacha 'Piękna Helena'. Zresztą nie tylko jego twórczość poruszyło to dzieło, a mianowicie w Paryżu powstało w owym czasie więcej dań dedykowanych Helenie Trojańskiej, jak choćby befsztyki Pięknej Heleny z jabłkami i karczochami czy mus Pięknej Heleny z kurczęcia w szparagach z truflami:)

    Deser jest na tyle pyszny w swojej prostocie, lekki a ciekawy w smaku, 
    że każdy w tę jesień powinien uraczyć swoje niedzielne popołudnie tym oto 
    wyśmienitym poczęstunkiem, i w zależności od humoru lub ilości rozterek, z dodatkiem kolejno:
    jednej gałki lodów waniliowych, kilkoma migdałami, ubitą śmietaną, drugiej gałki lodów waniliowych, krokantem, sosem toffi, większą ilością ubitej śmietany, i kiedy to nie wystarczy należy wznieść się na wyżyny dekadencji i poczuć się niezwyciężonym dodając kilka kandyzowanych kwiatów fiołka. 
    No bo kto na co dzień raczy się kandyzowanymi kwiatami fiolka? Chyba muszę się rozejrzeć za słoiczkiem kandyzowanych kwiatów fiołka:), tak na wszelki wypadek, znając siebie i mój nastrój w chwili, kiedy budząc się w nocy, bądź nad ranem, widzę krajobraz, jakby ktoś dokładnie wymazał go gumką: czyli biały!


    SKŁADNIKI:
    4 gruszki, nie zbyt twarde
    1,5 l zimnej wody
    1 laska wanilii
    150 g cukru
    • Do dużego garnka wlać wodę, wsypać cukier i zacząć podgrzewać.
    • Laskę wanilii przeciąć wzdłuż na pół, nożem wyskrobać ziarenka i wrzucić do garnka z wodą i cukrem. Zarówno ziarenka, jak i resztę pustej już laski, gdyż w niej też jest zawarty aromat.
    • Gruszki obrać tak, aby ogonek został.
    • Kiedy woda zacznie wrzeć zmniejszyć nieco ogień, włożyć delikatnie za ogonek po kolei wszystkie gruszki i gotować pod przykryciem ok. 10-12 minut. Sprawdzić miękkość nakłuwając nożem. W oryginalnym przepisie Rachel pisze o 20 minutach, niemniej jednak po dwukrotnym przygotowaniu tego deseru stwierdzam, że w przypadku normalnych gruszek średniej wielkości 12 minut to naprawdę max.
    • Kiedy gruszki będą już miękkie wyłączyć ogień, odstawić na bok do ostygnięcia.
    • Nawet kiedy gruszki będą już zimne, można je wstawić na noc do lodówki, w szczelnie zamkniętym pojemniku szklanym lub plastikowym, aby jeszcze bardziej przeszły aromatem wanilii.
    SKŁADNIKI NA SOS CZEKOLADOWY:
    100 g czekolady deserowej
    100 ml śmietanki 30%
    2 łyżki kakao (dla intensywniejszego smaku)
    opcjonalnie:
    szczypta kardamonu lub
    szczypta przyprawy do piernika lub
    szczypta cynamonu lub
    nieco kandyzowanej skórki z pomarańczy
    • Czekoladę połamać na kawałeczki i włożyć do miski.
    • W rondelku mocno podgrzać śmietankę i ewentualnie którąś z przypraw. Nie gotować.
    • Zalać czekoladę gorącą śmietanką, po chwili dodać kakao i delikatnie wymieszać.
    • Każdą gruszkę postawić ogonkiem do góry na osobnym talerzyku. Pamiętając, że w razie potrzeby zawsze można przyciąć spód gruszki tak, aby stała prosto jak struna.
    • Polewamy ciepłym sosem czekoladowym.
    • Możemy dołożyć wcześniej wspomniane dodatki i ...
    VOILÁ!









    4 komentarze :

    1. Poproszę zapakować i wysłać kurierem do Warszawy, zapłacę każdą cenę ;)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Każdą powiadasz? Curious and curious... Napisz kiedy będziesz w Krakowie, a z chęcią przyrządzę je jeszcze raz i spakuję nawet na wynos:D

        Usuń
    2. Przeczytałem właśnie cały opis i postanowiłem sam przyrządzić to cudo :) Jestem jednak niecierpliwy i wprowadzę drobną zmianę - nie odstawię gruszek na całą noc do lodówki, lecz zjem jeszcze tego samego dnia.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Muszę przyznać, że kiedy zrobiłam je po raz pierwszy nie doczytałam, że należało zostawić je na noc w lodówce i podałam je 2 godziny po ugotowaniu kiedy niemal całkowicie wystygly po wyłożeniu na talerzyki. Były pyszne. Ostatnio natomiast, pilnie trzymając się przepisu poczekalam do dnia następnego i... jak dla mnie nie było znacznej różnicy w smaku! Tak więc śmiało!

        Usuń

     

    Etykiety

    RECENZJE (171) URODA (164) kosmetyki (157) KUCHNIA (79) DIY (76) KREATYWNIE (74) PRZEPIS (74) NOWOŚCI (63) koreańskie kosmetyki (43) deser (34)

    Prawa autorskie

    Nie zgadzam się na kopiowanie grafik, zdjęć i tekstów oraz publikowanie ich w formie elektronicznej lub drukowanej bez mojej wiedzy i zgody (Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

    klub ekspertek

    Google+ Badge

    FACEBOOK

    MÓJ INSTAGRAM