• Instagram
  • wszystko co kreatywne!

    Strony

    GDZIE WARTO ZJEŚĆ W KRAKOWIE?


     Nie wiem, czy wynika to z faktu, że nie powinnam już pisać czy może dlatego, że ten tekst będzie o wiele lepszy od poprzedniego, ale przez bezmyślność tydzień mojej pracy po godzinach poszedł się 'bujać'. Dlaczego? Otóż nie mam ostatnio wiele wolnego czasu, dlatego te krótkie chwile poświęcone na pisanie były o tyle o ile cenne, że jedyne. Skasowała się wersja robocza tegoż tekstu. Na amen. Finito! Koniec! Szkoda:( Ale do pracy. Spróbuję napisać o krakowskich restauracjach ciekawie:)
    Myślałam, że znalezienie wyjątkowej restauracji w Krakowie to pestka. Jednak sokiem z cytryny okazała się być skropiona nasza krakowska rzeczywistość. Jak się okazuje, znalezienie pysznych smaków to prawdziwa sztuka, zresztą jak wszystko w tym mieście:)
    Moim skrytym, niedoścignionym marzeniem jest zostanie krytykiem kulinarnym. Jako posiadaczka delikatnego podniebienia, czułych kubków smakowych i świetnego węchu oraz pełna wrażliwości na piękno uważam, że mam predyspozycje. Jest wiele książek i filmów traktujących o surowych, zgorzkniałych krytykach, których nic i nikt już nigdy nie zaskoczy, a ich ulubionym zajęciem jest niszczenie nowo powstających restauracji jedną złą recenzją. Wisienką na tym torcie jest cudowny animowany 'Ratatouille', niezwykła historia pachnąca gruyere'm i dojrzałymi pomidorami. Czymże wobec fikcji jest rzeczywistość? A owszem, pomidorem, ale co najwyżej  zgniłym. Po wizytach w kilku restauracjach z całym przekonaniem stwierdzam, że zawód krytyka kulinarnego jest jak najbardziej niewdzięczny. Nie dość, że musisz jeść czasami świństwa, szczerze o tym napisać, to jeszcze wszyscy cię za to nienawidzą. 

    Moje zdanie na temat wymienionych niżej miejsc jest jak najbardziej subiektywne. Ile gustów, tyle opinii. Lecz może być oczywiście traktowane jako wskazówki w tym krętym świecie krakowskich smaków.

    maksymalna ilość punktów 5
    moja ocena / ocena mojej drugiej połówki
    cena przeważnie obejmuje przystawkę, dwa dania główne i dwa napoje (przeważnie herbata lub sok ze świeżych pomarańczy, piwo lub cydr), czasami jeśli wspomniany, także deser

