• Instagram
  • wszystko co kreatywne!

    Strony

    JAK PODJĄĆ DECYZJĘ O SAMODZIELNOŚĆI?


    Cześć wszystkim:) Jak przygotowania do Sylwestra? Pewnie siedzicie u kosmetyczek albo fryzjera. Ja w tym roku, podobnie jak w poprzednich, czasami bywało, spędzam ten dzień w domu w towarzystwie bamboszek, króliczka i z kieliszkiem w dłoni nieustannie po brzegi wypełnionym Martini Asti. Jakoś ten dzień nigdy nie należał do moich ulubionych. Kończyło się nudą lub kłótnią, tak na prawdę nie ważne z kim:) Ot taki charakter:D Pewnie powinno się iść na jakąś modną imprezę, w modnych ciuchach, odpicowaną do granic możliwości. Jasne i tak bywało, co nie zmienia faktu, że chyba w życiu żadna nie udała się na tyle, abym pragnęła powtarzać pomysły na ten czas co roku. Ale to pewnie tylko ja... bosze, mam nadzieję, że nie tylko ja tak mam. Najlepiej zatem zaszyć się w domowych pieleszach i nie musieć robić dobrej miny do złej gry. Przeczekam i obudzę się w nowym roku, który z pewnością okaże się jeszcze bardziej twórczy i porywający niż poprzedni. Tia... dalej się łudzę i dobrze mi z tym. Nie ma sensu robić podsumowania 2016 roku, po co analizować to co już było. Pora pomyśleć o nowych wyzwaniach, a ja mam o czym myśleć:)

    NIE PISAŁAM PONIEWAŻ...

    ... od początku. Nie przypominam sobie bym kiedykolwiek pisała posta tłumaczącego swoją nieobecność:) Niemoc twórczą tak, ale nieobecność, nie! Jeszcze w najlepszym dla mnie, blogerki m.in. DIY czasie, czyli świąt. Ale też raczej dbałam, aby do takich przerw nie dochodziło, ponieważ ciągłość bloga to podstawa. Niemniej jednak musi kiedyś nadejść w życiu taki dzień, w którym uświadamiamy sobie, że dobrnęliśmy do pewnego punktu, z którego nie widać dalszej drogi. Moment w którym zdajemy sobie sprawę z tego, że zabrnęliśmy w ślepą uliczkę i stoi przed nami mur. Stoisz i pytasz siebie: 'Co dalej z moim życiem? Co powinnam teraz zrobić?' Orientacja w sytuacji że stoimy w miejscu może nam zając trochę czasu, cennego czasu naszego życia. Prędzej czy później uświadomimy sobie, że mamy dwa wyjścia: pozostać albo zawrócić i iść w zupełnie inną stronę. Ja w tej uliczce byłam dwa lata. Sama nie wiem czy to dużo czy mało. Było mi wygodnie, chociaż nie można powiedzieć, że byłam wyjątkowo szczęśliwa. Ot, rutyna w połączeniu z marazmem awansu. Chyba liczyłam na to, że ktoś inny zmieni moją sytuację, oczywiście na lepsze. Szef da mi szansę, ktoś wskaże właściwy kierunek. Nic takiego się nie zdarzyło. Powiedziałam dość, bo nie czułam się doceniona. Rodzice dodali mi odwagi i podjęłam decyzję, że dalej tak nie żyję.

    CO DALEJ?

    Oczywiście jest to związane z życiem prywatnym, powiązane z blogiem, który jest dla mnie kreatywną przystanią, w której się realizuję, z której czerpię energię, ponieważ dzielenie się z innymi moimi pasjami sprawia mi ogromną przyjemność. Ale wracając do tematu stukanie w owy mur niestety nie otworzyło przejścia na ulicę Pokątną :( , więc postanowiłam obrócić się na pięcie i iść w stronię nieznanego. Przy ogromnym wsparciu rodziny i znajomych postanowiłam zboczyć z kursu architektonicznego, który mnie nieco, delikatnie mówiąc, rozczarował i pójść za głosem rozsądku, postawić na samodzielność.

