• Instagram
  • wszystko co kreatywne!

    Strony

    SYNCHROLINE SYNCHROVIT C - REZULTATY KURACJI WITAMINĄ C


    Minął nieco ponad miesiąc od kiedy rozpoczęłam kurację preparatem 
    SYNCHROLINE, SYNCHROVIT C 
    SKONCENTROWANE SERUM LIPOSOMOWE Z WITAMINĄ C (stężenie 10%), SOD I CYNKIEM.
    Trzy fiolki kuracji tym włoskim dermokosmetykiem się skończyły :(, więc nadeszła najwyższa pora na moje spostrzeżenia i podsumowanie.
    Zmiany nie są bardzo widoczne, bo nie są ani drastyczne ani spektakularne, zwłaszcza ich uchwycenie na zdjęciu jest bardzo trudne, ale w świetle dziennym widać ładniejszy koloryt skóry i małe zmiany pigmentacyjne z zapomnianych już krostek  zniknęły - zdjęcie nie retuszowane)
    SKŁAD:
    Aqua, Ascorbic Acid, Peg14 Dimethicone, Propylene Glycol, Zinc Lactate, Lecithin, PEG-8, Superoxide Dismutase, Sodium Hyaluronate, Glycerin, Benzyl PCA, Hydroxyethylcellulose, Phenoxyethanol, Alcohol, Sodium Hydroxide, Parfum.
    INSTRUKCJA OBSŁUGI:
    To bardziej skomplikowane niż się może wydawać. Dlaczego? Preparat w fiolce nie jest kompletny, a sposób jego przygotowania nigdzie nie jest napisany wyraźnie - tylko małym drukiem na opakowaniu. dlatego przed nałożeniem właściwego aplikatora należy zwrócić uwagę, że w zakrętce jest ukryta sproszkowana witamina C. Zakrętkę należy przekręcić w przeciwną stronę aż pomarańczowy dzyndzel wyskoczy, podnieść go i wsypać zawartość bardzo ukrytej witaminy do preparatu, wymieszać i zużyć w przeciągu około 10 dni. Straszne skomplikowane. Myślę, że wiele osób narzekających na nieskuteczność kuracji mogło nie zauważyć tego detalu.
    Z CZYM MAMY DO CZYNIENIA?:
    Do testowania wybrałam, o czym dokładnie TUTAJ, kurację miesięczną (minimum 30 dni), na którą składają się 3 x 5 ml fiolki z przezroczystego plastiku w kolorze pomarańczowym. Ponieważ wiem, że witamina C nie znosi światła, za każdym razem po użyciu preparatu wkładałam je z powrotem do pudełka. Pojemniczki były zaplombowane zwykłą zakrętką, jednak do każdej z nich był dołączony indywidualny dozownik/aplikator z miękkiego sylikonu, dzięki któremu precyzyjnie, przez naciśnięcie 'dzióbka', można wymierzyć idealną potrzebną na jedną aplikację ilość preparatu. Super, bardzo mi się ten patent podoba - higieniczny:) Nawet przy śliskich lub mokrych dłoniach nie ma najmniejszego problemu ze zdjęciem małej zatyczki i nałożeniem na żądane miejsce odpowiedniej ilości płynu.
    Konsystencja preparatu jest lekko gęsta, nieco przezroczysta, nieco biała - taki mleczny żel. Jedynym minusem jest wyraźnie wyczuwalny, zwłaszcza w pierwszej fazie stosowania, chemiczny zapach. Dla mnie nie był on nieprzyjemny, mimo iż na początku wyraźnie czułam go pod makijażem, później, po kilku dniach przestałam na to zwracać uwagę. Niemniej jednak należy wziąć pod uwagę fakt, że nie jest to zupełnie bezwonny kosmetyk, zresztą jak to witamina C, pachnie konkretnie. Stosowałam go bardzo regularnie, skóra przyjęła go wyjątkowo dobrze. Dlatego ponieważ nie pojawiły się u mnie żadne niepożądane efekty, postanowiłam zwiększyć częstotliwość stosowania do dwóch razy dziennie: rano jako serum pod krem, filtry i makijaż, wieczorem pod krem nawilżający ze śluzu ślimaka. Na początku chłodnym okiem widziałam jakoby taka niewielka ilość (5 ml) starczyła mi na całe 10 dni (przypominam, że rano i wieczorem), ale nie oszczędzając, za każdym razem nakładałam 3 krople (jedno naciśnięcie 'dzióbka' na czoło i po jednej na każdy policzek) i za każdym razem fiolki starczało na kilka dni więcej. 3 krople to wystarczająca ilość, aby bez tarcia pokryć całą twarz jednolitą warstwą. Preparat wchłania się błyskawicznie, co dla mnie jest dużą zaletą.
    STOSOWANY RANO: 
    Jako pierwsza warstwa pielęgnacji po umyciu twarzy wodą różaną, a przed filtrem, kremem pod oczy, kremem BB i resztą makijażu. Na początku miałam pewne obawy, czy nie obciąży cery, czy będzie współpracował z kremem BB. Na szczęście nie zauważyłam żadnych negatywnych efektów związanych ze współpracą z codziennym makijażem - trzymał się jak zwykle - co jest dużym plusem. Nie powodował również zmiany naturalnej pracy skóry, nie miałam uczucia ściągnięcia czy przesuszenia.
    STOSOWANY WIECZOREM:
    Po demakijażu i przetarciu twarzy i szyi wacikiem nasączonym wodą różaną, a przed kremem pod oczy i nawilżającym krem ze śluzu ślimaka. Rano moja skóra była w idealnej kondycji, miałam wrażenie wyraźnej regeneracji, jakby preparat nie zaburzał naturalnych funkcji i działania skóry w nocy.