    STReat Slow Food
    BURGERY
    ul. Kupa 10
    cena za 2 osoby (dwa burgery): ~50zł
    5/5
     Nie często spotykają mnie takie pozytywne niespodzianki. Do zielonego vana zaparkowanego na parkingu (?) wysypanym kamyczkami przy ul. Kupa zostałam zaprowadzona. Mimo kilkunastostopniowego mrozu oraz późnych godzin nocnych był tłum ludzi niecierpliwie czekających, aż na ich oczach zostanie złożony ich ulubiony burger-faworyt. To przecież o czymś świadczy! O cudownym smaku!!! Nie żałuję decyzji o spróbowaniu Rumburaka, ponieważ teraz mogę śmiało i głośno wykrzyczeć, że
    TO SĄ NAJLEPSZE BURGERY JAKIE W ŻYCIU JADŁAM!!!!!
    A doświadczenie mam ogromne. Jadłam burgery w wielu krajach na kilku kontynentach, ale żaden ze skonsumowanych przeze mnie w ciągu ostatnich lat, się do nich nie umywa. No może te, które sama robię są równie pyszne, ale jednocześnie zupełnie inne. Bo burgery serwowane przez STReat Slow Food to poezja smaku, idealnie zrównoważone tekstury świeżego, soczystego mięsa (kolor mięsa przed grillowaniem  ma znaczenie!), jędrnych i chrupiących warzyw, aksamitnego sosu, słodyczy buraka i rodzynek wraz z lekko wyczuwalną nutą cynamonu - to właśnie cały RUMBURAK:) Idea burgera wykracza w tym przypadku standardowe ramy nudy, wysadza je z rutyny i tworzy na nowo najpyszniejszą kompozycje smaków ever!!!!! Wiem z wiarygodnego źródła, że EL PICANTE też jest pyszny...rozpala zmysły swoja ostrością.  Za każdym razem, kiedy jestem w promieniu 300m od tego miejsca mój wewnętrzny GPS uparcie podpowiada "za 100m skręć w prawo i będziesz u smakowitego celu', ale nie... jak ja bym wyglądała stołując się tam częściej niż raz na kilka tygodni? Jednocześnie jak cudownie widzieć, że jeszcze tyle rodzajów zostało mi do spróbowania:)  Mam tylko skrytą nadzieję, że jakość z biegiem czasu nie pójdzie w ilość, ponieważ w przypadku kilku wspaniałych miejsc tak właśnie się stało. Nie traćmy jednak nadziei.
    Szczerze polecam to miejsce, tą kuchnię, te kompozycje smaków, te burgery! Cieszę się, że tak niezwykłe miejsce jest właśnie w Krakowie, i będąc tu musicie koniecznie zajrzeć na ul. Kupa:)
    1,2
    MIYAKO SUSHI
    KUCHNIA JAPOŃSKA
    Galeria Krakowska, ul. Pawia 5,  STRONA (KLIK)
    cena za 2 osoby: 110zł
    5/5
     To była spontaniczna decyzja. Ale świetna! Nie jadam sushi. Nie przepadam za rybą, a już w szczególności za surową. Nigdy nie jadłam sushi, ale nori maki i uramaki to zdecydowanie co innego. Paluszki krabowe albo smażone krewetki są smaczne i nie surowe:) Maki w Miyako Sushi robione są na miejscu, na naszych oczach, bardzo umiejętnie, przez wykwalifikowanych mistrzów sushi. Świetnie to wygląda. Są pięknie zrobione, pięknie podane i cudownie smakują. Ja skusiłam się na URAMAKI EBI TEN - z chrupiącą, smażoną krewetką w tempurze, ogórkiem i ostrym sosem majonezowym. Całość smakowała wyjątkowo delikatne, aksamitnie, a do tego wasabi żrące podniebienie i aromatyczny imbir. Moja druga połówka zamówiła URAMAKI EXTRA SPECIAL RAINBOWMAKI, owinięte surowym łososiem. Em! Podobno były niesamowicie smakowite. Wierzę na słowo, nie spróbowałam. Ponieważ ciężko się najeść ośmioma maki, wyjątkowo zostało mi wolne miejsce specjalnie na deser:D CIASTKO Z CZEKOLADOWYM MUSEM I LODAMI Z MANGO:) Smakuje tak jak brzmi, czyli pysznie!!! Nie wiem dlaczego nie było mnie tu wcześniej. Dobrze, że nadrobiłam ten brak. Było warto:)