     CZY W KWESTII PRACY MOŻNA LICZYĆ TYLKO NA SIEBIE?

    Gadam i gadam a tu nie wiadomo tak na prawdę o czym ... Zredukowałam swoje godziny pracy w biurze architektonicznym do połowy i zaczęłam działać... Decyzję pomogła mi podjąć moja przyjaciółka, która to właśnie szykowała się znacznie bardziej intensywnie do skoku na głęboką wodę, no to skoczyłyśmy razem.

     CO Z TEGO WYNIKŁO?

    Dzisiaj mogę Wam pokazać co razem wykombinowałyśmy:)
    Oto on... pierwszy w Polsce autoryzowany salon sukien Sherri Hill amerykańskiej projektantki, potentata na rynku sukienek wieczorowych. Od pomysłu do realizacji bardzo długa droga. Sprawa wiła się meandrami biurokracji i chęci, tudzież ich braku ze strony co poniektórych, ale w końcu się udało. Do wszystkiego podeszłyśmy profesjonalnie i z powagą, dlatego pierwsze kroki skierowałyśmy do oficjalnego dystrybutora Sherri Hill w Europie, stąd nasza tajemnicza wyprawa do Chorwacji. Dwa dni totalnego rozpieszczenia w luksusach, w towarzystwie fantastycznych ludzi, którzy wzięli nas pod swoje biznesowe skrzydła i nie dali nam się nudzić. Chcieli nam powiedzieć wszystko co niezbędne i obsypali nas milionem dobrych rad, abyśmy były przygotowane na wszystko. Po powrocie było już z górki ... tia! ... ktoś uwierzył? ... góra była, zbudowana z papierków posklejanych magicznym zdaniem 'macie na to 7 dni' słyszanym dosłownie wszędzie.

    DOKĄD PROWADZI POMYSŁ?

    Założenie w Polsce firmy w jeden dzień to ułuda. Wiem coś o tym, i chyba pokuszę się o napisanie osobnego posta krok po kroku jak ten proceder przebrnąć, bo wierzcie mi, to jest horror ile miejsc trzeba odwiedzić, ile formularzy wypełnić... w życiu tylu podpisów nie składałam :D Ale o tym innym razem. Narazie mogę wam powiedzieć, że gdyby nie to, że idealnie się z przyjaciółką uzupełniamy widzą i doświadczeniem, to chyba nie poszłoby nam tak szybko:) Możecie nie wierzyć, ale od pomysłu bez żadnych podstaw do otwarcia salonu minęło 41 dni !!!! Tak, to tylko miesiąc i 11 dni:) Plan ambitny, ale zrealizowany w 99%. Współpraca i silna wola, spryt i zgoda, wzajemne wsparcie.

    Wszystkie decyzje były przemyślane, przeanalizowane pod wieloma kątami, wydumane, przewidziane, przedyskutowane na wiele scenariuszy. Wnętrza leżały w mojej kwestii i zaprojektowałam je tak, aby jak najlepiej wpasować się w zastałą sytuację, czyli zminimalizować koszty remontu. Lokal był naszym punktem zaczepienia i jego stan - idealny, nowy budynek w świetnej lokalizacji - umożliwił szybką adaptację. Od razu kiedy tam weszłam przed oczami stanął mi salon idealny - i nie miałam najmniejszego problemu, aby tą wizję zrealizować. Jestem z nich niezwykle dumna . Co prawda brakuje kilku drobiazgów, ale hej! nie od razu Kraków zbudowano :P

     GDZIE WARTO BYĆ?

