• Instagram
  • wszystko co kreatywne!

    Strony

    P2 XTREME VOLUME EXTENSION MASCARA - TOTALNY BUBEL!


    Nie będzie litości! Zacznę od tego, że nie wierzyłam, że beznadziejne tusze istnieją. Myliłam się. O jak bardzo się myliłam. Ten tusz to dno. Porażka i masakra w jednym. Jak doszło do zakupu tuszu:? Bardzo rzadko mi się to zdarza, dać się namówić przez ekspedientkę do zakupu produktu na promocji i będącego przy kasie. Powiedziałabym nawet, że nigdy. Ale tym razem przemiła pani skusiła mnie informacją, że P2 (już nazwa była podejrzana) 'to nowa marka w drogerii Hebe', że 'we współpracy', 'specjalnie' i 'nowa jakość' i 'cała szafa' oraz że 'teraz jest specjalna promocja' i ponieważ wydałam 50 zł na inne zakupy, to przysługuje mi zniżka i ten 'wspaniały i cudowny tusz' :
    XTREME VOLUME EXTENSION
    P2
    mogę kupić za jedyne 14 zł, przy czym jego regularna cena wynosi 26 albo 29 zł. No okazja, a ja akurat cierpiałam na brak przyzwoitego tuszu. Zrobiłam szybki rozrachunek: w końcu to półka cenowa Astor czy Maybelline. No przecież nie może być kiepski, prawda? Obejrzałam szczoteczkę testera z bliska i zwróciłam uwagę na zapach. Sprawdziłam, czy nie był wcześniej otwierany i ponieważ wszystko było w porządku, kupiłam.  Następnego dnia, pełna emocji, które zawsze towarzyszą mi podczas testowania nowych kosmetyków, od razu postanowiłam go wypróbować... i dalej było już tylko gorzej. Chyba najlepiej jak go podsumuję:
    WADY:
    - nie da się/nie potrafię uzyskać żadnego efektu, nic. Zero!
    - nie pogrubia rzęs- nie ważne ile warstw się nałoży
    nie podkręca rzęs - przy najszczerszych chęciach i dobrych umiejętnościach
    - nie wydłuża rzęs - no po prostu nie ma takiej opcji
    - ma bardzo wyblakły kolor czerni
    - jest straszliwie nietrwały, zaczyna się wykruszać już po 15 minutach i po prostu znika
    - spadające na skórę pod oczami drobinki brudzą - efekt pandy nieunikniony
    - nie mam możliwości domycia rzęs moją niezawodną pianką do demakijażu - kosmos, chociaż nie wiem ile razy bym myła i tak rano budzę się z brudem na linii wodnej 
    - pierwsze dni tusz miał konsystencję klejącej mazi, co robiło absurdalny efekt tłustych rzęs, które czasami, podczas mrugania, się sklejały - górne z dolnymi - absurd
    - po kilku dniach jakby wysechł (!) i nałożenie jednolitej warstwy tuszu jest teraz niemożliwe
    - aplikator jest zdecydowanie za długi, mnie sprawia trudność manewrowanie szczoteczką tak, aby wymalować wszystkie rzęsy. Niewygodny w użytkowaniu.
    - szczoteczka jest zwykła
    - strasznie drogi jak na swoją lichą jakość

    ZALETY:
    + jak już jakąś muszę wymienić to chyba tylko to, że jest bezzapachowy, przynajmniej na razie.
    Mimo najszczerszych chęci i sugerującej nazwy efektu sztucznych rzęs nie da się nim zrobić.
    Jestem potwornie rozczarowana i mam wyrzuty sumienia, że dałam się namówić na taki bubel. Za 14 zł mogłabym mieć dwa świetne tusze Lovely Pump up!  Tragedia! Dla mnie ten produkt okazał się totalnym niewypałem i zniechęcił mnie do tego stopnia, że nie sądzę, abym dała szansę innym produktom firmy P2!
    MOJA OCENA: 0/5
    Tak wyglądają pierwsze 15 minut, potem tusz 'spada' z rzęs i tyle go widziałam.
    Bardzo, bardzo długi aplikator.

    7 komentarze :

    1. faktycznie słaby efekt ;) raz się tak rozczarowałam tuszem z Bell... a z Lovely tusze również moim zdaniem są świetne :)

      OdpowiedzUsuń
    2. Trzeba też zwrócić uwagę na to jakie ma się rzęsy.Wiadomo,że jeśli ma się powiedzmy długie rzęsy to łatwiej jest je podkręcić,wydłużyć i podrasować.Jeżeli rzęsy są proste i krótkie to nie liczmy na tusz cud,że je nagle wydłuży i podkręci aż po brwi,jedynie pogrubi.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Pewnie tak, jednak mimo iż moje rzęsy są jasne, są też długie i gęste. Łatwo się też podkręcają, przez co nie muszę dodatkowo używać zalotki. Dlatego na początku posta wspomniałam, że ciężko mi było uwierzyć, że takie beznadziejne tusze istnieją. Wile tuszy jest dobrych, wiele takich recenzowałam, chociaż ja szukam ideału. Dior show czy poprzednia wersja Lancome Hypnose nawet z mizernych rzęs robiły efekt niczym sztucznych i to było coś. Ten tusz to dno, i nie sądzę, żeby komukolwiek mogło nie przeszkadzać, że się kruszy, brudzi i znika. Ale to tylko moja opinia:)

        Usuń
    3. Z tego co widzę to faktycznie szału nie ma ;/

      OdpowiedzUsuń
    4. Też miałam taki tusz :/ lata temu, dostałam go w spadku po mamie, której nie pasował, myślałam, że u mnie będzie inaczej. No. Efekty? Raczej ich brak, "objawy" podobne do wypisanych przez Ciebie. L'Oreal, ale zabij, nie pamiętam nazwy :(

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Pamiętam, że Maxineczka też opisywała taki beznadziejny przypadek tuszu do rzęs z nowej kolekcji beauty z H&M. Widać zdarzają się takie porażki. Na tusz H&M nigdy nie spoglądam, no i teraz na szafę P2 też zapewne szybko nie spojrzę. Opinie są przydatne, pod warunkiem, że są szczere:)

        Usuń
    5. Chyba trafiłaś na felerny egzemplarz bo kupiłam ten tusz i się zakochałam! Mam długie rzęsy bo używam serum do rzęs i wszystkie tusze strasznie mi je sklejały. W hebe natrafiłam na ten tusz po 10 zł i zaryzykowałam ze względu na szczoteczkę i efekt jest mega! Rzęsy jak do nieba, nic a nic nie jest posklejane, idealnie pokryte tuszem, jestem pod ogromnym wrażeniem a ciężko mi dogodzić ;) Ma tylko jedną wadę- tak jak pisałaś strasznie ciężko go zmyć. Zmywam olejem kokosowym, a po umyciu twarzy zmywam go jeszcze raz...

      OdpowiedzUsuń

     

    Etykiety

    RECENZJE (168) URODA (161) kosmetyki (154) KUCHNIA (79) DIY (76) KREATYWNIE (74) PRZEPIS (74) NOWOŚCI (63) koreańskie kosmetyki (41) deser (34)

    Prawa autorskie

    Nie zgadzam się na kopiowanie grafik, zdjęć i tekstów oraz publikowanie ich w formie elektronicznej lub drukowanej bez mojej wiedzy i zgody (Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

    klub ekspertek

    Google+ Badge

    FACEBOOK

    MÓJ INSTAGRAM