• Instagram
  • wszystko co kreatywne!

    Strony

    JAK UDAŁO MI SIĘ DOPROWADZIĆ CERĘ NIEMAL DO IDEAŁU


    Przez długie lata miałam błędną wizję pielęgnacji twarzy. Na dodatek w moich przekonaniach zawsze utwierdzały mnie panie konsultantki najpierw z Douglasa potem z Sephory. Tak ogólnie polegało to na tym, że inwestowałam w drogie kremy: Kaneboo, Dr Brandt, Chanel, itp. Zapewniały mnie, że i krem do twarzy i krem pod oczy to podstawa pielęgnacji młodej skóry, że to wystarczy, oraz że nie można skąpić na kosmetyki dobrej jakości, bo odbije się to na kondycji skóry w późniejszych latach. Dlatego źródeł problemu z cerą, bolesnych wyprysków w okolicach brody szukałam gdzie indziej. Dermatolodzy, a było ich dwóch, problem zrzucali na brak hormonalnej równowagi organizmu i leczyli zawiesinami z siarki, Duac'iem i Skinoren'em. Proponowano mi także kurację witaminą A, ale po zapoznaniu z ewentualnymi skutkami ubocznymi nie podjęłam ryzyka. Czasami problemy były większe, czasami mniejsze. Nauczyłam się z tym żyć i perfekcyjnie je maskować. Ale teraz, kiedy mam już kilka więcej lat uznałam, że nie chce mi się z tym problemem użerać, że mam dość! Zaczęłam dużo czytać, analizować, szukać dodatkowych informacji na temat pielęgnacji skóry twarzy.