    Co mnie pozytywnie zaskoczyło to fakt niesamowitego wygładzenia cery, i to już w pierwszym tegodniu. Mimo iż moja skóra nie potrzebowała tego jakoś szczególnie, i tak jest gładka dzięki wodzie różanej, to efekt mnie zaskoczył. Pozytywnie. Dlaczego? Bo dzięki tej gładkości, ujednoliceniu struktury warstwy zewnętrznej naskórka (brak podziału na bardziej i mniej suche miejsca) znacznie łatwiej nakłada się makijaż i dzięki temu dłużej pozostaje idealny. Żadnych suchych skórek, żadnego miejscowego ścierania się pudru i kremu BB. Niby nic bardzo znaczącego, ale w dużym stopniu poprawia estetykę i wygląd na cały dzień.
    CO JESZCZE:
    Jeśli chodzi o działanie na przebarwienia, to może akurat dobrze się składa, że tuż przed rozpoczęciem kuracji na brodzie miałam świeże zmiany po krostce, a nawet dwóch. Dlaczego dobrze? Bo właśnie na nich mogłam zobaczyć czy witamina C, a co za tym idzie cały preparat, pomagają w walce z przebarwieniami tego typu. Nie dość, że całkiem szybko zbledły, to jeszcze po dwóch tygodniach zupełnie znikły. To chyba rekord szybkości, bo mimo iż w moim przypadku takie zmiany znikają same, to zwykle nie szybciej niż w przeciągu 1-2 miesięcy. Co więcej w trakcie kuracji wyskoczyła mi jeszcze jedna paskuda (akurat po tej stronie brody, która jest na zdjęciu), i do końca kuracji niemal zupełnie znikła. Wiem, że to dla niektórych nic cudownego, ale daje nadzieję dla tych osób, które zmagają się z bliznami potrądzikowymi (ale nie zmianami silnie zaognionymi).
    Co do działania przeciwzmarszczkowego, miesiąc to trochę mało, aby gołym okiem dostrzec zmiany w ewentualnym wypłycaniu już istniejących zmarszczek. Ale dokładnie się sobie przyjrzałam miesiąc temu i patrząc nadal chłodnym okiem w lustro uważam, że kondycja mojej skóry w skutek stosowania Synchrovit C uległa polepszeniu. Jest bardziej promienna (zniknęła nieco szara barwa/odcień skóry), wygładzona, wygląda świeżo.
    MOJE WRAŻENIA:
    Cieszę się, że zdecydowałam się na tą kurację. Mimo mojego przerażenia związanego z początkowym mrowieniem twarzy (pierwsze 4 aplikacje) jestem zachwycona rezultatami i ogólną poprawa kondycji i wyglądu mojej cery. Oczywiście należy zdać sobie sprawę, że ten kosmetyk nie rozwiąże wszystkich naszych problemów, ale zdecydowanie zaskoczyło mnie spektrum jego działania. Na pewno kiedyś do niego wrócę i jeszcze raz przejdę kurację.
    KOMU POLECAM?
    Osobom o szarym odcieniu cery jako kurację rozjaśniającą i przywracającą blask lub tym, którzy zmagają się z drobnymi przebarwieniami i bliznami potrądzikowymi. Kurację według mnie można również przejść dla poprawy ogólnej kondycji skóry raz na jakiś czas oraz jako wspomagacz w walce z oznakami starzenia.

    MOJA OCENA: 4,5/5

    WIĘCEJ INFORMACJI O SYNCHROVIT C MOŻNA ZNALEŹĆ TUTAJ (KLIK)
    CENA 6 x 5 ml NA 60 DNI to ok. 150 zł
    CENA POJEDYNCZEJ FIOLKI 5 ml  to ok. 30 zł

    0 komentarze :

    Prześlij komentarz

     

    Etykiety

    RECENZJE (168) URODA (161) kosmetyki (154) KUCHNIA (79) DIY (76) KREATYWNIE (74) PRZEPIS (74) NOWOŚCI (63) koreańskie kosmetyki (41) deser (34)

    Prawa autorskie

    Nie zgadzam się na kopiowanie grafik, zdjęć i tekstów oraz publikowanie ich w formie elektronicznej lub drukowanej bez mojej wiedzy i zgody (Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

    klub ekspertek

    Google+ Badge

    FACEBOOK

    MÓJ INSTAGRAM