• Instagram
  • wszystko co kreatywne!

    Strony

    'SZTUKA SYPIANIA SAMEJ' SOPHIE FONTANEL


    Myśląc o tym teraz, nie potrafię sobie przypomnieć, co skłoniło mnie do kupienia tej książki. Wydaje mi się, że tytuł był intrygujący, a opinie innych z tyłu interesujące.
    Z natury nie lubię czytać o cudzych nieszczęściach. Jak można się domyślić, książka o takim tytule pewnie traktuje o seksualności, a idąc dalej tym tropem można się domyślić, że pewnie jest to związane z jakąś traumą, przeważnie tkwiącą głęboko w przeszłości. I tak jest w tym przypadku. Z jednej strony nie dziwię się autorce, że po takich przeżyciach nie umie odnaleźć przyjemności, z drugiej nie rozumiem, po co pisać o tym książkę i jeszcze opatrzyć ją tytułem 'L'Envie', czyli zazdrość (a w polskim tłumaczeniu, zupełnie niezrozumiale, umieszczać słowo 'SZTUKA'). 
    Można śmiało zaliczyć 'Sztukę sypiania samej' do kategorii: DZIWNA.
    Uważam zatem, że cytowane opinie z tyłu książki są mylące. 
    Czym w rezultacie jest dla mnie ta książka?

    SZTUKA SYPIANIA SAMEJ
    Sophie Fontanel

    Pomyłką! Zupełnie nie łapię jej fenomenu, jeśli na pniu sprzedało się 1,5 mln egzemplarzy. O co kaman?:D Dla mnie treść tej książki to bez wątpienia bełkot mającej ze sobą większe problemy autorki. Wolną wolą jest zaprzestanie kontaktów z mężczyznami. Nie uważam, że we współczesnym świecie, życie intymne jest w jakiś sposób wymuszane społecznie. Wprost przeciwnie. Ludzie są bardziej obojętni na problemy innych, ale chętnie obarczają ich swoimi. Że niby grupa przyjaciół wściubia ci nos w łóżko i wpycha tam kogo popadnie, żebyś tylko  była taka jak oni. Mój Boże, jacy to wobec tego znajomi?

    "Kolacja u kustosza Muzeum Człowieka, na której koniecznie chcieli mi kogoś przedstawić. Gdy tylko weszłam, bez trudu go rozpoznałam: palił, zjeżony przy otwartym oknie. Był wściekły [...], że musiał tu przyjść, żeby sobie mnie obejrzeć, że nie spadłam mu z nieba. Nic tak nie studzi naszego miłosnego zapału jak świadomość, że zdarza się nam nie cud, lecz okazja."

    "Moja przyjaciółka, moja miłość. Kiedy uważano mnie za pariasa, potrafiła mnie podbudować i przekonać, że inność może być oazą. Nigdy mnie nie oceniała. Gromiła nie mnie, lecz innych, mówiąc: "To nie natura nie znosi próżni, to społeczeństwo, oni. A my społeczeństwo mamy gdzieś". Albo: "Powinnaś wiedzieć, że tutaj nikomu nie pozwala się bezkarnie żyć w raju. Wiesz przecież jacy oni są!". Albo: "Oni się tobie dziwią? To ty powinnaś się dziwić, że się na sobie odgrywają, że wrzeszczą na siebie przy stole przy ludziach, i jeszcze nazywają to miłością!".
    Nie wiem jaki jest Paryż, ale rozmowa z niezbyt bliską koleżanką o szczegółach jej życia seksualnego na 'dzień dobry' w parku na ławce, u nas, raczej by się nie zdarzyła. Chyba. Wolnoć Tomku w swoim domku. Masz ochotę zrobić sobie od czegoś przerwę, proszę bardzo. Ale czy wszystkim musisz o tym mówić! A potem po ogłoszeniu światu swojego zawzięcia względem ignorowania zachowań mężczyzn wobec siebie, dziwić się, ze ktoś wyraża na ten temat swoją opinię, jest sprzecznością samą w sobie.

    "Nie wiem, czy miłość czyni ślepym, mogłam się za to przekonać, że samotność wyostrza wzrok.[...] Pomyślałam: jakie to dziwne, że każdego z tych ludzi - łysych, tęgawych, pomarszczonych, wieloustych, źle ubranych, noszących nieodpowiednie krawaty, bladolicych - ktoś może pożądać.[...] Łatwo jest nam przyznać innym, że się nie mylą, kiedy cieszymy się, że nie myślimy jak oni."


    0 komentarze :

    Prześlij komentarz

     

    Etykiety

    RECENZJE (166) URODA (157) kosmetyki (150) KUCHNIA (79) DIY (75) KREATYWNIE (74) PRZEPIS (73) NOWOŚCI (63) koreańskie kosmetyki (39) deser (34)

    Prawa autorskie

    Nie zgadzam się na kopiowanie grafik, zdjęć i tekstów oraz publikowanie ich w formie elektronicznej lub drukowanej bez mojej wiedzy i zgody (Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

    klub ekspertek

    Google+ Badge

    FACEBOOK

    MÓJ INSTAGRAM