• Instagram
  • wszystko co kreatywne!

    Strony

    LUTOWY GLOSSYBOX 2014


    Szczerze się przyznam, tym razem GlossyBox nie wywołał u mnie euforii. Po ostatnich rozczarowaniach nawet nie odliczałam dni do jego przybycia. Zastałam go w domu, na schodach, nie kusił, nie wołał: 'Otwórz mnie!' No bo co w środku... kolejne drogeryjne kosmetyki ze średnio niskiej półki. No i się nie pomyliłam. Mam wrażenie, że ankieta, którą dano klientkom do wypełnienia, nic nie dała firmie tworzącej GB do myślenia. Jeszcze tusz Avon! Avon! Come on! Chyba gorzej być nie mogło. Reszta kosmetyków nie zachwyca, ale też nie dobija. 


    ODŻYWKA DO PAZNOKCI L'OREAL 7w1 - może być, używam odżywek, więc się nie zmarnuje
    SPRAY UTRWALENIE 48h TAFT - nie próbowałam jeszcze tego typu kosmetyków do włosów, raczej pianki, ale też sporadycznie, raczej lakier do włosów na już ułożoną fryzurę. Chętnie wypróbuję coś nowego.
    MGIEŁKA TONIZUJĄCA DO TWARZY TOŁPA - pisałam już o kosmetykach Tołpa, że maja dużo szkodliwej chemii w sobie. Na szybko przeczytałam skład i tragedii nie ma, ale nie wiem czy to wystarczy, żeby zachęcić mnie do testowania tego produktu na mojej skórze.
    NAWILŻAJĄCY KREM DO TWARZY LOVE ME GREEN - bardzo polubiłam peeling do twarzy z gorzkich pomarańczy, który była w pudełku wrześniowym w edycji sygnowanej MLE Kasia Tusk, dlatego cieszę się, że będę mogła wypróbować kolejny kosmetyk tej firmy.
    TUSZ DO RZĘS AVON - już go wypróbowałam. Ok, jest świeży, może to dlatego, ale ani nie pogrubia, ani nie wydłuża, ani nie jest super czarny, szczoteczka zwykła, a opakowanie tak chamsko prostackie, że mnie się z opakowaniami kosmetyków z komuny skojarzyło.

    Podsumowując, nie 'piszczę' z zachwytu, ale chociaż wypróbuję te produkty, żeby sprawdzić, czy przedstawiają jakąś wartość. Bo puki co, garść kosmetyków z Rossmanna, to nie jest zawartość, którą spodziewałabym / chciałabym znaleźć w choćby jeszcze jednym pudełku (a marcowe pudełko jest ostatnie z mojej subskrypcji).

    Jeszcze jedno. Może najważniejsze. Pudełko reklamowane jest pod nazwą: 'GLOSSY IN LOVE'. Ok, co zatem spodziewamy się znaleźć w edycji nawiązującej nazwą i oprawą graficzną do walentynek. Logika nakazuje myśleć o: czerwonych szminkach, apetycznych błyszczykach, kuszących perfumach, połyskujących róży, czekoladowych peelingów do ciała... no cokolwiek!!! Jak się to ma do zawartości? Po co, ZNOWU, hucznie nazywać pudełko, skoro nic za tym nie idzie!
    Cóż romantycznego jest w odżywce do paznokci? A w toniku, kremie albo sprayu do włosów? Nawet jakby ktoś chciał podciągnąć to pod kwestię; 'to wszystko czego potrzebujesz, aby wyszykować się na randkę!'. Litości, grubymi nićmi szyte!!! Nie czepiałabym się, gdyby pudełko było zwykłe, różowe, regularne, bez zbędnej reklamowej, nietrafionej pompy. Wstyd! Po raz kolejny!

    Tyle!








    0 komentarze :

    Prześlij komentarz

     

    Etykiety

    RECENZJE (168) URODA (161) kosmetyki (154) KUCHNIA (79) DIY (76) KREATYWNIE (74) PRZEPIS (74) NOWOŚCI (63) koreańskie kosmetyki (41) deser (34)

    Prawa autorskie

    Nie zgadzam się na kopiowanie grafik, zdjęć i tekstów oraz publikowanie ich w formie elektronicznej lub drukowanej bez mojej wiedzy i zgody (Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

    klub ekspertek

    Google+ Badge

    FACEBOOK

    MÓJ INSTAGRAM