• Instagram
  • wszystko co kreatywne!

    Strony

    DZIWNE I NIEZROZUMIAŁE PRAKTYKI NA BLOGACH


    Na samym początku bloga myślałam, że ciekawe i twórcze treści z czasem obronią się i zyskam rzesze czytelników, tylko dla samych wartości w nim przedstawionych. Wiedziałam, że potrzeba na to jednak dużo czasu. Niestety przebudzenie nastąpiło dość szybko. Czytelnicy byli, ruch na blogu już nie (komentarze, polubienia). Uniosłam się honorem i nie chciałam podążać w tą samą stronę co wszyscy inni - komercji/reklamy/bycia wszędzie i za każdą cenę. Obserwowałam i analizowałam blogi zyskujące coraz większą popularność. Nie bardzo mi się to podobało. Bo kiedy blog wygląda na świetny, o treści może lepiej nie mówić, to okazuje się, że te wszystkie cudowne zdjęcia zachęcające ludzi do wejść, są tak na prawdę 'pożyczone' od innych blogeórw lub zwyczajnie przeklejone z Googla. Jaki to ma sens? I nie mówię wyłącznie o pomniejszych blogach, ale te sławniejsze robią dokładnie to samo. Zastanawiałam się, czy tylko mnie irytuje post z kilkunastoma świetnymi, pięknymi zdjęciami z jednym zdaniem komentarza oraz tytule INSPIRACJE, gdzie czasami podane jest źródło np. Pinterest, a czasami zupełnie nic. Czyli nawet blog z tysiącami wyświetleń, jawnie, bez podania autora zdjęcia (nie marząc już o linku do jego strony) stosuje metodę kradzieży praw autorskich. I tak an prawdę okrutne, ponieważ najczęściej są to zdjęcia z drugiego końca świata, a ich autor nie ma o niczym pojęcia.

    Bardzo długo zastanawiałam się nad moralnością autorów takich wpisów: nie wstyd im, że czyimś kosztem nabijają sobie licznik wyświetleń? Postanowiłam nie podążać tą samą drogą co oni. Wartość artystyczna moich zdjęć można oceniać dowolnie, ale co najważniejsze, są mojego autorstwa (chyba, że w podpisie jest napisane inaczej). Jestem z tego duma, że nie potrzebuję sztabu ludzi do kreowania bloga, ani firmy, która go ogarnia (przynajmniej na razie=P). Pomijam też tzw. żebrolajki typu - wrzucam co tydzień konkurs, gdzie nagrodą jest jeden pędzel za 20 zł i mam za każdym razem 100 obserwatorów więcej, bo taki był warunek uczestnictwa - to kwestia 'czytelników'.
    Nadeszła taka chwila w życiu mojego bloga, gdzie postanowiłam poświęcać mu znacznie więcej czasu niż dotychczas. Stwierdziłam, że potrzebuje więcej uwagi, dopracowania, ogólnie ujmując to w pojęcie rozwoju. Są elementy, które się nie zmieniły:
    - posty pisze z wyprzedzeniem, czytając i korygując ich treść kilkukrotnie
    - wszystkie posty opatrzone są zdjęciami
    - wszystkie zdjęcia na bloga są mojego autorstwa (nie używam zdjęć innych, czasami są to print screen z YouTuba jeśli mówię o jakimś filmiku, albo vlogu, grafiki potrzebne do zobrazowania zagadnienia - zawsze z podanym źródłem lub linkiem)
    - dbam o treść merytoryczną bloga, ortografię, interpunkcję, wartości estetyczne
    - staram się wyczerpać temat o którym piszę.
    Są i takie aspekty towarzyszące, które uległy polepszeniu czy rozszerzeniu, ale też totalne nowości:
    + dołączyłam do Klubu Ekspertek ofeminin.pl
    + fanpage na facebooku (324 polubienia)
    + dołączyłam do grup tematycznych na facebooku
    + dołączyłam i udzielam się w społecznościach Google+
    + instagram
    + pinterest
    + czasami współpracuję z firmami
    + dodaję komentarze do lubianych przez mnie postów innych
    + biorę udział w konkursach (które czasami wygrywam:)
    + newsletter (w Freshmail, z którym nadal walczę, bo wiele rzeczy brzmi póki co jak czarna magie:)
    + wzbogaciłam szablon bloga o ikonki, slajdy, mój profil
    + zorganizowałam pierwsze w historii bloga rozdanie.
    Dlaczego to robię? Ponieważ chcę rozwijać swoją pasję, sprawić, aby blog się rozwijał, żył pełnią życia, zbierał polubienia, komentarze i followersów - uznanie. Wielokrotnie zastanawiałam się czy ma to sens. Myślę, że wiele autorów, prędzej czy później, ma taki dylemat. Drogi są dwie, albo pójść na przód, albo sobie odpuścić. Proste. Ja wybrałam tą pierwszą opcję i wiem, ze wybrałam dobrze.

