• Instagram
  • wszystko co kreatywne!

    Strony

    CZY ROLNIK ZNAJDZIE ŻONĘ, A ŚLUB Z NIEZNAJOMYM MOŻE SIĘ UDAĆ?


    Chodzę koło tego tematu już dłuższy czas. Szczerze mówiąc zastanawiałam się, czy moja opinia na ten temat kogoś zainteresuje. Ale co mi tam... rzecz się tyczy programu:
    'ROLNIK SZUKA ŻONY' i nie tylko.
    źródło
    Kto ogląda? Rękę powinno podnieść 4 mln Polaków. To gdzie ten las rąk? Dlaczego tylko ćwierć się do tego przyznaje, ćwierć coś mamrota o obejrzeniu jednego czy dwóch odcinków, a reszta udaje, że nie wie o co kaman? Doprawdy... moja ręka w górze jest już od pierwszego odcinka 1 sezonu... nie, zaraz... od przedstawienia rolników i próśb o słanie listów. To było urocze:) Jak to nie? Pewnie, że tak. Nieśmiały urok tego programu polega na jego autentyczności, szczerości, braku upiększania i koloryzowania rzeczywistości.  Nieco z przymrużeniem oka, ok, ale jest to jeden z moich ulubionych 'umilaczy' czasu. Jedynka trafiła w sedno stawiając na ten format, zdobywając tym samym rzeszę wiernych widzów. Produkcja programu o tematyce matrymonialnej to nic trudnego i musi odnieść sukces? No nie wiem. Jest drugi biegun podobnej inwencji. Widzieliście kiedyś zwiastun lub fragment 'Kto poślubi mojego syna?' (Kto oglądał - podziwiam) Ale jak widać zepsucie sprawdzonego formatu programu nie jest takie trudne. Można? Można. Da się? Da się. Dla chcącego nic trudnego. Bliżej mu do czegoś w stylu: 'Trudne Sprawy', 'Pamiętniki z wakacji' czy innych tego typu żenujących pod każdym względem ogłupiających 'zapełniaczy' nadmiaru wolego czasu. Nieśmiertelność takich bzdur tłumaczę sobie tak: tępe treści zastępują wścibskim sąsiadom w słusznym wieku wtrącanie się w sprawy istniejących ludzi. No bo jak wszystko widzą niczym z pierwszego rzędu w telewizji, słyszą każdą rozmowę i zaglądają nawet do łóżka 'bohaterów', to przykładanie szklanek do ściany prawdziwym ludziom zza ściany wydaje się być okropnie nudne. Tak ja to widzę.
    Wracając jednak do Rolnika, ostatni odcinek, te emocje, ukradzione spojrzenia, gra półsłówek, aby przed kamerą nie powiedzieć za dużo...Chichotam cały czas:) Zero aktorstwa, fałszu (przynajmniej ja nie wychwyciłam), dwulicowości, intryg, kłamstw (chyba, że tak dobrze zakamuflowane), dramatów i łez. Na razie. Lokowanie produktów też mi nie bardzo przeszkadza, przynajmniej nieco bardziej subtelnie niż w czołowych telenowelach telewizji publicznej. Tiaaaaa..... Widać, ze czasami ktoś zza kamery poprosi o zadanie jakiegoś pytania, ale wychodzą z tego zabawne sytuacje, aniżeli sztuczne zachowania.
    Z całą pewnością mogę też powiedzieć, że sezon drugi jest dużo, dużo fajniejszy niż poprzedni. Dlaczego? Myślę, że producenci skorzystali z błędów popełnionych w sezonie 1 oraz doświadczenia w szukaniu odpowiednich osób. Gratulacje! Nie, sama nigdy nie napisałabym do tego programu. Co to to nie. Moim żywiołem jest metropolia - zdecydowanie, ZAWSZE! Wieś też lubię, chociaż kojarzy mi się raczej z wakacjami aniżeli życiem codziennym.
    Zastanawiałam się, na czym polega fenomen popularności tego programu. Doszłam do wniosku, że ogólnie panująca w telewizji manipulacja informacyjna potrzebowała oddechu i szczypty autentyczności. Nie gry aktorskiej (często, delikatnie mówiąc) średniej jakości, a prawdziwych emocji. A już kwestia relacji międzyludzkich to już temat wielce atrakcyjny dla szerokiej publiczności. Rywalizacja, uczucia, odrzucenie, zauroczenie... Ooooo.... so sweet:) Ok, kto nie podziela mojego zachwytu, ten pewnie nie pojmie. Ale ja, ze względu na, moim zdaniem, zbyt rzadkie dawkowanie mi rolniczych emocji, postanowiłam znaleźć sobie podobny, równie pasjonujący 'miłosny serial'. Wybór padła na 'MARRIED AT FIRST SIGHT' edycję australijską (dostępna na Youtub'ie).
    Clare i Lachlan, Ronnie i Michel, Zoe i Alex, Michelle i James źródło
    Jakie to jest cudowne! Ja nie wiem, chyba moje zachowanie należy tłumaczyć mokrą, zimną i przygnębiającą pogodą, najzwyczajniej w świecie brak mi ciepła:D Jak można zrecenzować ten program: spośród blisko 1500 zgłoszeń singli wybrano 30, a pośród nich 3 psychologów i specjalistów od związków dobrało na podstawie wielu zmiennych 4 pary. Pary poznają się dopiero przy ołtarzu! Ich miny, obawy, emocje, niepewność - to wszystko jest takie pasjonujące. Czy zostaną razem? Czy im się poszczęści? Muszą zawierzyć ekspertom trafność wyboru. Młodzi, piękni, szczupli, odważni, zdesperowani znaleźć tą drugą połówkę. Miło się ogląda i słucha. Kulturalny program mający to 'coś'. W przeciwieństwie do wersji angielskiej (mniej par, więcej problemów, gorsza produkcja, bardziej prymitywne) ślub nie jest wiążący, co nie przeszkadza bohaterom w poważnym traktowaniu sprawy. W wersji angielskiej single podpisują wcześniej dokumenty w urzędzie miasta oraz podczas ceremonii ślubnej - co dla mnie wygląda na sprawę poważną, w obliczu prawa. Próbowałam też obejrzeć wersję USA, ale poddałam się po 3 minutach. Dlaczego? "Get the f..k out of here! Yeah, you to m.f..er!" A? Ale że łot? Nie, takie cuda nie dla mnie! Darowałam sobie, coś jak Kardashians. Jeśli chodzi o edycją australijską, jestem zachwycona, 'zaraziłam' już nią parę osób :D Haha... ja nie mogłam się oderwać, dlatego obejrzałam wszystkie odcinki w 2 noce:)
    Nigdy nie ciągnęło mnie do programów typu reality show, jeśli tak można określić te programy. W RSzŻ jest jeszcze rywalizacja między kandydatkami, prace w polu itp:) W MatFS sprawa staje się poważna, no bo to było nie było, ślub - taki poważny start:) Jak skończy się 'Rolnik szuka żony'? Po zwiastunie kolejnego odcinka widzimy, że zrobiło się poważnie, chociaż zawsze mógł tylko wiązać buta! Hahaha... no nie wiem. 'Married at first sight' już się skończył, a rezultat mnie zupełnie zaskoczył. Wszystko skończyło się na odwrót niż myślałam. No cóż, życie! Czy prawdziwe? Myślę, że tak.
    A CZY WY OGLĄDACIE MATRYMONIALNE PROGRAMY TYPU REALITY SHOW? A MOŻE MOŻECIE MI JAKIŚ POLECIĆ? CHĘTNIE SKORZYSTAM:) JAKA JEST WASZA OPINIA NA TEN TEMAT?

