• Instagram
  • wszystko co kreatywne!

    Strony

    ALEKSANDER WANG x H&M


    Wszystkie modowe ptaszki ćwierkają, że już 6 listopada tego roku do wybranych sklepów H&M 'wchodzi' kolekcja wyczekiwana od chwili jej ogłoszenia, czyli kwietnia, powstała przy współpracy 
    ALEKSANDER WANG x H&M.
    hm.com
     Radosną nowinę o kooperacji słynnej  sieciowej marki z jeszcze słynniejszym, niesamowicie utalentowanym projektantem młodego pokolenia, który podbił świat mody kilka lat temu, z zachwytem powitały tysiące miłośników mody. Pewnie fashion victims szalały przy publikacji każdego snapshot z kolekcji, jakie 'wyciekały' do internetu w okresie do października. Przyznam szczerze, że jako obserwator, aniżeli krytyk, również ciekawa byłam jaki kształt przybierze owa kolekcja. Powiem, że bardzo mi się podoba. Niezwykle niezwykła. Aleksander Wang pozostał wierny swojemu stylowi dedykowanemu kobiecie-wojowniczce, 'fighterce'. Geometryczne cięcia, konkretna linia, ostre krawędzie, wygoda, 
    czerń -> szarość -> biel.
    Żadne zwiewności, rusałkowate suknie... nie, nie i jeszcze raz nie!
    Odkąd śledzę współpracę H&M ze słynnymi projektantami, mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że ta jest najlepsza jaką widziałam.
    Nie rozumiem natomiast fenomenu całej tej otoczki:
     *czekanie w kolejce przed otwarciem sklepu, nie wiem jak długo
    * wyścigi kto dobiegnie pierwszy do wieszaka,
    * tony/naręcza ciuchów za tysiące złotych
    * postój w kolejce za innymi z tymi samymi rzeczami.

    Ja rozumiem, że designer/projektant, że światowej sławy. Ale tak jak przy okazji współpracy z Lanvin (2010), to dla mnie zupełnie niezrozumiała, ślepa fascynacja. Pamiętam, że wcześniej zapoznałam się z całością kolekcji Lanvin dla H&M i nie znalazłam nic godnego uwagi, Absolutnie nic. Pamiętam, że potem sztandarowe sukienki z tiulu zalegały na wieszakach przez kilka tygodni, i nawet w trakcie wyprzedaży nie poszły tak szybko. Były z badziewnego materiału. Mnie zniechęcił też fakt, że na kilka tygodni wcześniej, zanim kolekcja była dostępna w sklepach,  połowa polskich celebrytek biegała w nich na badziewne bankiety. Nie rozumiem po co miałabym wydawać kilkaset złotych na sukienkę, w której były już wszystkie celebrytki, we wszystkich gazetach. Kilka tygodni po premierze wisiały też ubrania z kolekcji z współpracy z Marni (2011), Versace (2011), Jimmy Choo (2009), Anna Dello Russo (2012). Za zdecydowanie najbardziej udaną, moim zdaniem, uważam kolekcję powstałą przy współpracy z 
    Maison Martin Margiela - RE-EDITION,
    z której posiadam przepiękną kurtkę ze skóry, jednak w szaleństwie nie brałam udziału! 
    Sama nie wiem jak rozstrzygnąć kwestię cen. Z jednej strony ubrania i akcesoria są firmowane nazwiskiem lub marką projektanta, z drugiej strony 1299zł za płaszcz z sieciówki, albo 699zł za buty to przynajmniej dla mnie za dużo. Dlatego nie wiem kim są ludzie którzy na hura kupują przykładowo 15 sztuk z kolekcji za tysiące złotych - bez mierzenia. Ale ok.
    Wracając do startu kampanii reklamowej 30 października, na pewno będzie ekscytująca. Na razie musimy zadowolić się bardzo dynamicznym, ociekającym heroizmem filmikiem promującym kolekcję. Nie wiem czy słusznie, ale na myśl przywodzi mi estetykę "Igrzysk śmierci" z Jennifer Lawrence. Mroczne klimaty industrialnych dzielnic i wojowniczka, która pragnie zmienić okrutną rzeczywistość której nie akceptuje.


    Dla siebie wypatrzyłam pewien dodatek, na który zapoluję, ale zabijać się o niego nie będę. To nie ma dla mnie sensu. Oczywiście ubrania też są super, ale według mnie są najnormalniej w świecie nie warte swojej ceny. 

    A jak Wy myślicie, czy warto inwestować w ubrania od projektantów z sieciówki? 
    Czy posiadanie takich ubrań jest wyznacznikiem modowej determinacji i elitarności?
    Kupicie któreś z tych ubrań?

    0 komentarze :

    Prześlij komentarz

     

    Etykiety

    RECENZJE (166) URODA (157) kosmetyki (150) KUCHNIA (79) DIY (75) KREATYWNIE (74) PRZEPIS (73) NOWOŚCI (63) koreańskie kosmetyki (39) deser (34)

    Prawa autorskie

    Nie zgadzam się na kopiowanie grafik, zdjęć i tekstów oraz publikowanie ich w formie elektronicznej lub drukowanej bez mojej wiedzy i zgody (Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

    klub ekspertek

    Google+ Badge

    FACEBOOK

    MÓJ INSTAGRAM