    MAMMA MIA
    KUCHNIA WŁOSKA
    ul. Karmelicka 14 STRONA (KLIK)
    cena za 2 osoby: 98zł
     4,5/4,5
    Słyszałam same pozytywne opinie o tej trattorii już dawno temu, jednak nigdy nie miałam okazji, żeby tu zajrzeć. Notabene to świetne miejsce na randkę. Nastrojowa atmosfera, bez zbędnej pompy, dobra kuchnia w przyzwoitej cenie.
    Ale do rzeczy. Pierwsze wrażenie pozytywne, chociaż powiem, że nieco się pogubiłam w zawiłościach lokalu. W sumie dalej nie wiem, czy część od ul. Karmelickiej i ta od podwórza są ze sobą integralne, czy jednak nie. Wystrój jest przyjemny, nienachalny, ciepłe kolory, nieco ciemne oświetlenie, wszechobecne na półkach wino. Jest schludnie jednak nie przywołuje na myśl klimatów śródziemnomorskich. Karta jest rozbudowana lecz nie nadto. Kilka propozycji z każdego z klasycznych smaków Włoch. Jako przystawkę zamówiliśmy BRUSCHETTA CON PROSCIUTTO DI PARMA , z przepyszną, dojrzewającą szynką parmeńską, ostrą, chrypiącą rukolą i dużymi płatami twardego sera, skropiona oliwą. Uwielbiam bruschettę, a ta była po prostu przepyszna! Jestem również wielką zwolenniczka lasagni, dlatego mój wybór na danie główne padł na LASAGNA AL RAGU. Tyle o ile dobrą polską kuchnię rozpoznaje się po smaku rosołu, to włoską, w moim mniemaniu, po lasagni:) Rzeczywiście sama w sobie: mięso (dobrze przyprawiona), makaron (nie gumiasty), ser były wyborne i jak najbardziej poprawne, to o sosie pomidorowym nie mogę już tego powiedzieć. Rozumiem, że jest zima, rozumiem, że pomidory są drogie, rozumiem konieczność używania pomidorów z puszki. Wszystko rozumiem. Ale na miłość boską, przecież są pomidory w puszce bez kwasku cytrynowego! Sama takie kupuję. Ten smak mi nie pasuje (ble!), a już w takiej restauracji nie powinno być dla niego miejsca. Delektowałam się zatem lasagną bez niezjadliwego sosu, więc nie byłam do końca zadowolona. Porcje są średnie, dlatego smutki po niedosycie postanowiłam uzupełnić deserem. Długo się wahałam, ale w końcu wybór padł na TIRAMISU. Oczywiście! Było kremowe, aksamitne w smaku, nie za kawowe (nie piję kawy, nie znoszę jej smaku i zapachu), biszkopty rozpływały się w ustach. Poezja smaku! Moja druga połówka wybrała PIZZA SICILIANA, z której był również zadowolony, acz szaleństwa nie było. Podsumowując to dobre miejsce na lunch z przyjaciółmi, na spontaniczne spotkanie z rodziną. Może inne dania są znacznie lepsze od tych, które my mieliśmy okazję spróbować. Obsługa, na początku kelner, wcale się nami nie interesowała, mimo, że część sali była obleczona pustymi stolikami z napisem REZERWACJA. Potem obsługiwała nas kelnerka, nieco bardziej zainteresowana naszym losem podczas tego popołudnia. Kuchnia włoska pełną 'gębą' z drobnymi potknięciami, nutami polskimi, ale wciąż pyszna i godna polecenia.
    3,4
    SIOUX
    KUCHNIA AMERYKAŃSKA
    Rynek  Główny 22, STRONA (KLIK)
    cena za 2 osoby: 163zł
    4,5/4,5
    Trafiliśmy tu przez przypadek, było zimno, byliśmy głodni i byliśmy na Rynku. Rzut oka na panoramę prawej strony rynku (od ul. Szewskiej) i oto Sioux. Pomyślałam: czemu nie? No i weszliśmy do świata westernu:) Stolik na antresoli był uroczy. Obsługa uprzejma i mimo wielu gości błyskawiczna. Ja zamówiłam RIO BRAWO, a moja druga połówka NIESFORNEGO BIZONA, aczkolwiek mogło być na odwrót:D W każdym bądź razie, było pysznie. Typowo amerykańskie jedzenie, którego czasami mi brakuje. Moje dwa cienkie steki były dobrze przyprawione, w towarzystwie pieczonych ziemniaków z topionym, żółtym serem, sałatki typu grecka, i sosem Worcestershire smakowały wybornie. Stek T-bone był gruby i solidny, ponoć niezbyt doprawiony, niemal wcale. Za to frytki, sałatka i sos tzatziki były miłymi i smakowitymi dodatkami. Wydaje mi się jednak, że ceny są niewspółmiernie wysokie. To mnie nieco zniechęca do odwiedzenia tego miejsca ponownie.

