• Instagram
  • wszystko co kreatywne!

    Strony

    LISTOPADOWY SHINYBOX 2013


    Podobnie jak w przypadku Glossyboxa cieszyłam się i niecierpliwie czekałam na przybycie mojego pierwszego pudełka Shinybox. Moja ekscytacja szybko wyparowała, kiedy otworzyłam przesyłkę.



    • Po pierwsze: miała to być edycja wyjątkowa, bo we współpracy z DeeZee. No i co się okazało? Że współpraca ta ogranicza się do tote bag, czyli bawełnianej torby z nadrukiem na zakupy i kuponu z kodem rabatowym -15% ważnym do końca roku. Czyżby jakiś przytyk do stereotypu, że każdej kobiecie przyda się torba na zakupy?!!! Śmieszne i liche. Hmmm...... Porażka. Chyba lepiej by było, gdyby pudełeczko nie promowało się jako wyjątkowe, a 'kawałek materiału ' byłby w formie prezentu, może wtedy bardziej bym to doceniła, ale tak... Huczne trąbienie, 'a na końcu okazuje się smutny korniszonek'. Nie wiem, czy mała, dołączona do kompletu naklejka powinna mi coś wynagrodzić.
    • Po drugie: em... jakby to ładnie określić.... sposób prezentacji jest wielce niechlujny. Nawrzucane do tego pudełka, jakiś kawałek pomiętego papieru, i mnóstwo makulatury, czyli ulotek. No nie za fajnie. Odjęło mi to chęci do zagłębienia się we wnętrze.
    • Po trzecie: kolejny lakier do paznokci w czerwonym kolorze, dobra bordo. Ani to teraz modne, ani klasyczne, ani nie uniwersalne, ani nie dla każdego. Nie ma innych kolorów? Niemniej jednak jakościowo jest ok, to jeden z niewielu lakierów, którym do ładnego pokrycia paznokcia wystarcza jedna warstwa.
    • Po czwarte: cień do powiek. Ciemny granat! Przecież nie każdy maluje się na wampa albo Gotha. rozumiem, sprawdzić jakość kosmetyków, ale raczej neutralne kolory były by lepszym pomysłem. Niebieskookiej ciemny granat! Gdzie mam go sprawdzić! Dobrze, na wieczorne wyjście. Dobrze, na imprezę. Nieeeee.... Powinni się bardziej wysilić. Napigmentowanie też jest słabe, nie jest wart swojej ceny.
    • Po piąte: balsam do ciała. Co za masakra! Jaki ma strasznie intensywny/duszący zapach, żeby nie powiedzieć: śmierdzi!. Miałam dobre chęci.. ale nie jestem w stanie go używać. 
    • Po szóste: wydaje mi się, że ShinyBox daleko jeszcze do GlossyBox i pod względem jakości kosmetyków, i prezentacji, i klasy, i odpowiedniości kosmetyków do zamawiającego (dostałam dwustopniową maseczkę dla cery dojrzalej). Swoją drogą ciekawe, czy mają więcej opcji, wersji w ramach jednego miesiąca?
    Mimo szeroko zakrojonej kampanii reklamowej i promocyjnej, dotyczącej współpracy z DeeZee, zawartość pudełka rozczarowuje. Kosztuje tyle samo co Glossybox, a nie jest nawet w połowie takie fajne. Kosmetyki są mocno chemiczne, cień jest niefajny, balsam... szkoda mówić, puder.. muszę sprawdzić, a maseczka... muszę wypróbować! Bez entuzjazmu, chociaż bym chciała. Dobrze, że nie zamówiłam subskrypcji!! Nie rozumiem dlaczego w internecie jest tyle opinii, że to najlepszy ShinyBox ever! To nawet nie chcę wiedzieć co było w poprzednich edycjach. Skoro kosztuje to tyle samo co GlossyBox, to nie rozumiem po co wydawać na ShinyBox.







    0 komentarze :

    Prześlij komentarz

     

    Etykiety

    RECENZJE (166) URODA (157) kosmetyki (150) KUCHNIA (79) DIY (75) KREATYWNIE (74) PRZEPIS (73) NOWOŚCI (63) koreańskie kosmetyki (39) deser (34)

    Prawa autorskie

    Nie zgadzam się na kopiowanie grafik, zdjęć i tekstów oraz publikowanie ich w formie elektronicznej lub drukowanej bez mojej wiedzy i zgody (Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

    klub ekspertek

    Google+ Badge

    FACEBOOK

    MÓJ INSTAGRAM