• Instagram
  • wszystko co kreatywne!

    Strony

    NAWILŻAJĄCA GALARETKA DO TWARZY I KREM Z TEPEZCOHUITE PROSTO Z MEKSYKU


    Nadeszła chwila, kiedy znowu należało podjąć ważne decyzje i uzupełnić braki w kosmetyczce. Co oczywiście sprawia mi ogromną radość. Zresztą która kobieta nie lubi o siebie dbać, a jak dodać do tego zakupy to już w ogóle czysta przyjemność:)
    Czytałyście kiedyś wywiad z Salmą Hayek, gdzie zdradziła sekret młodego wyglądu swojej skóry? Okazuje się, że aktorka meksykańskiego pochodzenia nie poddaje się inwazyjnym zabiegom kosmetycznym, co zdaje się potwierdzać jej niezmiennie normalny wygląd (wyróżniający się na tle plastikowych twarzy innych gwizd Hollywood). Okazuje się, że zawsze stosowała tzw. maść na oparzenia zawierającą wyciąg z pewnej rośliny, w Meksyku zwanej TEPEZCOHUITE, która posiada wyjątkowe właściwości regenerujące. Jestem w stanie w to uwierzyć, ponieważ wówczas Salma nie była twarzą żadnej marki kosmetycznej, a owa maść była szeroko dostępna w sklepach z ziołami i kosztowała ledwo kilka pesos, zatem nie miała żadnego marketingowego biznesu, aby mówić właśnie tak. Wiele informacji i opinii na temat tepezcohuite bez problemu znajdziecie w internecie, gdzie najczęściej pojawiają się informacje o spłycaniu zmarszczek, rozjaśnianiu skóry, redukcji widoczności blizn, nawilżeniu czy skuteczności w leczeniu ran oparzeniowych. W 2011 roku, mimo milionów jakie Salma posiada razem z mężem, postanowiła założyć własną markę kosmetyczną NUANCE bazującą właśnie na tej roślinie. Oczywiście te kosmetyki są szerzej dostępne na świecie dzięki sieci CVS, ale też ich cena, i już nieco mniej naturalny skład sprawiły, że zyskały miano nico bardziej wyjątkowych. 
    Ja postanowiłam zacząć od źródła i poprosiłam Moją Drugą Połówkę o przywiezienie mi bezpośrednio z Meksyku:
    GIZEH. CREMA CONCHA NACAR CON TEPEZCOHUITE 60 g
    Nie wiem jak zadziała na moją skórę, ale wiem, że wiara czyni cuda, a ja mam jak najlepsze przeczucie. Jak tylko przyjdzie na nią czas, dam wam znać jak się spisuje:) Ach... i jeszcze jedno. Oczywiście nie mogłam pozwolić na to, aby to cudo wpadło w moje ręce w tak małej ilości. Dlatego też w moim posiadaniu są dwa takie 60 g słoiczki, jeden z nich jest dla Was do wygrania w KONKURSIE który pojawi się na blogu już wkrótce:) Co Wy na to?
    Lubicie kosmetyczne 'niezwykłości'? Ja wręcz uwielbiam, dlatego tak kocham koreańskie kosmetyki. Zawsze są niesamowicie wspaniałe, mają niespotykaną konsystencję lub skład, piękne opakowanie, albo są szminką w kształcie kotka. Bardzo chcę przetestować koreański tusz do rzęs, ale chwilowo mam przesyt maskar, więc ewentualne zakupy w tym kierunku muszą poczekać na przypływ miłości do eksperymentów z makijażem. Ale... towarem deficytowym w mojej kosmetyczce jest zawsze, ale to zawsze, serum, które doprawdy nie wiem dlaczego, w ogóle się mnie nie 'trzyma'. Co chwilę się kończy, a przecież nie nakładam go na twarz tonami. Nic to, kolejny powód aby doświadczyć czegoś nowego, a przecież nie zabronię mojej skórze 'pić' tyle ile tego potrzebuje. Dlatego tym razem podczas zakupów zaszalałam i zamówiłam galaretkę do twarzy:D Tak galaretkę:) 
    secret key. SUPER PLUMPING JELLY
     cena: 75 zł za 50 ml
    Nie była tania, ale ja kupiłam z okazji Dnia Kobiet w promocji -20%. Brzmi lepiej? No jasne:) Na razie przez kilka dni musi poczekać na swoją kolej, ale ja już nie mogę się doczekać:) Ma soczyście różowy kolor, rozkosznie się trzęsie i generalnie wygląda smakowicie:D
    Zdecydowanie najważniejszym i najbardziej pożądanym kosmetykiem był krem BB. Przy okazji poszukiwań idealnego odcienia, o których pisałam TUTAJ (klik), zostali wytypowani na podstawie koloru dwaj faworyci, a spośród nich lepszą konsystencję miał:
    BRTC. JASMINE WATER BB CREAM SPF 30
    cena: ok. 99 zł za 35 g
    który właśnie zakupiłam, też w tej samej promocji:D Wybrałam go ze względu na lekką konsystencję i w konsekwencji elastyczną, trwałą i naturalnie wyglądającą warstwę jaką tworzy na twarzy. Już go używam i bardzo przypadł mi do gustu, chociaż na znacznie mniejsze krycie niż SKIN79 Snail Nutrition BB Cream.
    Przepadam za maseczkami na bawełnianym płacie, generalnie forma bez babrania się bardzo mi odpowiada, a te oto dostałam jako gratis do zakupów, podobnie jak wszystkie widoczne na zdjęciu próbki. Co prawda mnie próbki kremów BB się chwilowo nie przydadzą, ale na pewno znajdę kogoś, kto chętnie poeksperymentuje. Przyznam się też szczerze, że nie znam firmy VANEDO Beauty Friends, ale chętnie poznam:D 
    A JAK TAM WASZE KOSMETYCZNE ODKRYCIA? COŚ SZCZEGÓLNIE POLECACIE? A MOŻE OSTATNIO JAKIŚ KOSMETYCZNY BUBEL SPRAWIŁ WAM ZAWÓD?

    6 komentarze :

    1. szczere powiedziawszy nie miałam żadnego koreańskiego kosemetyku ;(

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Może powinnaś spróbować? Dopiero po przerzuceniu się na kosmetyki koreańskie zrozumiałam co to znaczy skuteczny kosmetyk i widoczne rezultaty :) kolosalna różnica w podejściu do pielęgnacji!

        Usuń
    2. galaretka aż prosi się o zjedzenie :D

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Właśnie użyłam ja po raz pierwszy, ciekawość zwyciężyła :) jest rzeczywiscie jak prawdziwa w dotyku ale błyskawicznie rozpuszcza się przy kontakcie ze skórą i natychmiast się wchłania :) przedziwne

        Usuń
    3. W ktorym sklepie kupilas te cuda? :)

      OdpowiedzUsuń

     

    Etykiety

    RECENZJE (166) URODA (157) kosmetyki (150) KUCHNIA (79) DIY (75) KREATYWNIE (74) PRZEPIS (73) NOWOŚCI (63) koreańskie kosmetyki (39) deser (34)

    Prawa autorskie

    Nie zgadzam się na kopiowanie grafik, zdjęć i tekstów oraz publikowanie ich w formie elektronicznej lub drukowanej bez mojej wiedzy i zgody (Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

    klub ekspertek

    Google+ Badge

    FACEBOOK

    MÓJ INSTAGRAM