    DYNIA RESTO BAR
    KUCHNIA ŚRÓDZIEMNOMORSKA
    ul. Krupnicza 20, STRONA (KLIK)
    cena za 2 osoby (bez wina): 169zł
    4/4,5
    Dynię dobrze znam i czuję do niej mały sentyment. Od 2007 roku przychodziłam tu od czasu do czasu podczas przerw na studiach. Jadłam zawsze któryś z przepysznych makaronów, przeważnie carbonarę. To też jedyne miejsce w Krakowie gdzie zawsze piję bawarkę - dzbanek herbaty ustawiony nad filiżanką wielkości nocnika w towarzystwie dzbaneczka pełnego ciepłego mleka. Smakuje mi tylko tutaj. Teraz byliśmy, kiedy było wyjątkowo zimno, ale przez zamarznięte szyby widać było przepiękny ogród, który w lecie staje się drugą częścią restauracji. Wystrój jest uroczy, wtedy świąteczny: wiszące z sufitu białe lampki, szyszki, złote wstążki. Magicznie:) Smak się nie zmienił, odkąd pamiętam. Nadal jest smacznie, ciekawie, wręcz zaskakująco. Zamówiliśmy na przystawkę BRUSCHETTĘ Z SEREM KOZIM, SUSZONYMI POMIDORAMI I RUKOLĄ, która była na prawdę dobra, choć nie tak jak ta z Mamma Mia. Wybór dania głównego padł na PANNE Z WOŁOWINĄ I BOCZKIEM W SOSIE POMIDOROWYM, które było rewelacyjnie przyprawione, a sos pomidorowy smakował niemal tak, jak ten robiony przez mnie:D. Moja druga połówka skusiła się tradycyjnie na steak: POLĘDWICA W SOSIE BALSAMICZNYM Z SAŁATKĄ Z RUKOLI I FIG, PODANA Z DYNIOWYMI GNOCCHI, podobno przyjemne w smaku, chociaż steak mógłby być nieco lepiej przyprawiony. Miło mi się tu wraca. Obsługa jest zawsze miła, uśmiechnięta, serdeczna. Rozsiadam się na kanapie i poczułam niemal jak w domu.

    SAMUI
    KUCHNIA TAJSKA
    pl. Wiślna 10, STRONA (KLIK)
    cena za 2 osoby: 82zł 
     4,5/3,5
    Nie bardzo chciałam tu przyjść ponownie. Po ostatniej wizycie, tuż po Kulinarnych Rewolucjach, został mi jedynie niesmak. Pamiętam, że zamówiłam wówczas z karty sygnowanej nazwiskiem Gesslerowej, i srogo tego pożałowałam. Dlaczego?
    Faktem jest, że jak jestem w Toronto, to mam swoje ulubione miejsca do których uwielbiam wracać. Między innymi Salad King, czyli przepyszna restauracja tajska. Ulubione miejsce na lunch studentów Ryerson'a. Każde jedno danie w tym miejscu przepełnione jest smakiem.... trawa cytrynowa, limonka, chilli, curry, kurkuma wypełniają nozdrza aromatem przypraw z każdym kęsem.... wspaniała tajska kuchnia.
    No i tu wracamy do Krakowa, do Samui. Za pierwszym razem totalną porażką był smażony makaron ryżowy ze świeżymi krewetkami tygrysimi w glazurze miodowej. Cztery krewetki na krzyż, nie obrane, 'gumiaste' i bez smaku! Krewetki były 'wymiziane' w glazurze tylko po pancerzykach, co mnie strasznie irytowało przy obieraniu. A w środku? Totalny brak smaku! Tragedia. Zapłaciłam za to danie około 70/80zł! Poczułam się oszukana i srogo rozczarowana. Stwierdziłam, że wołami mnie tu nikt ponownie nie zawlecze.
    Udało się mojej drugiej połówce ostatnio. Nie mogłam go od tego odwieść, więc zacisnęłam zęby i się zgodziłam. Miła pani kelnerka zjawiła się błyskawicznie, sprawnie myk myk i przed nami stała ZUPA Z OWOCAMI MORZA I MLECZKIEM KOKOSOWYM - TOM KHA TALAY SAI NAM KA TI dla niego, a ja zaszalałam z PADTHAI - STIR-FRY NOODLE, czyli smażony makaron ryżowy z obranymi krewetkami i jajkiem, mój ulubiony. I przyznać muszę, że mi na prawdę smakował. Pyszny1 Porcja średnia, cena taka sobie. Zupa nie przypadła nam do gustu, nie miała żadnego wyraźnego smaku. Po tej wizycie wróciła mi zatem wiara w tajską kuchnię obecną w Krakowie. Może jeszcze kiedyś tu wrócę.

