• Instagram
  • wszystko co kreatywne!

    Strony

    '50 TWARZY GRAY'A' oh my gosh! WRESZCIE OBEJRZAŁAM


    Oh my gosh!:) To zdecydowanie najdłużej pisany post w historii bloga:D Zaczęłam go pisać w piątek 20 lutego 2015, kiedy to świat ogarnął szary szał dzięki filmowi:
    '50 TWARZY GREYA'
    reż. Sam Taylor- Johnson
    NA PODSTAWIE KSIĄŻKI 
    E.L. JAMES
    źródło
    Szaleństwo na punkcie książki rozpoczęło się na krótko po jej wydaniu, we wrześniu 2012 r. Sprzedano 70 milionów egzemplarzy na świecie i 35 milionów w samych Stanach Zjednoczonych, a w Wielkiej Brytanii pobiła rekord najszybciej sprzedającej się książki wszech czasów (A Harry Potter? buuu...). Nie czytałam. Z premedytacją!  Przyznaję się! Dlaczego? Bo nie znoszę iść z prądem. Skoro wszystkie przedstawicielki płci pięknej orzekły zgodnie, że to świetna książka, a przedstawiciele płci (teoretycznie) silnej, że to 'porno dla mamusiek' (zazdrośnicy!), to czyni to tę książkę mało dla mnie atrakcyjną. Zbyt duży szum.

    Potem pamiętam przygotowania do ekranizacji. Kolejni hollywoodzcy aktorzy odmawiali udziału w filmie, po zapoznaniu się ze scenariuszem. W obsadzie filmu pojawiały się takie nazwiska jak m.in.: Scarlett Johansson, Angelina Jolie, Ryan Gosling, Kristen Stewart, Emma Watson (według plotek, które szybko zdementowała), Robert Pattison, Charlie Hunnam (ogłoszony oficjalnie jako odtwórca Gray'a, zrezygnował nieoficjalnie -  zbyt duże zainteresowanie jego osobą, w związku z przyjęciem roli, występ mógł zaszkodzić jego karierze, nie chciał być kojarzony z ekranizacją noweli erotycznej, frustracja niezadowolonych fanów trylogii, oficjalnie - zbyt napięty grafik opóźniał premierę filmu i nie pozwalał na dostateczne przygotowanie się aktora do roli, bla bla bla...), Dakota Johnson i Jamie Dornan (ostatecznie wybrani na odtwórców głównych ról). Generalnie standardowa procedura wzniecania plotek dla rozgłosu. Niezbyt rozgarnięte ptaszki ćwierkały także o Justinie Bieberze. Poważnie?:) Przyznać się, kto swego czasu brał to na poważnie?! Niby kogo miałby zagrać?:D I tak z czasem każde następne zdjęcie z planu, każda plotka podsycała atmosferę w oczekiwaniu na premierę. Trailery to było już szaleństwo! Ok, ale co z tego wyszło? Długo wyczekiwana premiera wywołała wreszcie lawinę egzaltacji i oczywiście pieniędzy - w pierwszy tydzień film zarobił 311 mln $. Przy czym koszt produkcji wyniósł zaledwie 40 mln $. Co więcej w Polsce film ten pobił rekord otwarcia - 800 tys. widzów w pierwszy weekend.
    źródło
    A co ze mną? Postanowiłam poświęcić to 1,5 godziny na obejrzenie ekranizacji, bo przecież nie wymaga ode mnie zbyt dużego wysiłku. Co się może stać? No najwyżej przysnę:) Jestem zdeterminowana, żeby samej przekonać się, co jest podstawą fenomenu tej popularnej fascynacji. Mimo docierających do mnie zewsząd - dosłownie - opinii, że nie warto wydać kilkanaście złotych, żeby obejrzeć zboczeńca/maniaka szalejącego w 'łożu rozkoszy' z 'Bogu ducha winną' istotą, zdecydowałam, że dam mu szansę. Em! Ok, let's see! Nie pozwolę narzucać sobie opinii innych, przekonajmy się! No żywcem nie zdążyłam do kina:D Tak nagle przestali wyświetlać:)
    Kończę pisać ten post w czwartek 28 stycznia 2016, po obejrzeniu filmu w HBO, bo dopiero teraz uznałam, że nudzi mi się do tego stopnia, ze dam mu szansę. 
    No żesz... no o co był cały ten szum? Ja nie wiem... w ogóle trzeba było tego nie oglądać! Nudy, a do tego...wy też tak macie, że oglądacie film czekając na sens, a tu bach! napisy końcowe? No ja nie wiem... wkurzyłam się.... A jeśli chodzi o całą fabułę to nie rozumiem w czym fenomen. Po co komu taki facet? Ja rozumiem, zakochała się, ale tak się dać robić w balona? Z całym szacunkiem, to tylko wyobraźnia starszej pani, ale skąd ta histeria czytelniczek? No dobra, wróćmy do źródła. Może książka jest zupełnie inna? ... mehh!... Młody, przystojny i bogaty (tu zaczyna się dobrze i spełnia wymagania 90% kobiet na świecie) biznesmen, co tam tyle - WŁAŚCICIEL firmy - prowadzący ekstrawaganckie życie jest ... zamknięty w sobie, delikatnie mówiąc (co wiele osób bierze za tajemniczość) i chce znaleźć kobietę, która zgodzi się na spełnienie wszystkich jego specyficznych fantazji, za co nagrodą jest jednoosobowe lokum w pokoju w którym przed nią spało już 15 innych kobiet :O A ponieważ ich tam nie ma należy mniemać, że albo im się nie spodobało albo jemu. Nie wiem co gorsze... i jeszcze te napisy końcowe! No i co teraz? Chyba jednak muszę przeczytać tą książkę, bo nie znoszę zostawiać otwartych zakończeń! Damn!:P
    A CZY WAS TEŻ POCHŁONĘŁA TA FASCYNACJA? CZYTAŁYŚCIE KSIĄŻKĘ? JAK WAM SIĘ PODOBAŁ FILM? CZEKACIE NA DALSZY CIĄG? :D A WALENTYNKI JUŻ ZA NIEDŁUGO:D... TAK TYLKO...

