• Instagram
  • wszystko co kreatywne!

    Strony

    SEKRETNE ŻYCIE ASTROŻON W KSIĄŻCE 'ŻONY ASTRONAUTÓW' LILY KOPPLER


    Nie wiem jak Wy, ale ja powoli popadam w jesienny stan bliżej nieokreślony, który u mnie zwykle zaczyna się objawiać gdzieś koło końca października/listopada. W tym roku jakoś wcześniej. Już w kościach czuje nadchodzące przymrozki... Bu! Jakie są tego stanu objawy?
     
    * patrząc na słodycze w sklepie zaczynam wymyślać dla siebie samej 
    coraz to bardziej logiczne i kreatywne powody, aby je kupić i zjeść
    (i nie wierzę, że tylko ja tak mam:)
    ...............................
    * zupełnie niepotrzebnie wkładam na siebie zbyt dużą liczbę ubrań wychodząc 
    rano z domu, ignorując prognozę pogody, bo przecież nigdy się nie sprawdza, 
    a ja nie znoszę marznąć, a zanim dojdę na przystanek to mi z gorąca słabo
    ...............................
    * czuję nieposkromioną chęć czytania wszystkich książek o których słyszałam, 
    a do których wstręt towarzyszył mi przez wszystkie miesiące ciepłe, nie 
    oszukujmy się były dwa, no dobra góra trzy:)
    ...............................
    * kiedy otwieram rano oczy i widzę ciemność od razu myślę, że takie poranki to już 
    będzie norma, a nie rozważam faktu, że obudziłam się zamotana w kołdrę
    ...............................
    * bezustannie łapię się na tym, że wołam wieczorem kota, żeby przyszedł 
    spać do domu na noc, bo będzie zimno, a ona przybiega, mierzy mnie 
    chłodnym wzrokiem i telepatycznie przekazuje mi obwieszczenie, że dopóki 
    nie zmusi ją do tego śnieg to wołami jej nie zaciągnę do domu
    ...............................
    * ziewam i kicham bezustannie
    ...............................
    * robi mi się przykro jak pomyślę o zakończeniu jakiegoś filmu, który mi się 
    przypomniał, a przecież oglądałam go 3 miesiące temu i wtedy mnie to nawet nie ruszyło
    ...............................
    * przeżywam wszystkie największe problemy tego świata i czytam artykuły tłumaczące 
    pojęcie czasu, a przed oczami mknie mi abstrakcyjny obraz wirującej spirali.
    ...............................
    Ale najgorsze jest uczucie i przekonanie, które pojawia się w owym czasie, że życie przecieka mi przez palce. Nie nazwałabym tego jednak depresją... chce mi się żyć, piec, gotować, tworzyć, spać:D, pisać,fotografować... ale... No właśnie...
    Jakiś czas temu, siedząc u fryzjera z farbą na głowie, przeczytałam artykuł w TwoimStylu o książce opowiadającej o życiu ASTROŻON:) W pewnym sensie to raczej reportaż o kobietach i ich przeżyciach pozostających w cieniu swoich mężów. Bardzo lubię taką tematykę, silnych kobiet borykających się z przeciwnościami losu i niezrozumieniem społecznym w zaciszu własnego domu, a wszystko to zdarzyło się na prawdę. Do sięgnięcia po tą książkę przekonał mnie wywiad z autorką Lily Koppel, (do przeczytania TUTAJ), której wcześniej nie znałam, jednak jej wypowiedzi zdały mi się na tyle sensowne, zwięzłe i ciekawe, że postanowiłam- jak tylko najdzie mnie potrzeba czytania, to do niej wrócę. Temat wydał mi się niezwykle ciekawy, sposób jego przedstawienia pociągający, a chęć dowiedzenia się więcej o życiu tych zwykłych/niezwykłych kobiet wręcz niepohamowana.
    Z racji zbliżających się moich urodzin, postanowiłam czym prędzej podpowiedzieć siostrze co sprawiłoby mi przyjemność: książka "ŻONY ASTRONAUTÓW" autorstwa Lily Koppel. 
    Zwykłe, szablonowe 'kury domowe' Ameryki końca lat pięćdziesiątych - niezwykłe żony pilotów doświadczalnych i przyszłych astronautów, które w jednej chwili, częściowo wbrew swojej woli, musiały stać się chodzącym uosobieniem cnót wszelakich i przykładem dla milionów kobiet, które nie były świadome piekła jakie astrożony przeżywały niemal każdego dnia. Kontrolowane i sterowane przez NASA, obserwowane i opisywane przez dziennikarzy magazynu "Life". Ich życie zostało poddane liftingowi, photoshopowi moralnemu, czego wynikiem był cykl 'pięknych' artykułów, tworzących stereotyp kobiety, której jedyną ambicją było przyrządzenie mężowi na czas śniadania z jajek, bekonu i steku. Usunięto wszystkie rysy, niewygodną przeszłość, trudne charaktery i wątpliwości z wizerunku ich i ich rodzin. Niewątpliwie najtrudniej było pierwszej siódemce astrożon, które były prekursorkami wszelakich zachowań i etykiety żon ludzi, którzy przebyli magiczna barierę nieba. Przez szereg lat tułające się z rodzinami z jednej obskurnej kwatery w bazie wojskowej do drugiej. Nierzadko widywały mężów co tydzień, co kilka miesięcy. Same, niejednokrotnie zamknięte w czterech ścianach ze swoimi obawami, szukały towarzystwa w pełnych sztywności i dyscypliny klubach żon oficerów. Z wielkim wysiłkiem i zaangażowaniem starające się stworzyć prawdziwy dom dla swoich dzieci i wyjątkowych mężów, w miejscach, które po latach wspominały bez sentymentu. Musiały być ideałem żony Amerykanina-patrioty w ciężkich czasach wyścigu kosmicznego ze Związkiem Radzieckim, poddawać się w milczeniu propagandzie, nie narzekać i grać swoje role. Obarczano je winą za ewentualne porażki ich mężów w przypadku, gdy nie będą stosowały się bezwarunkowo do 'zaleceń' NASA. Ciągle się martwiły o zdrowie i życie mężów, w chwilach niepokoju wypatrywały na niebie czarnych smug dymu i dostawały ataku paniki słysząc nadlatujący helikopter, bezsprzeczne następstwa katastrofy lotniczej.
    Z czasem ich życie się zmieniło. Jedynym zmartwieniem było nie wysłanie ich dzielnych partnerów ponownie w kosmos oraz brak zaproszenia na podwieczorek w towarzystwie "Żaklin" do Białego Domu.

    Czy ASTROŻONY darzyły się sympatią?
    Czy szczerze wspierały dążenia swoich mężów do heroicznych wyczynów w kosmosie?
    Czy wbrew NASA cieszyły się że Walentina okrążyła orbitę okołoziemską?
    Dlaczego Faith Freeman co miesiąc wykrzykiwała słowo 'KRÓLIK!'
    do ucha swojego śpiącego męża Teda?

    Odpowiedzi na te i wiele innych  pytań znajdziecie w tej fascynującej książce:D
    POLECAM

    0 komentarze :

    Prześlij komentarz

     

    MeetBeauty

    MeetBeauty

    Prawa autorskie

    Nie zgadzam się na kopiowanie grafik, zdjęć i tekstów oraz publikowanie ich w formie elektronicznej lub drukowanej bez mojej wiedzy i zgody (Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

    Google+ Badge

    FACEBOOK

    MÓJ INSTAGRAM