    SCANDALE ROYAL
    KUCHNIA FUSION
    pl. Szczepański 2, STRONA (KLIK)
    cena za 2 osoby (bez wina): 100zł (trafiliśmy na promocję -20%)
     4/4
    Spacerując przez plac Szczepański zaczepiła nas miła dziewczyna  i przedstawiła nam menu restauracji Scandale Royal. Wspomniała, że lunch w godzinach popołudniowych jest ze zniżką 20%. Kuszące:) Kiedyś, dawno temu, czytałam, że to modne miejsce spotkań osób z większych miast (War...a), ogólnie spoza Krakowa. Może warto spróbować! Przez roztargnienie kelnera, który zrobił małe zamieszanie, w końcu zdecydowałam się na SAŁATKĘ CEZAR Z GRILLOWANYM KURCZAKIEM. To grząski grunt, ponieważ uwielbiam sałatkę Cezara i sama robię bardzo smaczną. Ale ponieważ ostatni raz robiłam ją wieki temu, postanowiłam że mam właśnie na nią ochotę. Była na prawdę dobra, najlepsza jaką jadłam, z tego co pamiętam (poza moją, oczywiście). Miło mnie to zaskoczyło. Świeża, chrupiąca sałata lodowa, złociste grzanki, soczysty kurczak, prawdziwy parmezan i przepyszny sos czosnkowy. Moja druga połówka jak zwykle raczyła się STEAKIEM  Z POLĘDWICY WOŁOWEJ Z GRILLOWANYMI WARZYWAMI. Bardzo mu smakowało. Z perspektywy czasu stwierdził, że to właśnie ten steak był najlepszy jaki jadł w Krakowie do tej pory. Skąd zatem ta ocena. Wprowadzanie gości w błąd odnośnie karty, opieszałość, długie oczekiwanie na rachunek, ignorancja ze strony pozostałych kelnerów. Nie podobała mi się również głośna jak na wczesne popołudnie muzyka i wyłączone światła (zgasili, bo byliśmy przez chwilę sami na sali). Ponieważ lekka sałatka pozwoliła mi na małe szaleństwo, postanowiłam się skusić na deser: DEKONSTRUKACJA - SERNIK, WANILIA BOURBON, KONFITURA Z PORZECZKI I LODY SZAFRANOWE. PRZE-PYSZ-NE!!! Znam ten trik, wszystkie składniki deseru osobno. Fajnie wygląda, no i jest zabawa:) Super!

