• Instagram
  • wszystko co kreatywne!

    Strony

    Z CYKLU CIEKAWE MIEJSCE: BURY MIŚ W BUKOWINIE TATRZAŃSKIEJ


    Są takie miejsca, które nie są oczywiste. Przekraczasz próg i jesteś w zupełnie innej rzeczywistości. Nie przesadzam, nie koloryzuję. Żeby to przeżyć, trzeba się wybrać tu osobiście. Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam Burego Misia stanęłam przed szeregiem pytań, na które niezwłocznie musiałam uzyskać odpowiedzi:
    * dlaczego ci wszyscy ludzie czekają przed wejściem na -15stC mrozie?
    * dlaczego dostępu do drzwi pilnuje pan o wyglądzie drwala z indyjskim nakryciem głowy?
    * i po co ten łańcuch wiszący w przejściu?
    * po co przed wejściem palą się kadzidełka?
    * dlaczego to miejsce przypomina skup metali?
    * i czy jedzenie jest na tyle dobre, że warto jest czekać?
    Nie ja to miejsce obrałam na cel naszej obiadowo-kolacyjnej eskapady pewnego styczniowego wieczora po zejściu ze stoku w JurgówSki, ale cieszę się, że mogłam być członkiem tej wyprawy i to aż cztery razy:D Nie był to jednak do końca przypadek, ponieważ wcześniej sprawdziliśmy recenzje okolicznych restauracji i karczm na Googlach. I tak oto padł wybór tu, zaledwie 1,5 km od Jurgowa.
    Bardzo łatwo przywiązuje się do miejsc jeśli mnie fascynują i mają swój własny charakter.

    RESTAURACJA
    ~ BURY MIŚ ~
    w BUKOWINIE TATRZAŃSKIEJ

    zdecydowanie do takich miejsc należy. Wystrój wnętrza składa się z setek niespotykanych normalnie w restauracji elementów: świeczników wykonanych z kranów, ceramicznych izolatorów do kabli, komputera zanurzonego w cieczy, instrumentu tworzącego wir wodny, burego misia w skrzynce czy baniek poprzyklejanych do szyb. Wszystko to tworzy chaotyczny porządek, wszystko ma swoje miejsce i przywodzi na myśl '20 000 mil podmorskiej żeglugi'. Nawet toalety 'plumkają' jak w łodzi podwodnej i wyglądają ... mmmm... niezwykle oryginalnie. Zdjęcia nie oddadzą tej atmosfery, a już na pewno w żaden sposób nie pomogą w zrozumieniu fenomenu serwowanego tam jedzenia. Bo o to głównie chodzi: o pyszne potrawy na najwyższym poziomie.
    Ale po kolei. Odpowiedzi na pytania:
    * bo jedzenie jest tak pyszne, że nic ich nie powstrzyma przed zajęciem miejsca przy jednym z fantastycznych stolików,
    * ponieważ ktoś musi kontrolować napływ dzikich tłumów napierających na drzwi restauracji,
    * budzi respekt i daje kontrolę tajemniczemu panu w indyjskim 'czepku':)
    * żeby nie przepuszczać zapachów dochodzących z kuchni, ponieważ ci którzy czekają na stolik zwariowali by z głodu lub jak mnie poinformowano, aby wzbudzić pozytywną energię (?)
    * już na wstępnie możemy przeczytać:
    'MAŁA MANUFAKTURA RADYKALNEJ METAMORFOZY ZŁOMU'
    * taaaaaaaaakkkkkkk!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Miałam okazję skosztować kilkunastu potraw: cztery osoby - cztery wizyty. Najcudowniejszy był udziec barani opiekany na maśle czosnkowym  (w rozsądnej cenie 32 zł za sporą porcję) z obłędnymi opiekanymi ziemniakami i surówkami domowej roboty. Majstersztyk! Wiele krakowskich restauracji może się schować głęboko w jaskini! Bardzo smakowała mi również: kwaśnica, zupa czosnkowa z grzankami, jagnięcina w sosie, chrupiący filet z kurczaka (panierowany w płatkach kukurydzianych:) oraz polędwica w sosie śmietanowo-czosnkowym. Generalnie dużo tam czosnku, ale mnie to jak najbardziej nie przeszkadza. Jedynym moim srogim rozczarowaniem była pierś kaczki z jabłkami, która okazała się nie być pieczona, a GOTOWANA!!! Mięso było delikatne, ale smakowało jak kura z rosołu. Nie tego oczekiwałam. Cała oprawa kolacji jest taka bajkowa: imbryki z herbatą, śliczne filiżanki, cukiernice, sztućce, talerze kamionkowe i miedziane kociołki. Jak z Alicji w krainie czarów:) Brakowało tylko szalonego kapelusznika, ale wtedy przyszedł mi do głowy pan stojący przed drzwiami:D
    Z czystym sumieniem, po przetestowaniu mnóstwa smaków, mogę powiedzieć, że to jedna z najlepszych restauracji w jakich jadłam w całym moim życiu! Jak tylko będziecie w górach warto przejechać kilka kilometrów więcej żeby zjeść w tym uroczym zakątku. Oni nawet ketchup robią według swojej receptury!!! Jest pyszny!
    P.S. Na zdjęciu jest chwilowo pusto, ponieważ to było poniedziałkowe, wczesne popołudnie, jeszcze przed najazdem tłumów, który zaczynał się około 15.00:) Ale jakie dzięki temu ładne zdjęcia zrobiłam:)

    MOJA OCENA: 5/5! i jeszcze więcej!

    BYLIŚCIE KIEDYŚ W BURYM MISIU? CZY SMAKI ZACHWYCIŁY WAS TAK JAK MNIE?
    ZNACIE JAKĄŚ RESTAURACJĘ KTÓRA JEST TAK NIEZWYKŁA I NIEBANALNA?

    0 komentarze :

    Prześlij komentarz

     

    Etykiety

    RECENZJE (171) URODA (164) kosmetyki (157) KUCHNIA (79) DIY (76) KREATYWNIE (74) PRZEPIS (74) NOWOŚCI (63) koreańskie kosmetyki (43) deser (34)

    Prawa autorskie

    Nie zgadzam się na kopiowanie grafik, zdjęć i tekstów oraz publikowanie ich w formie elektronicznej lub drukowanej bez mojej wiedzy i zgody (Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

    klub ekspertek

    Google+ Badge

    FACEBOOK

    MÓJ INSTAGRAM