• Instagram
  • wszystko co kreatywne!

    Strony

    FALAFEL - PRZEPIS NIETRADYCYJNY Z TAJNYMI SKŁADNIKAMI


    Zdaję sobie sprawę z tego, że wiele osób może z niechęcią podejść do mojej interpretacji przepisu na to tradycyjne bądź co bądź danie, twierdząc wręcz, że nie powinnam nazywać go nadal Falafelem. No ale, tyle ile ludzi tyle przepisów np. na rosół, więc nerwy na wodzi i może warto spróbować nieco podrasowanej wersji według mnie:) Co jest w nim takiego innego? Przede wszystkim jestem zwolenniczką dodawania jajka (o zbrodnio!:) oraz kilku dodatków nie utożsamianych z kuchnią Wschodu. Jakie tajne składniki dorzucam do tych oczywistych? I dlaczego właśnie w takiej formie smakuje najpyszniej?

    Na początku swojej przygody z tym daniem ściśle podążałam za przepisem utrzymanym w duchu tradycyjnej kuchni arabskiej z jednym wyjątkiem... użyłam ciecierzycy  z puszki! Ta da da dam...! Tak, tak zrobiłam:) ale ok, nie byłam świadoma faktu, że to świętokradztwo i zamach na oryginalny smak i jego odpowiednie odczucie. Każdy następny raz podążałam zgodnie ze wskazówkami tego samego przepisu do momentu, kiedy musiałam sformatować telefon, gdzie zapisaną miałam stronę, z której pochodził. Poszukiwania zaczęły się od nowa, żaden tak na prawdę mi nie pasował, ok - nie znoszę jak przepis opatrzony jest brzydkim zdjęciem, wtedy mam wrażenie, że wyjdzie mi taki sam:) - aż znalazłam bazę do tego obecnego. W sieci jest mnóstwo przepisów, mniej lub bardziej wymyślnych, chociaż zdecydowana większość raczej trzyma się tradycyjnej receptury. Nie jestem na 100% przekonana, że różnica między ciecierzycą suchą moczoną, a tą z puszki jest diametralna, ale pozostańmy w tej kwestii w zgodzie z oryginałem.
    na zdjęciu jest połowa składników, ponieważ z 0,5 kg ciecierzycy
    wyjdzie około 15 falafeli, a to dużo jak na jeden obiad:)
    Oto moja wersja falafela:
    500 g suchej ciecierzycy
    1/2 pęczka kolendry
    3-4 łyżki mąki
    2 jajka
    2 łyżki oliwy z oliwek
    2 ząbki czosnku
    1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
    1/2 łyżeczki pieprzu
    1 łyżeczka soli
    1/3 łyżeczki chilli
    1 łyżeczka kuminu - niezbędny, konieczny, istota smaku
    1/2 łyżeczki kardamonu świeżo utłuczonego
    oraz olej do smażenia
    opcjonalnie:
    zielona cebulka drobno pokrojona
    2 łyżki prażonej cebulki:D Haha! oto tajna broń! ale wiecie, taką chrupiącą:D
    do tego sałatka: pomidor, ogórek, kolendra, sól, pieprz, oliwa z oliwek
    oraz Tahina - sos z sezamu
    No to do dzieła:
    • Dzień wcześniej sucha ciecierzycę przesypujemy do dużej miski i zalewamy dużą ilością zimnej wody - ciecierzyca podwoi swoją objętość przez noc.
    • Odsączamy ciecierzycę na sicie i przekładamy do misy malaksera (masa ładnie się zmieli, ale nie za bardzo), na średnich obrotach rozdrabniamy na małe cząstki, ale nie na pastę.
    • Do ciecierzycy dodajemy: jajka, mąkę, proszek do pieczenia, cebulkę, kolendrę, rozgnieciony i obrany czosnek, oliwę z oliwek i przyprawy oraz opcjonalnie prażoną cebulkę. Włączamy malakser jeszcze na chwilę, aby wszystkie składniki się dokładnie połączyły, a ciecierzyca nieco bardziej rozdrobniła. Konsystencja powinna być lepka, ale nie gładka - powinna mieć strukturę ziarnistą, a nie papkowatą.
    • Na patelni rozgrzewamy olej, cienką warstwą pokrywającą całe dno (nie pochwalam smażenia w warstwie oleju niemal zakrywającego falafel, to za dużo i jest zupełnie zbędne), gaz nastawiamy na średni.
    • Dużą łyżką nakładamy na dłoń porcję masy, formujemy kuleczkę, spłaszczamy i mamy idealny krążek:)
    • Smażymy na małym ogniu kilka minut z jednej strony na jasno złoty kolor (w przeciwieństwie do przepisów w necie, ja wolę zrobić go nieco dłużej niż szybciej żeby był spalony, jak to się niektórym zdarza - kolor ciemno-złoty, tja!). Nie spieszmy się, na patelni niech się smażą maksymalnie 4 falafele, żeby można było ogarnąć który wylądował na patelni pierwszy, aby się nadto nie przypiekł. Odkładami na papierowy ręcznik żeby nieco odciekł z oleju.
    • W misce parzymy pomidory, obieramy ze skórki, wykrawamy stwardniałą szypułkę, usuwamy 'wodne' części. W drobną kosteczkę kroimy miąższ pomidora oraz ogórka. Siekamy kolendrę. Wszystko solimy, pieprzymy i mieszamy razem z oliwą.
    • Falafel serwujemy tak jak ja, z sałatką i Tahiną, albo z tradycyjnymi chlebkami.
    NO TO DO DZIEŁA! SMACZNEGO:)


