• Instagram
  • wszystko co kreatywne!

    Strony

    POZYTYWNE ZASKOCZENIE, CZYLI PYSZNOŚCI I ŚLICZNOŚCI



    Nie to żeby mnie dopadła jesienna depresja, nie... jeszcze nie,  ale nie da się ukryć, 
    że taka mokra pogoda nie wpływa na mój nastrój zbyt dobrze. Nie pociesza mnie także fakt, że najprawdopodobniej lato już pożegnaliśmy i tylko patrzeć jak pewnego ranka zobaczę świat monochromatycznie biały. Bu! Kiedy już zbliżający weekend nieco mnie pocieszył, na moment zajrzałam do Galerii Krakowskiej i ku mojemu zaskoczeniu poczułam znajomy zapach. Nieco nie dowierzając podążyłam za cudownie delikatną wonią cynamonu i słodyczą lukru. Pomyślałam: Nie! Niemożliwe! A jednak z daleka, na ile to możliwe, bo jestem krótkowidzem, no może z 4 metrów:), zobaczyłam znajome logo, krzątających się piekarzy/cukierników... i moje ulubione Cinnabon! W Toronto każda stacja metra kusi zapachem Cinnabon, słodziutkich, delikatnych, rozkosznie cynamonowych, cieplusich bułeczek... Starałam się powstrzymać, gdyż nie zdrowo najadać się przed lekcjami bal...:), ale jednak uległam i kupiłam dwa, tylko dwa, tak na później. Tak mi miło, że wreszcie Cinnabon zawitało do Krakowa... Cudownie żyć ze świadomością, że kiedy tylko będę miała ochotę na te śliczne pyszności nie będę musiała wsiadać do samolotu do Toronto na 8 godzin. Ot takie ułatwienie:D Ach i  jeszcze książka. 'Szmaragdowa tablica' Carla Montero. Zapowiada się bardzo ciekawie i tajemniczo... A tak mi jeszcze kolorystycznie się zgrało, przeznaczenie: rozkosz cynamonowa dla ciała i turkusowa dla duszy:)

    No i kiedy po Cinnabon nie było już nawet okruszków, z nieukrywaną radością  przypomniałam sobie o prezencie, który dostałam na minione urodziny. Nie byłam świadoma zawartości tego niepozornego czarnego pudełeczka, zwłaszcza, że nazwę kojarzyłam tylko z mijanej w pośpiechu witrynie na Floriańskiej. 
    A tu taka piękna zawartość, małe śliczne cudeńka! Czy ktoś widział piękniejsze czekoladki? A doprawdy widziałam wiele: MountBlanc, GODIVA, Maestrani... Lekko wyczuwalna nuta alkoholu, a to lawenda i chrupiące mini pralinki... nie było instrukcji co i jaki smak, więc każda następna czekoladka to istna niespodzianka:) To niezwykłe pudełeczko od razu poprawiło mi nastrój...












    0 komentarze :

    Prześlij komentarz

     

    Etykiety

    RECENZJE (168) URODA (161) kosmetyki (154) KUCHNIA (79) DIY (76) KREATYWNIE (74) PRZEPIS (74) NOWOŚCI (63) koreańskie kosmetyki (41) deser (34)

    Prawa autorskie

    Nie zgadzam się na kopiowanie grafik, zdjęć i tekstów oraz publikowanie ich w formie elektronicznej lub drukowanej bez mojej wiedzy i zgody (Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

    klub ekspertek

    Google+ Badge

    FACEBOOK

    MÓJ INSTAGRAM