    Zatem zaczęłam poszukiwać metod, jak zwiększyć ruch na blogu, aby wokół niego zgromadziła się rzesza wiernych czytelników. Wiele ze znalezionych artykułów z radami przeczytałam,  niektóre wcieliłam w życie (dużo czasu inwestuję w wygląd i estetykę bloga): 
    Wspieranie się nawzajem w specjalnych grupach - tak. 
    Promowanie postów w określonych społecznościach tematycznych - tak.
    ale są i takie które mnie przerażają, 'propozycje' w stylu:
    * komentarz za komentarz
    * 'Ma ktoś ochotę wymienić się komentarzem? '
    * 'kom/kom? ja zacznę'
    * 'Zapraszam serdecznie + zaraz lecę oglądać Twojego bloga!'
    * 'odwdzięczam się za każdą obserwację, albo komentarz'
    * 'Skomentuje 10 pierwszych blogów, które zostawicie tutaj w komentarzu'
    * 'Za każdy komentarz z opinią się odwdzięczę'
    * 'Komentarz=komentarz; obserwacja=obserwacja'
    -nie. To nie tak.
    No i co o tym sądzić? Jeśli komuś zależny na komentarzach czy liczbie followersów tak bardzo, to chyba wyłącznie, żeby mieć wejścia => statystyki => współpracę => kliknięcia na reklamy => kasę.
    Tak to wygląda? Nie chcę nikogo urazić, każdy ma swoje powody, dla których założył bloga.
    Ja nie mam reklam, bo nie zarabiam na blogu. Piszę go dla przyjemności i jest mi niezwykle miło jeśli ktoś doceni moją pracę i wysiłek, skomentuje lub obserwuje. Współpracuję tylko na swoich zasadach (uczciwość) i sprawia mi to ogromną przyjemność. Staram się rozwijać, stawiam sobie nowe wyzwania: tutoriale, OOTD. Czy ktoś to doceni? Mam taką nadzieję.

    CZY WY TEŻ MACIE TAKIE ODCZUCIA CZYTAJĄC TAKIE KOMENTARZE? CZY WOBEC TEGO MIARODAJNE SĄ INFORMACJE TYPU STATYSTYKI/CZŁONKOWIE/OBSERWATORZY BLOGÓW, KTÓRE POZYSKUJĄ KLIKNIĘCIA NA ZASADZIE WZAJEMNOŚCI? CO WY O TYM SĄDZICIE? CZY LEPIEJ CZYTA WAM SIĘ BLOGA JEŚLI MA 1000 LIKE'ÓW NA FB A NIE 100? JESTEM STRASZNIE CIEKAWA WASZYCH OPINII:)

    6 komentarze :

    1. Moja fascynacja blogami... "Przeminęła z wiatrem". Kiedyś, faktycznie, wchodziłam na ulubione strony (których - swego czasu - miałam kilkanaście) codziennie, teraz - są to może 3,4 blogi. Praktyki, o których piszesz nie są mi nieznane, jednak nigdy nie patrzyłam na nie z perspektywy osoby blogującej. Wyobrażam sobie to, co musisz czuć. Wkładasz w blog wiele zaangażowania i pracy, które widać, jednak nie przekłada się to na "aktywne uczestnictwo" odwiedzających Cię osób. Każdy przecież chce być doceniony.
      Czy statystyki są miarodajne? Nie wiem. Niektórzy mogą sztucznie (tak, jak piszesz) generować ruch na swojej stronie, "wymieniać się" komentarzami, czy kupować farmy fanów na Facebooku.
      Co do samych like'ów - blog może mieć ich i milion, ale jeśli nie prezentuje niczego, co byłoby mnie w stanie zainteresować, jaki jest sens odwiedzania go? Nie mówię, że blogi, które na FB mają kilkaset czy kilka tysięcy polubień są be i złe i fuj. Przykładem może być Asia ze Styledigger. Jestem z nią niemalże od początku jej przygody z blogowaniem, niedawno wydała książkę o slow fashion, ma własną markę odzieżową, a jej blog działa coraz prężniej. Mnóstwo like'ów na FB. Ale niemal każdy jej post czytam z ogromnym zainteresowaniem. Co innego "gwiazdki" blogosfery, które oprócz tysięcy fanów... nie mają niczego ciekawego do powiedzenia.
      Czy istnieje jakaś reguła? Nie wiem.
      Czy ilość polubień na Facebooku ma znaczenie? Niekoniecznie.
      Czy dobry blog może mieć mniej niż 1000 czy 500 fanów/obserwatorów? Oczywiście, że tak :)
      Najważniejsze, to pozostać - moim zdaniem - w zgodzie ze sobą. Jeśli Ty nie czujesz się z czymś dobrze, nie praktykuj tego. Czytelnicy potrafią wyczuć, kiedy blogerowi coś "nie leży".
      Trafiłam do Ciebie niedawno, ale całkiem mi się tu podoba ;)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Dziękuję za miłe słowa:) Nie poddam się tak łatwo=P szczerze mówiąc nie słyszałam nigdy o farmach fanów na fb - nie zamierzam kupować, haha, ale poczytam o tym i przestanę mieć blogowe kompleksy:) Ja też lubię zaglądać do styledigger, chociaż odkryłam ją dopiero niedawno. Fajnie, że przekuła swoja pasje w biznes i wydaje książki i e-booki. Może mnie też się kiedyś uda... było by fajnie, chociaż nie wiem co to mogło by być... czas pokaże

