• Instagram
  • wszystko co kreatywne!

    Strony

    MODA NA PUDEŁKA Z NIESPODZIANKĄ KOSMETYCZNĄ


    Przy okazji opisu październikowego pudełka GLOSSYBOX, mówiłam o tym jak dowiedziałam się o istnieniu idei płacenia za kosmetyki niespodzianki w wersji pełnej lub miniaturek. Nie wiem dlaczego nie słyszałam o tym wcześniej, często czytam portale typu ibeauty.pl, zeberka.pl czy ofeminin.pl i nic tam o nich nie było. Jak się później okaże o wielu innych również.


        Po skomentowaniu październikowego GB przez cały miesiąc zupełnie nie zawracałam sobie tym tematem głowy. Ale wczoraj zupełnie nieświadomie, przyznaję się z nudów, wpisując w google’ach hasło ‘blog o modzie’ wyskoczył mi pewien blog. Właścicielka ewidentnie bardzo siebie kocha, a wnioskuję to z ilości zamieszczanych przez nią zdjęć, przedstawiających ją w różnych kolorach szminek, z różnymi minami i akcesoriami we włosach, ale generalnie skupiających się na jej twarzyczce, robionych z ręki własnym telefonem w ilościach bliskich setki. Jest ok. Jak ktoś to lubi, to ja nie mam nic przeciwko temu. Ale zanim wyłączyłam kartę, moją uwagę zwróciło zdjęcie trzech pudełek: dwóch z kosmetykami i jedno z nadrukiem FJ. Autorka bloga była na tyle miła, że pod zdjęciami umieściła aktywne linki do stron z subskrypcją. Jedno oczywiście rozpoznałam od razu, był to Glossybox, dwóch pozostałych nie znałam. Zaciekawiona kliknęłam na shinybox.pl. I co się okazało:
    • to kolejny ‘set z samplami’ kosmetyków, który można nabyć w comiesięcznej subskrypcji. Powiem więcej, podobno jakby się zorientować i zapoznać z zasadami, możliwe jest uzbieranie punktów, za które można otrzymać to pudełko za darmo.

         Tak. Od razu skok do Google’i i hasło ‘porównaj pudełka glossybox i shinybox’. Znalazło mniej lub bardziej udane wpisy na innych blogach, ale ja zdecydowałam się na YouTube. Pierwsze dwie próby zakończyły się niespodziewanym szokiem spowodowanym tym co ujrzałam, od razu ‘wstecz’ i znalazłam filmik dziewczyny, która swoją nazwa wprost nawiązywała do zakończonego już serialu o drogich dylematach młodszych milionerów z Manhattanu. Po kilku sekundach zaczęłam się zastanawiać czy wytrzymam bez wykrzykiwania na głos słów, których autorce ciągle brakowało, ale dałam radę. Co mnie zaskoczyło:
    •  że takich PUDEŁEK jest więcej!

     Tatata tam! Ależ rozbudziło to moja ciekawość… że hoho, zatem zaczęłam lekturę neta. Okazało się, że wszystko zaczęło się w USA i Wielkiej Brytanii, a pierwszy Glossybox wysłano w Niemczech w 2011 roku,  że wszędzie poza Polską:D dostępny jest FashionBox o podobnej idei. Ale come on, Glossybox też jest u nas od marca 2012, więc nie jest tak źle. Drążąc temat dalej, byłam zachwycona ideą HerFashionBox rozsyłanym wyłącznie na terenie Australii, ale nieco inny, bo obok kosmetyków zawartość wypełniają także akcesoria: torebki czy biżuteria. Idąc o krok dalej czuję się zaszokowana, że:
    • takie pudełka są również w tematach: jedzenie, eco-friendly, mama i dziecko, wystrój domu, zwierzęta czy hobby!!! Stop. To zaszło już za daleko…. Otwierasz a tu sos sojowy, chrupki dla psa albo no nie wiem, zestaw szydełek!