    14 komentarze :

    1. Nio....nareszcie!! Teraz musze znalezc chwilke, zeby go zrobic:) dziekuje!!!

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Oj musisz musisz:) Jest pyszny, aromatyczny i chrupiący... zresztą przecież wiesz:D

        Usuń
    2. Nio i nie zgadniesz co mi z tych falafeli wyszlo... A no, alafalafele:) jak juz namoczylam i zabralam sie do pracy odkrylam, ze w przepisie jest ciecierzyca... A ja kupilam i namoczylam soczewice:) no ale skoro juz ja mialam to wyszly placuszki z soczewicy:) tez byly pyszne.hehe. Niestety falafel musi poczekac:)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. :D Muszę ci powiedzieć, że dość często się to zdarza, z tego co czytałam. Po prostu bardziej jesteśmy oswojeni z nazwą soczewica niż ciecierzyca i jak przychodzi co do czego to ze sklepowej półki wybieramy właśnie soczewicę:) A kupiłaś czerwoną? Tak z ciekawości...hahaha:) Schemat działania w przepisie ten sam, więc myślę, że wyszły równie pyszne, jestem o tym święcie przekonana:)

        Usuń
    3. Tak, kupilam czerwona:) niestety nie trzymalam sie do końca przepisu tzn nie zblendowalam jej, ale wyszly pycha i to najważniejsze:) potrzeba matka wynalazkow:)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. No i git:) grunt to kreatywność, tak trzymaj:D

        Usuń
    4. moczy się.... trzymaj kciuki, żeby wyszło :P

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. No i jak? Jaki wyszedł? jaki smak? Na pewno pyszny! ale napisz/opisz rezultat:D

        Usuń
    5. Wyszedł :) nie jeden oczywiście :D ta opcja jest dla mnie o wiele bardziej zachęcająca niż tradycyjna - smażenie w głębokim tłuszczu nie wchodzi w grę. Placuszki wyszły cudne - chrupiące, pachnące :) Zrobiliśmy do nich sos czosnkowy i były po prostu GENIALNE! A i zakochałam się w kuminie :)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Super:) Ja kumin dopiero odkrywam. Będąc w Kanadzie zawsze dodawałam go do lasagne - tam jest w dedykowanych przyprawach do dań z pomidorami! :D bardzo mi smakuje, ale nie mam jeszcze wprawy w spontanicznym dodawaniu go do potraw:) Wszystko przed tobą, zabawa smakami jest super:)

        Usuń
      2. oooo tak ;) ale trzeba znać umiar... przeraziłabyś się, gdybym Ci powiedziała, jakie zestawienia smakowe wymyśla czasem mój mąż....

        Usuń
    6. Zrobiłam znów, ale coś sknociłam i wyszła mi "papka"... Ratowałam ją bułką tartą, ale to już nie było to samo :( musiałam też dodać mniej kuminu, bo ostatnio było go ponoć za dużo (dla mnie było idealnie) i wyszły tak, no, przeciętnie :(

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. E tam od razu 'sknocilam':) po prostu zrobiłaś swoją wersję, ot taka interpretacja:* czuję, że następnym razem zrobisz idealne:D

        Usuń
      2. hehe, tak, wersja była bardzo moja :D dzięki za wiarę :)

        Usuń

     

    Etykiety

    RECENZJE (171) URODA (164) kosmetyki (157) KUCHNIA (79) DIY (76) KREATYWNIE (74) PRZEPIS (74) NOWOŚCI (63) koreańskie kosmetyki (43) deser (34)

    Prawa autorskie

    Nie zgadzam się na kopiowanie grafik, zdjęć i tekstów oraz publikowanie ich w formie elektronicznej lub drukowanej bez mojej wiedzy i zgody (Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

    klub ekspertek

    Google+ Badge

    FACEBOOK

    MÓJ INSTAGRAM