• Instagram
  • wszystko co kreatywne!

    Strony

    RESTAURANT WEEK KRAKÓW, STUDIO TWÓJ KUCHARZ


    Nie jestem krytykiem kulinarnym, ale cenię dobrą kuchnię. Lubię odkrywać nowe smaki, próbować rzeczy wyjątkowych. Sama gotuję, ale również szanuję talent i pasję profesjonalistów. Dlatego tak ucieszyłam się na RestaurantWeekKraków. Nie zastanawiałam się długo, jednak rzetelnie zapoznałam sie ze wszystkimi restauracjami biorącymi udział w wydarzeniu. Ponieważ nie lubię jeść sama, namówiłam jeszcze bliskich i wybraliśmy się razem do StudiaTwójKucharz na ul. Ślusarskiej w Krakowie. W sumie pierwotnie chciałam iść do Zakładki, wiele dobrego słyszałam o tym miejscu, ale niestety wygląda na to, że nie mieli stolików 5-cio osobowych, a ja nie miałam zamiaru rezygnować ze wspaniałego towarzystwa. Wiedziałam, że w Studiu będzie pysznie. Znałam  menu, dlatego przygotowałam się na ucztę godną niedzielnego obiadu.
    Zasiedliśmy do stołu, uprzejma i wyjątkowo miła kelnerka zaproponowała nam zestaw specjalnie dobranych do przygotowanych potraw win. Super! Fachowo. Zaczęliśmy między sobą rozmowę o mangalicy, która widniała w przystawce, a którą chcieliśmy skosztować już dawno temu. Podzieliliśmy się tą refleksją podszytą nutką entuzjazmu i ciekawości z naszą urocza kelnerką, która nieco się zmieszała i poinformowała nas, że czekający nas obiad jest w postaci menu degustacyjnego. Jak to? Ale że co? Zaraz zaraz. Nie przypominam sobie, żebym taką informację widziała gdziekolwiek podczas zapoznawania się z zasadami eventu, ani podczas dokonywania rezerwacji i nawet płatności. Zapytaliśmy z ciekawości, jaką częścią będą serwowane nam porcje. Poinformowano nas, że będą nico pomniejszone. Pomyślałam - dobra nasza.
    Nic to, wędzona krewetka tygrysia z dodatkami i plasterkiem słoniny z mangalicy o wymiarach 2x4cm na przystawkę była pyszna. Niewiele, bo przystawka ma zaostrzać apetyt. Do tego dobrany przez kucharza/personel/specjalistę tokaj, idealnie podkreślający cudowne smaki szarej renety i jeżyn:) Łzy w oczach pojawiły się w momencie wniesienia na stół dania głównego. Na wielkim, czarnym talerzu spoczywały rozpływające się w ustach policzki wołowe o wymiarach 4x7cm na łyżce pęczaku z buraczkami, na pure z pasternaku w towarzystwie dłuuugich taśm z młodej marchewki i kleksami sosu z czerwonego wina z towarzyszącym całej tej 'obfitej' potrawie czerwonym, wytrawnym winem. Kiedy odwróciłam się, żeby sięgnąć po torebkę, musiałam chwilę poczekać, aż właściwy obraz rzeczywistości doleci na miejsce:D Pijane to wino, chociaż mam wrażenie, że może mieć coś z tym wspólnego picie na niemal pusty żołądek, chociaż po dwóch daniach. Lotem błyskawicy wkroczył na stół deser. Na spektakularnym kawałku drewna serniczek 4x4x2cm o świeżym smaku marakui i białej czekolady oraz borówkami obsypany kawałkami orzechów, według mnie pistacjowych, a do tego wszystkiego przepyszny sok winogronowy z bąbelkami:) Pyyyychaaaaa. Mniam....ale.... Byłam bliska rozpaczy. Z głodu:( Nic to - pomyślałam! Poproszę panna cottę, na ścianie wisiało opasłe menu, no bo przecież do słonego już nie wrócę. Ślinka zaczęła mi już produkować w ustach, kiedy usłyszałam złowieszcze - kuchnia dzisiaj nieczynna, nie wydaje dań spoza menu na festiwal!
    Pozostało nam tylko wrócić do domu na sałatkę i herbatkę.

    Podsumowując wydaje mi się, że czułabym się mniej niezręcznie, wobec zaciągniętych przeze mnie bliskich , gdybym uprzedziła ich o symboliczności serwowanych porcji. Czułam się nieco oszukana. 39 zł za ten zestaw to dla jednych mało, dla innych dużo. Oczywiście zestaw win liczony był osobno za 23 zł od osoby. Pośmialiśmy się nieco z sytuacji, przez co atmosfera była cudowna.
    Nie zrozumcie mnie źle, nie mam nic do zarzucenia smakom, formie ani konsystencji, nie potrzebuje się też najeść do syta, ale smak rozczarowania zepsuł mi przyjemność konsumowania tego niedzielnego 'obiadu'.

    2 komentarze :

    1. Masz rację,ja też byłam rozczarowana wielkością porcji Przygotowana przez restaurację porcja nie pozwoliła mi poczuć smaku podanej potrawy. Byłam kilka razy na degustacjach, ale z taką ilością spotkałam się poraz pierwszy.Na festiwalu byłam pierwszy raz ,może to standard,ciekawa jestem czy w innych restauracjach uczestniczących w festiwalu jest tak samo Jeżeli tak, to według mnie organizatorzy nie osiągają celu,nie zasmakowałam potraw na tyle by chcieć je zjeść ponownie.Nadmieniam ze nie jestem osobą ceniącą sobie duże porcje ,jednak minimum zaproponowane w tym przypadku nie pozwoliło mi ocenić smak podanej potrawy

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Rozmawiałam też ze znajomą, którą nota bene zachęciłam do wzięcia udziału w festiwalu, i było mi głupio, bo ona również wybrała STK i miała takie same wrażenia co ja. Sama nie wiem co o tym myśleć. Nawet to, że kelnerka była super i zachęcała do odwiedzenia studia w następny weekend, nie zmaże tak łatwo pierwszego wrażenia. Szkoda. Czytałam, że wiele osób miało wręcz powiększone porcje, co jak sugerowali, było chwytem marketingowym, czystą reklamą. Tutaj nie rozumiem o co chodziło. Ze sceptycyzmem podejdę do przyszłych pomysłów tego typu.

        Usuń

     

    Etykiety

    RECENZJE (168) URODA (161) kosmetyki (154) KUCHNIA (79) DIY (76) KREATYWNIE (74) PRZEPIS (74) NOWOŚCI (63) koreańskie kosmetyki (41) deser (34)

    Prawa autorskie

    Nie zgadzam się na kopiowanie grafik, zdjęć i tekstów oraz publikowanie ich w formie elektronicznej lub drukowanej bez mojej wiedzy i zgody (Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

    klub ekspertek

    Google+ Badge

    FACEBOOK

    MÓJ INSTAGRAM