    10 komentarze :

    1. ja wcale nie oglądam TV, a ten program widziałam u mojej Ciotki urywkami :D

      OdpowiedzUsuń
    2. Oglądam rolnika, ale ten sezon taki bardziej drętwy jest ;/

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Oooooo :( A mnie właśnie bardziej swobodny i naturalny się wydaje:) dużo bardziej mnie wciągnął niż pierwszy

        Usuń
    3. Wiem, ze jeden rolnik zamiast znaleźć żonę stał się celebrytą i skakał do basenu xD Śmieszą mnie takie programy :P

      OdpowiedzUsuń
    4. Pierwszy sezon był pomyłką. Tak czasami bywa. Panowie chyba wyraźnie tytułu programu przed zgłoszeniem nie przeczytali :) mnie ten program bawi, a śmiech to zdrowie. A jeśli chodzi o pana skaczacego do basenu (kto i po co wymyślił taki program?) to czego można było się spodziewać po niedoszłym i niespełnionym "muzyku " disco polo? :D

      OdpowiedzUsuń
    5. oglądałam 10 minut odcinka, w którym panowie czynili przygotowania przed przyjęciem pań pod swoje dachy i... to nie dla mnie ;) ale zainteresowałaś mnie programem Married... gdzie oglądasz? :)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Na YouTube'ie. Na dwa razy edycję australijską:) Tak jakoś szybko poszło:D a angielską tak z doskoku, kiedy sobie przypomniałam

        Usuń
      2. Acha, wyślij mi jeszcze na maila swój adres, żebym mogła przesłać Ci wybraną przez Ciebie nagrodę:)

        Usuń

     

    Etykiety

    RECENZJE (168) URODA (161) kosmetyki (154) KUCHNIA (79) DIY (76) KREATYWNIE (74) PRZEPIS (74) NOWOŚCI (63) koreańskie kosmetyki (41) deser (34)

    Prawa autorskie

    Nie zgadzam się na kopiowanie grafik, zdjęć i tekstów oraz publikowanie ich w formie elektronicznej lub drukowanej bez mojej wiedzy i zgody (Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

    klub ekspertek

    Google+ Badge

    FACEBOOK

    MÓJ INSTAGRAM