• Instagram
  • wszystko co kreatywne!

    Strony

    CZYM SIĘ RÓŻNI WODA RÓŻANA OD ... WODY RÓŻANEJ?


    Odkąd odkryłam wodę różaną ciężko mi się z nią rozstać. Kupuję buteleczkę za buteleczką. sobie, siostrze i mamie:D Hurtowo:) Przyznać muszę, że ten ramowy punkt rytuału pielęgnacji każdego dnia sprawił w niezwykłe delikatny sposób poprawę kondycji mojej skóry. Jak tu takiej wody nie kochać? Pięknie pachnie, jest naturalna, wygładza i łagodzi cerę. A no można! Ale dlaczego?

    Moją pierwszą zakupioną wodą była ta firmy KTC (wyprodukowano w Wielkiej Brytanii, 190 ml za ok. 6 zł) ze sklepu internetowego, przypadkowo przy okazji większych zakupów kosmetyków rosyjskich. Używałam jej jako toniku rano i wieczorem, regularnie każdego dnia. Dała zdumiewająco dobre rezultaty już w bardzo krótkim czasie. Mała pojemność, ale nie oszukujmy się, na początku nie wiedziałam, że sprawi takie cuda. Jakbym wiedziała, pewnie zamówiłabym całą skrzynkę;P Kiedy się rychło skończyła nie bardzo opłacało mi się zamawiać tą właśnie konkretną wodę, ponieważ koszty wysyłki jednej czy dwóch buteleczek podwoiły by koszta samej wody. Dlatego tak się ucieszyłam, kiedy w Pigmencie na ul. Długiej znalazłam, może nieco droższą, ale jednak również naturalną (wtedy byłam o tym przekonana) wodę różaną bez chemii firmy Debur (wyprodukowano w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, 250 ml za ok. 11 zł). Niestety miałam wrażenie, że jednak jest inna. Miała nieco bardziej delikatny zapach, jakby rozcieńczony, a tuż po jej użyciu nie czułam tego przyjemnego, kojącego wrażenia. Tłumaczyłam to zdumiewającymi rezultatami na początku i przyzwyczajeniem z czasem, jak to zwykle z kosmetykami bywa. Ale po zużyciu kolejnej butelki zwróciłam uwagę, że stan mojej skóry jakby nieco się pogorszył. Na przyklejce dystybutora w składzie widniała wyłącznie woda różana, zatem stwierdziłam, że nie ma się co martwić i przesadzać. Przyczyn zatem szukałam gdzie indziej. Przy następnej buteleczce zobaczyłam zmianę wizualną opakowania. Z etykietki znikła informacja o możliwości dodania jej do deserów. Mhmmm... sprawdźmy skład. Co za masakra. W składzie już Propylene glycol, Potassium sorbate i Citric acid!  Tylko po co? Po co ta zmiana? Dodawać tanią chemię do cudownego, naturalnego specyfiku to zbrodnia! Zagadka przesuszenia skóry rozwiązana. Ale co jest najgorsze, odkleiłam przyklejkę dystrybutora z poprzedniej butelki (tej na której była informacja o możliwości użycia w celach spożywczych) i co się okazało? Że 'tłumaczenie' było nieprawdziwe, ponieważ pod etykietką naklejoną w Polsce był oryginalny skład podany przez producenta z tą całą chemią. Zatem zostałam wprowadzona w błąd. Decyzja była jedna. Darowałam sobie wodę Debur myśląc, że jestem skazana na zakup internetowy. Na szczęście znalazłam w Krakowie dostępną stacjonarnie KTC, w sklepie spożywczym oczywiście. Nie wiem dlaczego wcześniej nie zwróciłam uwagi na zupełnie inny zapach i brak miękkości skóry po użyciu. Teraz już wszystko jest ok, a cera wraca do normy. Niby mała zmiana, ale jednak. Niewątpliwie jest to też przestroga do zbyt dużej ufności dla prawdziwości informacji wypisywanych przez dystrybutora. Najbardziej istotne i wiążące są treści na oryginalnym kartoniku czy etykietce. Teraz będę zwracała większą na to uwagę.

    7 komentarze :

    1. Nio to ladne historie z ta wodą różana:) A zdradzisz sekret gdzie w Krakowie można kupić te wodę Ktc?:)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. A zdradzę:) Kuchnie świata w Galerii Krakowskiej:) Trochę schowana, ale warto zapytać o nią:)

        Usuń
    2. Jak tylko będę w Krk, to poszukam tej właściwej...:) właśnie wczoraj u Niebieskiej przeczytałam o tej oszukanej wodzie Debur, i całe szczęście, bo miałam ochotę ją wypróbować...:/

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Nie musisz szukać. Jak masz ochotę na gotowe rozwiązanie to jest w GK za 6 zł, a Niebieska to też blog? Bo chciałam przeczytać co ona o niej mówi, a Google mi nie wyszukały. Podasz adres? :D

        Usuń
    3. Ja zawsze przed zakupem sprawdzam skład ;) najczęściej wybieram hydroloty choć wodę różaną również doceniam ;)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Słusznie, problem jednak w tym, że dystrybutor nakleił etykietę ze'swoim' składem, naturalnym. Chydrolaty dopiero odkrywam:D na celowniku mam ten z czystka. Miałaś go może?

        Usuń

     

    Etykiety

    RECENZJE (168) URODA (161) kosmetyki (154) KUCHNIA (79) DIY (76) KREATYWNIE (74) PRZEPIS (74) NOWOŚCI (63) koreańskie kosmetyki (41) deser (34)

    Prawa autorskie

    Nie zgadzam się na kopiowanie grafik, zdjęć i tekstów oraz publikowanie ich w formie elektronicznej lub drukowanej bez mojej wiedzy i zgody (Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

    klub ekspertek

    Google+ Badge

    FACEBOOK

    MÓJ INSTAGRAM