        Wracając do Polski. I tu były wcześniej mniej udane próby jak choćby Kissbox, który przestał wysyłać w kwietniu zeszłego roku, czy Wibobox, produkty jednej firmy, który co prawda działa, ale jakość prezentowanych kosmetyków czy sama forma  nie powala, a ilości wysyłanych lakierów (tu znowu wcześniej wspomniany kanał na Youtube) zdecydowanie odstrasza. Trzecie nieznane mi pudełko z tajemniczym FJ, a pokazane wcześniej na wspomnianym blogu, okazało się FashionJewelleryBox z ‘modną’ biżuterią. Em….Jeżeli ktoś potrafi nosić wszystko to ok, ja jestem specyficzna, ponieważ sama tworząc biżuterię nie noszę jej niemal wcale, a wynika to z mojego wrodzonego minimalizmu. Ale jak ktoś lubi.
         Aha, i jeszcze jedno, Douglas też ma swoje pudełko: Douglas Box of Beauty, ale to kreowane jest na produkt bardziej ekskluzywny, ponieważ trzeba na nie polować, a  kosztuje z przesyłka aż 53zł. Rzekomo istnieje tylko 300 sztuk i trzeba się nagimnastykować, żeby zdobyć jedno… Hmmm… to chyba nie dla mnie. Niemniej jednak jest jeden plus/minus, zależy z której strony patrzeć:
    • zawartość pudełka Douglas Box of Beauty jest znana przed zakupem, wiesz co kupujesz.

        Ja nie potrafię się zdecydować czy to dobrze czy źle, bo radość z dostania niespodzianki zamieniona jest na spodziewaną satysfakcje z zakupionych produktów.
    W przeczytanych przeze mnie wpisach wspomina się też, że istnieje coś takiego jak:
    • ‘czarny rynek podróbek’, czyli sprzedaż lub wymiana produktów, które najnormalniej w świecie nie odpowiadają danej osobie, lub też po prostu nie są dopasowane do wieku/skóry/koloru karnacji/rodzaju włosów lub sprzedaż próbek w ilościach hurtowych, np. na Allegro,  które powinny być dostępne za darmo np. w aptekach a nie są, co według mnie jest wysoce nieetyczne. 
        Podobno w pudełkach nieadekwatne produkty zdarzają się coraz rzadziej, ponieważ firmy będąc już jakiś czas na rynku uczą się na błędach i przykładają większą wagę do dopasowania wysyłanych produktów do indywidualnego ‘profilu urody’ poszczególnych subskrybentek.

        Jeśli chodzi o mnie, to opinie oraz znaleziony kupon -15% na pierwsze pudełko od Shinybox skusiło mnie do zakupu. Zapałałam wielką chęcią porównania z Glossybox’em osobiście, zwłaszcza, że listopadowe pudełko SB jest skomponowane z DeeZee. Wiem że butów nie będę się spodziewać, bo nikt mnie nie zapytał o mój rozmiar :D Jednak, nie chciałam zbytnio szaleć i zrobiłam to wyłącznie w celu porównania dwóch dostępnych na rynku popularnych  pudełek.  Zamówiłam zatem wyłącznie jedną sztukę, a nie pakiet jak w GB.
        W listopadzie sprawiłam sobie zatem dwa prezenty: GlossyBox i ShinyBox! Cieszę się jakby mnie miał osobiście św. Mikołaj odwiedzić już miesiąc wcześniej. Jestem podekscytowana i już nie mogę się doczekać kuriera. 

    0 komentarze :

    Prześlij komentarz

     

    Etykiety

    RECENZJE (171) URODA (164) kosmetyki (157) KUCHNIA (79) DIY (76) KREATYWNIE (74) PRZEPIS (74) NOWOŚCI (63) koreańskie kosmetyki (43) deser (34)

    Prawa autorskie

    Nie zgadzam się na kopiowanie grafik, zdjęć i tekstów oraz publikowanie ich w formie elektronicznej lub drukowanej bez mojej wiedzy i zgody (Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

    klub ekspertek

    Google+ Badge

    FACEBOOK

    MÓJ INSTAGRAM