        Usuń
    2. Częściowo zgadzam się z tym co napisałaś ale... niestety czasy zwykłego blogowania przeminęły. Codziennie powstaje około 500 blogów w Polsce, z czego 2-3 przetrwają więcej niż rok.
      Tak jak u Ciebie, piszesz dbasz itp itd... ale wydaje Ci się że brakuje osób czytających.
      W tej chwili aby blog był znany masz kilka opcji:
      - pozycjonowanie w google
      - reklama na facebook/google adwards
      - powyższe, które napisałaś (wtedy to taka spirala wzajemności, która wg mnie nie świadczy o popularności bloga)

      Opcja pozycjonowania i reklamowania nie jest za darmo ale.... jeżeli czytelników przybywa, oznacza to, że są wartościowe treści i ludzie chcą to czytać.
      Jeżeli są to jakieś odzwajemnione komentarze itp.... to wcale nie świadczy o tym że blog jest dobry niestety (czasami oczywiście jest :) )

      Czasy kiedy bloger wybijał się w tydzień bezpowrotnie minęły (chyba że wymyśli coś niesamowite). W tej chwili nie ma cię w google = nie istniejesz, smutna rzeczywistość.

      Ja na swoim blogu piszę jak mam o czym i wiem, że to może kogoś zainteresować. Czytelników nie mam zbyt wielu i wiem że tak raczej pozostanie, bo nie poszłam właśnie na tzw. wymiany :)
      pozdrawiam i życzę wytrwałości :)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. No właśnie. Dlatego dzisiaj, przed chwilą, zdecydowałam się na zakup e-booka 'Zawód: bloger' Joanna Glogaza i Marta Klimowicz, aby zdobyć widzę na temat zwiększenia ruchu na blogu, ponieważ w sieci tak na prawdę trudno znaleźć rzetelne porady, które mają wartość. Słyszałam dobre opinie o blogerce, jej stylu oraz tej właśnie pozycji. A nóż dowiem się jak się zabrać za promowanie i coś dobrego z tego wyniknie:)
        Dziękuję za twoje zdanie:) nie poddaje się
        pozdrawiam

        Usuń
    3. Kurczę, mam podobne odczucia. Czasami miałam ochotę bloga rzucić. Piszę już 3 lata (teraz część postów sobie "schowałam", zostawiłam te z ostatnich 2), udzielam się na innych blogach i staram się rozwijać. Na początku ani szablon ani zdjęcia nie przyciągały do czytania i obserwowania - w ciągu tych lat praktyki naprawdę starałam się dużo na swoim blogu zmienić. Staram się pisać jak najbardziej profesjonalnie i tak jak Ty - z wyprzedzeniem, żeby jeszcze raz przeanalizować tekst przed samą publikacją. Zdjęcia również robię dużo lepsze, bo i więcej czasu poświęcam na ich przygotowanie. I co z tego mam? 450 obserwatorów - bardzo się z tego wyniku cieszyłam, bo to i tak naprawdę dużo, zresztą każda ta osoba wiele dla mnie znaczy. Potem zapisałam się do kilku grup na Facebooku i doznałam niemałego szoku. Dziewczyny po 13-15 lat piszą blogi, w których głównym elementem są zdjęcia, często słabej jakości albo nie ich. Mają po 5000 wyświetleń, 5 napisanych postów i 500 obserwatorów... Niestety, takie czasy - teraz blog z miejsca w sieci stał się wędką na współprace :C Ja nadal staram się rozwijać i będę w tym kierunku dążyć, niezależnie od tego, co się będzie działo w blogsferze . Temat trudny, ale prawdziwy. Pozdrawiam, świetny post :)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. 450 obserwatorów to bardzo ładne grono czytelników:) fenomen facebook'owych 'blogerek' - 'celebrytek' piszących o niczym jest dla mnie niezrozumiały, ale jak już mówiłam, nie chcę wiedzieć na czym polega, bo pewnie bym się załamała. Jakbym oglądała się na innych popularnych pewnie skończyłabym na pisaniu postów składających się z kradzionych zdjęć i dwóch zdań pisanych slangiem =P Pozostawię styl i treść mojego bloga jak jest i dalej będę go ulepszać. A tak na poważnie, to bardzo fajny prowadzisz blog :) już obczaiłam, byłam i będę zaglądać:) dziękuję za miłe słowa i pozdrawiam

        Usuń

     

    Etykiety

    RECENZJE (166) URODA (157) kosmetyki (150) KUCHNIA (79) DIY (75) KREATYWNIE (74) PRZEPIS (73) NOWOŚCI (63) koreańskie kosmetyki (39) deser (34)

    Prawa autorskie

    Nie zgadzam się na kopiowanie grafik, zdjęć i tekstów oraz publikowanie ich w formie elektronicznej lub drukowanej bez mojej wiedzy i zgody (Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

    klub ekspertek

    Google+ Badge

    FACEBOOK

    MÓJ INSTAGRAM