    Mnie jest dobrze tu gdzie jestem. Jedną nogą w architekturze, drugą nogą w modzie. Dlatego na blogu była posucha przez blisko 2 miesiące. Mój wolny czas wypełniony był urzędami, podpisami, wizytami i spotkaniami, rozmowami z uprzejmymi i profesjonalnymi oraz nieco mniej przyjaznymi osobami, fakturami, zamówieniami, formularzami i .... ale już wracam do regularnego pisania ... szczęśliwsza o pewność siebie i dumę z tego, że zawróciłam i odnalazłam nową drogę:D

    strona: http://sherrihill.com.pl/
    facebook:  https://www.facebook.com/sherrihillpolska
    instagram:  https://www.instagram.com/sherrihill_pl


    15 komentarze :

    1. Uau! Salon niezwykle elegancki i bardzo się cieszę, że wszystko tak szybko i skutecznie udało Wam się wypracować! Jako freelancer mogę się tylko domyślać ile czasu i nerwów musiało kosztować otwarcie regularnego, działającego na najwyższych obrotach salonu. Chapeau bas! Myślę, że Twoja historia jest idealną inspiracją na początek roku. :) Wszystkiego dobrego i powodzenia w rozwoju biznesu!

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. :) niech będzie zachętą do działania dla innych... Można? Można! Da się? Jak widać da się:D

        Usuń
    2. Trzymam kciuki! A gdy przyjdzie mi wybierać suknię ślubną już wiem gdzie się udam:)!

      OdpowiedzUsuń
    3. wow! podziwiam i kibicuję. sama jestem rozdarta od dawna w kwestii "etat czy DG", nie wyobrażam sobie pracy do końca życia "na kogoś", wybór jest właściwie jeden. no chyba, że niespodziewanie wydam się bogato za mąż ;>

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Ja też rozważałam taką opcję :D haha 😂 jeszcze w sumie nic straconego... No tylko latka lecą :D

        Usuń
    4. Jeśli jesteś tam, gdzie chciałaś, to najważniejsze! A co do Sylwestra - chętnie spędzam go na domówkach z przyjaciółmi, ale tak , jakby to była normalna prywatka. Też nie przepadam za tym dniem.

      OdpowiedzUsuń
    5. Gratuluję odwagi;) muszę sama w sobie trochę znaleźć i zacząć działać...
      Pozdrawiam
      http://abouthippology.blogspot.com

      OdpowiedzUsuń
    6. 1. Przepiękne suknie ♥
      2. Brawo za odwagę!
      3. Dokładnie rozumiem bycie w punkcie, który nie do końca nas zadowala. Ja od drugiej połowy zeszłego roku całe swoje życie postawiłam na głowie. Lekko nie jest, ale nikt nie mówił, że spełnianie marzeń jest łatwe. Dlatego... jeszcze raz brawo za odwagę :)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Dziękuję... nadal będę dążyła do spełniania swoich marzeń i wszystkim życzę takiej wytrwałości :) A to że lekko nie jest to i ja wiem... ale będzie dobrze!

        Usuń
    7. A mnie udało się firmę założyć w jeden dzień bez żadnych problemów. Większość spraw załatwiłam przez Internet, później wizyta w ZUS i US i wszystko z głowy :) Więc ja akurat sobie ten proces chwalę.

      Powodzenia w rozwijaniu biznesu!

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Hmmm... Założenie działalności gospodarczej to nie jest problem, ja zrobiłam to przez internet. Ale schody zaczynają siebie przy innych, bardziej skomplikowanych prawnie formach działalności... Kto doświadczył to wie o czym mówię :) tobie również życzę powodzenia.

        Usuń
    8. Wow szczerze podziwiam! Odnalazłaś ścieżkę, po której nie boisz się kroczyć. Ja się zbieram do założenia firmy, jak pies do jeża. Pewnie dlatego, że moja praca w biurze jest bardzo fajna :)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Nic nam siłę, kiedyś poczujesz ten moment, kiedy będzie na to idealny czas :)

        Usuń

     

    Etykiety

    RECENZJE (166) URODA (157) kosmetyki (150) KUCHNIA (79) DIY (75) KREATYWNIE (74) PRZEPIS (73) NOWOŚCI (63) koreańskie kosmetyki (39) deser (34)

    Prawa autorskie

    Nie zgadzam się na kopiowanie grafik, zdjęć i tekstów oraz publikowanie ich w formie elektronicznej lub drukowanej bez mojej wiedzy i zgody (Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

    klub ekspertek

    Google+ Badge

    FACEBOOK

    MÓJ INSTAGRAM