    9 komentarze :

    1. A ja przyznam, że film spodobał mi się nieco bardziej od książki. Głównie ze względu na zdjęcia i ścieżkę dźwiękową. Cała seria jest dość naiwna, ale czyta się bardzo szybko. Ot, dobra na jakiś wieczór. ;)

      MAJUSKUŁA

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Z tym się muszę zgodzić:)Ścieżka dźwiękowa na prawdę fajna (zwłaszcza piosenka Ellie Goulding:), szerokie kadry, piękna architektonicznie przestrzeń wnętrz i urbanistyczna, montaż i aktorzy, którzy według mnie na prawdę pasowali do filmu. Cała oprawa bardzo mi odpowiadała, nie powiem. No tylko fabuła...hmmmm :D

        Usuń
    2. Książka pod względem literackim była tragiczna, ale film moim zdaniem jest jeszcze gorszy... Może nie ze względu na aktorów i ich grę, scenografię itd. Po prostu ktoś kto pisał scenariusz jeszcze bardziej spłycił relację między głównymi bohaterami (nie, żeby była ona jakaś bardzo głęboka :P), albo tylko ja odnoszę takie wrażenie :P

      OdpowiedzUsuń
    3. książka wg mnie jest z tych, które gładko się czyta przez dzień/weekend. obejrzałam może 10 min filmu i nie mogłam znieść tych kiczowatych scen i dziwnych, nieuzasadnionych ujęć. jedyne co mi się podobało to ścieżka, w której pojawiło się kilka gorących nazwisk.

      generalnie jestem z tych, na których książki wywierają większe wrażenie niż film. jakoś wolę swoją wizję w głowie, niż czyjąś na ekranie ;)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Ja też tak mam, czasami. Pamiętam, jak ekranizację Harrego Pottera obejrzałam dopiero po kilku latach, a jak widzę nieraz z dubbingiem to od razu przełączam - profanacja:) Ale np. Twilight toleruję i uważam, ze zrobili na prawdę fajny film (2 część była najgorsza)

        Usuń
    4. Przeczytałam z czystej ciekawości, o co tyle zamieszania, nie powiem, żeby była to jakaś szczególna (żadna?) uczta dla oczu. Nie oglądałam i nie mam zamiaru. Wystarczyła mi treść i reakcja przyjaciółki, która w trakcie seansu... zasnęła :D Ileż razy można wskrzeszać baśń o Kopciuszku??? Jednego twórcom gratuluję - otoczki marketingowej. To, co zrobiono, aby ten film wypromować, jest majstersztykiem. Dochody to potwierdzają :)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Przyznać muszę, że i mnie opieki opadały, ale myślę sobie: 'nie, no nie zobaczę końca, to będę musiała oglądać jeszcze raz'. No i co? No końca nie widać, nie widać, nie widać :) no i tyle... się nie skończyło:D Ślubu nie było, a gołębie nie przyfrunęły z welonem:)

        Usuń
    5. Jeśli chcesz pooglądać śluby to włącz sobie program "Moje wielkie cygańskie wesele" :D jest ślub, zabawa no i jakie emocje! A suknie... przechodzą ludzkie pojęcie :D

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Tak wiem. Oglądałam ten program jak kilka lat temu leciał na TLC a potem na BBC Lifestyle:) Także wiem o co kaman:)

        Usuń

     

    Etykiety

    RECENZJE (171) URODA (164) kosmetyki (157) KUCHNIA (79) DIY (76) KREATYWNIE (74) PRZEPIS (74) NOWOŚCI (63) koreańskie kosmetyki (43) deser (34)

    Prawa autorskie

    Nie zgadzam się na kopiowanie grafik, zdjęć i tekstów oraz publikowanie ich w formie elektronicznej lub drukowanej bez mojej wiedzy i zgody (Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

    klub ekspertek

    Google+ Badge

    FACEBOOK

    MÓJ INSTAGRAM