     Nie da się ukryć, że pewnie większość tych spostrzeżeń jest banalna, ale dla mnie były odkrywcze oraz kluczowe okazało się wprowadzenie ich w życie:
    • nie dotykać twarzy rękami w trakcie dnia, ponieważ gdziekolwiek przebywamy i cokolwiek robimy na dłoniach znajdują się zarazki, które mogą doprowadzić do zakażenia i infekcji, i są najczęstszą przyczyną wyprysków w okolicach brody. O tym przeczytałam na którymś z portali dla kobiet, ofeminin.pl lub ibeauty.pl, nie pamiętam na którym z nich. Tytuł brzmiał banalnie, coś w rodzaju: 'sprawdź od czego masz trądzik na poszczególnych częściach ciała'. Zastanawiając się oraz sięgając pamięcią wstecz, często w pracy przed komputerem, a wcześniej na wykładach na uczelni i w liceum miałam nawyk podpierania brody dłonią. Szybko się go oduczyłam, ledwo w tydzień. Niby proste ale...
    • ma to też związek z naruszeniem naturalnej bariery lipidowej skóry spowodowanej niewystarczającym nawilżeniem lub stosowaniem kosmetyków nieodpowiednich do rodzaju skóry, które powodują przesuszenie. Dlatego sam krem do twarzy i krem pod oczy nie wystarczy. Stopniowo przez ostatnie kilka miesięcy dodawałam nowe kosmetyki do swojego codziennego rytuału pielęgnacji skóry. I opłaciło się. Czy to dzień czy noc, skórę trzeba odpowiednio oczyścić, tonizować, złuszczać, nawilżyć i chronić przed słońcem. Nie ma wyjątków. Nie można pominąć żadnego z tych etapów. Moja bardzo sucha skóra twarzy, która od razu po kontakcie z wodą napina się, swędzi i piecze, potrzebuje silnego nawilżenia i kosmetyków do makijażu, które jej nie obciążą. W tym momencie używam ściśle wyselekcjonowanych kosmetyków z naturalnych składników i stawiam szczególny nacisk na dodatkowe nawodnienie skóry. Kiedyś stosowałam maseczki raz na ruski rok, teraz nakładam maseczki 2-3 razy w tygodniu i to zarówno te tradycyjne, jak i koreańskie maseczki materiałowe ze śluzem ślimaka, które absolutnie uwielbiam. Sprawiają, że skóra jest cudownie nawilżona, miękka, gładka i rozświetlona, a afekt trzyma się przez kilka dni. Ja swoje maseczki PUREDERM kupuję za 7 lub 14 zł/ szt. w drogerii Hebe. Fajnie, że są tak łatwo dostępne. Nie mówię, że drogie kremy na które nigdy nie żałowałam pieniędzy nic mi nie dały, uważam jednak, że w tym momencie mam kremy za 1/4 tej ceny, a ich działanie widać po pierwszym użyciu, czego w poprzednich przypadkach nie było. Kosmetyki to jednak nie wszystko,...
    • oprócz tego eksperymentowałam wykluczając pewne grupy jedzenia. Już jakiś czas temu zdecydowałam wyłączyć z jadłospisu wszystkie produkty wysoko przetworzone, nie ukrywam, że ma to ścisły związek z programem 'Wiem, co jem' Pani Bosackiej. Idąc dalej nie jem żadnych przetworów mlecznych (myślałam, że mam alergie na laktozę, ale badanie to wykluczyło, więc coś innego w tych produktach musiało mieć na mnie zły wpływ) i przetworzonych mięs: wędlin, kiełbas, parówek, pasztetów, no chyba, że jest na nim krótka lista naturalnych składników lub pochodzi z pewnego źródła. Nie piję napojów gazowanych ani sztucznych soków (nie oszukujmy się, nie ma dobrych soków bez chemii z długą datą ważności), nie jem sztucznych słodyczy, tylko czekolady lub słodkości, które zrobię/upiekę sama. 'Śmieciowe jedzenie' dozwolone wyłącznie co kilka miesięcy, tylko na zakupach w centrum handlowym:), ważna jest także...
    • systematyka i brak wyjątków, tzn. szczególe sytuacje (impreza, 'nie chce mi się', 'jestem taka zmęczona') nie zwalniają nas z przeprowadzenia całego rytuału pielęgnacji przed pójściem spać:D Sen w makijażu nigdy nie jest dobrym pomysłem, ponieważ kosmetyki zostawione na kilkanaście godzin zatkają pory, uniemożliwiają oddychanie skóry i odwodnią zewnętrzne warstwy naskórka. Pamiętaj także, że...
    • ręcznik tylko do twarzy to również podstawa, dlatego, że resztki innych kosmetyków, jak żel pod prysznic czy odżywka do włosów mogą źle wpływać na skórę twarzy, podobnie jak bakterie, które mogą być obecne na złuszczonym naskórku z ciała.
    • poszewka poduszki zmieniana co dwa tygodnie, ja nie myję włosów codziennie, więc mam świadomość tego, że jakąś część sebum z włosów mogę wcierać w nią podczas snu.
    Nie mówię, że takie zasady sprawdzą się u każdego, ale są zgodne ze zdrowym rozsądkiem i logiką. Ja jestem szczęśliwa i dumna, że udało mi się doprowadzić skórę do obecnego stanu. Mam nadzieję, że będzie trwał jak najdłużej oraz, że te informacje pomogą komuś w takim samym stopniu jak mnie.
    Tak moja twarz wygląda po porannej pielęgnacji. Bez podkładu a jedynie z cieniutką warstewką kremu bazy, kremu BB, transparentnym pudrem i różem. I taki stan utrzymuje się do mojego powrotu do domu - cały dzień. Oczywiście nie wiem jak będzie podczas upałów, ale jestem pozytywnej myśli. Najważniejsze jest to, że nie mam na twarzy efektu maski, nie czuję żadnego obciążenia, skóra oddycha, nie jest tłusta, nie świeci się. Może jest odrobinę jasna, ale w zdrowy sposób.
    Zdjęcie nie retuszowane, lekko rozjaśnione.
    Po śladach na brodzie można oszacować jakie miałam problemy. W tym momencie od kilku tygodni absolutnie nic mnie nie zaskoczyło. Skóra się wygoiła, czerwonawe ślady bledną.
    Zdjęcie nie retuszowane, lekko rozjaśnione.


    0 komentarze :

    Prześlij komentarz

     

    Etykiety

    RECENZJE (171) URODA (164) kosmetyki (157) KUCHNIA (79) DIY (76) KREATYWNIE (74) PRZEPIS (74) NOWOŚCI (63) koreańskie kosmetyki (43) deser (34)

    Prawa autorskie

    Nie zgadzam się na kopiowanie grafik, zdjęć i tekstów oraz publikowanie ich w formie elektronicznej lub drukowanej bez mojej wiedzy i zgody (Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

    klub ekspertek

    Google+ Badge

    FACEBOOK

    MÓJ INSTAGRAM