    ALEBRICHE
    KUCHNIA MEKSYKAŃSKA
    ul. Karmelicka 56, STRONA (KLIK)
    cena za 2 osoby (bez wina):  120zł
    3,5/4
    Kuchnia Meksyku jest mi dobrze znana, i mimo że nie byłam w ojczyźnie tacos i posole osobiście, miałam solidny kontakt w Kanadzie z imigrantami pielęgnującymi swoje kulinarne tradycje na obczyźnie. Wierzę, że właściciele Alebriche, rodowici Meksykanie (tak zrozumiałam), starają się jak mogą z dostępnych w Polsce produktów i przypraw jak najwierniej oddać smaki rodzimej kuchni. Jest smacznie, ale... klimat Meksyku oddaje przede wszystkim meksykańska gościnność. W oryginale, polega na dbaniu o to, aby niczego gościom/klientom nie brakowało. O co mi chodzi? W meksykańskich restauracjach w jakich bywałam zawsze było tak rodzinnie, swobodnie. Zamawiało się tacos, płaciło się za sporą ilość pysznego mięsa (moja ulubiona barbacoa, czyli kozina) i mnóstwo dodatków: gnieciona fasola, ostra salsa, grillowany kaktus, limonki, śmietana, ser i placki tortilli. W Alebriche zamówiliśmy najpierw POSOLE na 'skosztkę', potem  PARRILLADA ALEBRICHE, według menu do podziału dla dwóch osób. Mięso (wołowina, wieprzowina, chorizo) było smaczne, również było go sporo, ale miseczki z dodatkami były malutkie, a ich zawartość skromna, starczyła na zaledwie trzy tacos. No niby nic, ale jednak dla dwóch osób to już takie skąpstwo nieco: dwie łyżki fasoli, dwie łyżki gniecionych ziemniaków, nieco salsy, jeden pomidor ...Zamówiliśmy więc dodatki, aby dokończyć posiłek jak należy, które podano nam już w większej ilości, ale musieliśmy za nie dodatkowo dopłacić (za wyjątkiem tortilli). Średnio mnie to urzekło. Ceny są przyzwoite, no ale nie tylko to się liczy. Wystrój restauracji jest ładny, kolory na ścianach tworzą klimat i atmosferę, podobnie jak wiele meksykańskich akcentów. Warto się tam przejść, aby zakosztować namiastki najlepszej na świecie kuchni, smaków Meksyku, ale w tym miejscu raczej tylko z ciekawości.
    Należy też wziąć poprawkę na fakt, że jak zasugerujemy się godzinami otwarcie na ich stronie internetowej, to od 10:00 do 11.59 będziemy mogli pocałować tylko klamkę. Restauracja jest czynna od 12:00.

    NIE POLECAM:

    PIMIENTO
    ARGENTINO  GRILL
     ul. Stolarska 13, STRONA (KLIK)
    cena za 2 osoby (bez wina): 193zl
     2,5/3
    Jaka ja jestem rozczarowana tym miejscem!!! Jak bardzo jestem nim rozczarowana. Przeważnie Argentino Grills trzymają klasę, jak już mają w swojej nazwie sugestię serwowania argentyńskich steków. W tym dniu nie miałam ochoty na kawał smażonego mięsa, ale BURGER polecany przez szefa kuchni to zawsze:) No i to był błąd! Znacie takie uczucie kiedy jecie coś suchego i wam utyka w gardle, a jak popijacie to czujecie, że wam się zamiast tego przełyk napełnił aż po gardło. Straszne! I taki właśnie był burger z argentyńskiej wołowiny: suchy, gumowaty, niedoprawiony - bez wyrazu, bez żadnego sosu, raczej zimny. Podsumowując - BEZ SMAKU! Moja druga połówka wzięła oczywiście steak  POLĘDWICA "LA MOROCHA" BIFE DE LOMO z EMPANADAS i grillowanymi warzywami, który był ponoć jedną, wielką, bezsmakową porażką, nie wartą absolutnie swojej ceny (79zł za 200g). Za taką cenę można się spodziewać fajerwerków... ale jedyne co eksplodowało to moje oczekiwania wobec tego miejsca.

    HARD ROCK CAFE
    'KUCHNIA' AMERYKAŃSKA- FAST FOOD
    pl. Mariacki 6, STRONA (KLIK)
     cena za 2 osoby: 168zł
    2,5/3
    Zastanawiałam się kiedyś nad fenomenem tej sieciówki. Miałam okazję jeść w jej lokalach w Kairze i Toronto. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że próbowałam ją pokochać, ale się nie udało. Dlaczego zatem Hard Rock Cafe Kraków? A dlaczego nie?! No ale w ogólnym rozrachunku: KLAPA! Co zatem jest sekretem sukcesu tych restauracji na świecie? Nie mam pojęcia! O co w ogóle chodzi?
    Zamówiłam ORIGINAL LEGENDARY BURGER (na zdjęciu), myślę - będzie pysznie, w końcu danie popisowe. No i co mam powiedzieć. Burger, jak przeciętny burger: suchy, suchy, mięso niedoprawione, suchy, dobry bekon, brak sosu, krążek cebulowy ratował sytuację, ale i tak był suchy. GRILLED SIRLOIN STEAK z ziemniakami i warzywami wyjątkowym smakiem też nie grzeszył.  Ale czy o to w tym chodzi? Jeżeli danie ma w nazwie i oryginalny i legendarny to powinno sobą coś reprezentować. Uważam, że restauracja powinna trzymać pewien standard, ale tak nie jest. Mimo sympatycznej obsługi, znowu nic specjalnego. Nie warto i już.

     TACO MEXICANO EL PUEBLO
    KUCHNIA TEX-MEX
    ul. Poselska 20, STRONA (KLIK)
    cena za 2 osoby (bez wina): 151zł
    1,5/2
    To drugie największe rozczarowanie z tej listy. Restauracja funkcjonuje pod szyldem kuchni meksykańskiej, co jest dla mnie zbyt dużym nadużyciem. Meksykańskie to tu są tylko nazwy dań. To zdecydowanie TEX-MEX, ale już nie taki jak kiedyś. 
    Przychodziłam tu już za czasów liceum, jedząc co jakiś czas na lunch przed lekcjami malarstwa połówkę burito. Różne tekstury i smaki: chrupiące muszle kukurydziane, aksamitny i ostry sos, jędrne sałatki warzywne ze słodkim posmakiem. Było inaczej niż wszędzie, egzotycznie i smacznie. Wielokrotnie odtwarzałam dania stamtąd w domu i powiem, że wychodziła mi to świetnie. Z czasem lepiej niż w oryginale i dlatego przestałam tam chodzić. Co jest teraz?
    Od czego by tu zacząć?
    Zamówiliśmy na przystawkę SOPA DE TORTILLA, a na danie główne ENCHILADA Z MIĘSEM (WOŁOWINĄ) i  FAJITAS Z POLĘDWICY WOŁOWEJ.
    Zupa jak sama woda, bez smaku, żadnego! Moja enchilada to jedna wielka papka z mielonego mięsa, fasoli i łyżki ostrej salsy z tomatillos (zielonych pomidorów). A do tego sałatka z kapusty pekińskiej (!) z toną majonezu. W Meksyku nie robi się sałatek/surówek z majonezem! Fajitas radośnie podskakiwało na żeliwnej, gorącej patelni, ale mięso było suche i nie przyprawione. Nie wspominając o tortilli, ponieważ to nie była tradycyjna mała tortilla z mąki kukurydzianej, ale ta duża, słodka sprzedawana w naszych sklepach/marketach, z mieszanki chemii z chemią. Żałość. Ogóle porażka. Takie są moje odczucia.

    To zarzut do wielu restauracji z tego zestawienia. Brak smaku. Nie wiem jak inni, ale ja idę do restauracji nie po to aby się najeść, ale po to by smacznie zjeść. To dla mnie sprawa kluczowa. Nie będę szczęśliwa tylko dlatego, że nie czuję już głodu. W mojej rodzinie posiłki się celebrowało, dlatego wizyta w restauracji powinna być czymś wyjątkowym, niezwykłym.
    Restauracje jak te trzy ostatnie sprawiają, że natychmiast żałuję decyzji wyjścia z domu i wydania nieraz astronomicznych kwot na coś, co jest niezjadliwe.

    MIELIŚCIE OKAZJĘ JEŚĆ W TYCH MIEJSCACH? SMAKOWAŁO WAM? JAKIEŚ SPOSTRZEŻENIA, CIEKAWE HISTORIE? A MOŻE ZNACIE JAKIEŚ NIEZWYKŁE, PYSZNE MIEJSCE W KRAKOWIE, O KTÓRYM NIKT NIE WIE, A KTÓRE WARTO ODWIEDZIĆ?

    0 komentarze :

    Prześlij komentarz

     

    Etykiety

    RECENZJE (166) URODA (157) kosmetyki (150) KUCHNIA (79) DIY (75) KREATYWNIE (74) PRZEPIS (73) NOWOŚCI (63) koreańskie kosmetyki (39) deser (34)

    Prawa autorskie

    Nie zgadzam się na kopiowanie grafik, zdjęć i tekstów oraz publikowanie ich w formie elektronicznej lub drukowanej bez mojej wiedzy i zgody (Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

    klub ekspertek

    Google+ Badge

    FACEBOOK

    MÓJ INSTAGRAM