• Instagram
  • wszystko co kreatywne!

    Strony

    LOTUS MASK MOISTURIZING & SOOTHING SEPHORA


    Niedziela była, weekend się skończył ... w tym miejscu po policzku spłynęła rzewna łezka ... powrót do pracy nieuchronnie nastąpił. Ale skoro tak, to i obowiązkowo recenzja maseczki na płacie musi być:)
    Jak nieustannie podkreślam, szał na koreańskie kosmetyki ogarnął Europę. Zresztą nie ma się co dziwić. Kosmetyki, które działają wizualne cuda musiały zdobyć uznanie i rzesze wiernych zwolenników. Ja się do nich oczywiście zaliczam. Ale w miarę jak rósł popyt na azjatyckie specyfiki do pielęgnacji, a dostępność nadal nie zachwycała, wiele firm europejskich, chcąc nieco zarobić na modzie 'made in Korea ' zaczęło sprytnie produkować niektóre spośród charakterystycznych produktów, które nadal szturmem zdobywały popularność na starym kontynencie. Wprowadzone do stałej oferty drogerii ekskluzywnych były na wyciągniecie ręki, bez konieczności robienia zakupów w internetowych sklepach daleko na wschodzie i miesięcznego czekania na ich przybycie. Ale czy faktycznie dorównują pierwowzorom? Czy miejsce produkcji ma znaczenie? Czy również działają cuda w pielęgnacji? Postanowiłam się o tym przekonać na przykładzie:
    maseczka na bawełnanym płacie nawilżająca sheet mask kosmetyki Sephora

    LOTUS MASK

    MOISTURIZING & SOOTHING
    SEPHORA
    cena: 19 zł za 24 g
    Zupełnie przyzwoity produkt, choć wypada dość blado w porównaniu z koreańskimi produktami. Niestety, nie wytrzymał konkurencji. Aby mieć szansę w starciu kosmetycznych gigantów należy wykazać się inwencją twórczą, a przede wszystkim dobrej jakości składem. Tu tego zabrakło, co znajduje potwierdzenie w efekcie końcowym po zastosowaniu, czyli nic szczególnego/szału nie było.
     Nie wiem jaką metodą osiągnięte jest to w przypadku właściwych kosmetyków z Korei, ale one zawsze, mimo optymalnej temperatury w pomieszczeniu, kiedy zakłada się je na twarz są zimne. Czasami nawet lodowate, że aż dreszcze przechodzą. Zawsze mnie to fascynowało, ale przyjmowałam to na klatę, ponieważ wiem, że wówczas zwiększa się cyrkulacja krwi, a co za tym idzie wchłanialność dobroczynnych substancji. Tutaj nie odczułam tego efektu = pierwszy minus.
    maseczka na bawełnanym płacie nawilżająca sheet mask kosmetyki Sephora

     MOJE WRAŻENIA:

    * NAWILŻENIE - przyjemnie nawilża, choć płat dość szybko wysycha. Potem po zdjęciu, jeszcze przez krótki czas pozostaje na skórze cienka warstwa filmu, który jest nieco lepki. Dlatego nie polecam stosowania tej maseczki jako ekspresowego nawilżenia przed wielkim wyjściem. Nie wiem jakby zachował się w takim przypadku w kontakcie z makijażem. Uważam, ze spisze się znacznie lepiej jako wieczorny relaks, kiedy to na spokojnie będzie mogła się wchłonąć w całości.
    * GŁADKOŚĆ - zauważyłam po jej zastosowaniu niewielką poprawę w odczuciu gładkości skóry.
    * ROZMIAR - to pierwsze co mnie w niej zaskoczyło. Jest eliptyczna, ale w poziomie! Co to oznacza? Że ta oto maseczka dba także o nawilżenie uszu :D Tak, tak... nie przesłyszeliście się. W moim przypadku zakryła dokładnie całą twarz, zresztą pasowała idealnie, a po bokach wystarczyło jeszcze bawełnianego płata, aby zakryć małżowiny. Czyż to nie wspaniałe? W życiu bym o tym nie pomyślała, że moje uszy będą szczęśliwe, że wreszcie o nie zadbałam.;P :):)
    * FORMA - zaciekawiła mnie struktura samego płata, który nie jest jednorodny w splocie jak to jest zazwyczaj. Nie wiem czy symetrycznie poukładane zgrubienia mają czemuś służyć. Nigdzie nie jest to wspomniane.  Nasączenie samej maseczki substancją nawilżającą jest niezbyt hojnie, tyle tylko, aby płat był odpowiednio mokry.
    * EKSTRAKTY - cieszy obecność w składzie soku z ALOESA, ekstraktu z BROKUŁÓW, RYŻU, GRZEBIENIA BIAŁEGO (lilia wodna, lotos) czy TRZĘSAKA MORSZCZYNOWATEGO (grzyb) choć niestety nie na początku składu, więc śmiem wątpić ile tak na prawdę ich w tej maseczce jest.
    * ZAPACH - bardzo mi się spodobał. Zupełnie inny od tych koreańskich. Tamte mają w sobie tak charakterystyczną woń, że ja osobiście utożsamiam ją już tylko z 'koreanami'. Tutaj to raczej wyraźnie kwiatowa nuta, lekko ciepła. 
    * DOSTĘPNOŚĆ - w każdej drogerii Sephora
    * CENA - dość wygórowana, choć w promocji 2+1, którą obecnie mamy, myślę, że brzmi bardziej rozsądnie.

    Jedynym minusem jest dość chemiczny skład, a w nim najgorszy:
    - TRIETHANOLAMINE - substancja dopuszczona, która zgodnie z prawem może być stosowana w kosmetykach pozostających na skórze wyłącznie w ściśle ograniczonych ( 5%) ilościach.
    MOJA OCENA: 3/5
    maseczka na bawełnanym płacie nawilżająca sheet mask kosmetyki Sephora
    SKŁAD:
    Aqua/Water, Butylene Glycol, Glycerin, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Phenoxyethanol, Glycosyl Trehalose, Aloe Barbadiensis Leaf Juice, Hydrogenated Starch Hydrolysate, Triethanolamine, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Oryza Sativa (Rice) Extract, Tremella  Fuciformis (Mushroom) Extract, Piroctone Olamine, Nymphaea Alba Flower Extract, Polyquaternium-51, Maltodextrin, Brassica Oleracea Ialica (Broccoli) Extract, Citric Acid, Parfum (Fragrance), Potassium Sorbate, Sodium Benzoate
    maseczka na bawełnanym płacie nawilżająca sheet mask kosmetyki Sephora

    8 komentarze :

    1. Zawsze chciałam mieć nawilżone uszy ;) jakoś nie bardzo się lubię z tymi maskami...

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Ja również jakoś nigdy nie przepadałam za maseczkami, ale ta wygląda zachęcająco.

        Usuń
    2. Nigdy jeszcze nie nawilżałam uszu :-)
      Miło było poczytać, ale nie kupię jej - ma jeszcze PEG na początku składu, Phenoxyethanol, benzoesan sodu... Ja aktualnie mam na twarzy rosyjską maskę z termoefektem :).Rosyjskie kosmetyki mają super składy!

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. No cóż jak widać powyżej i ja tej maseczki nie polecam. Jeśli chodzi o kosmetyki rosyjskie to przechodziłam nimi fascynację kilka lat temu, jak jeszcze nie były takie modne. Zachłysnęłam się naturalnością składów, ale po jakimś czasie stwierdziłam, że skład to nie wszystko, bo najważniejsze jest działanie docelowe. Organic Shop, Bania Agafii... do tej pory została ze mną tylko delikatna pianka do demakijażu Natura Siberica, którą uwielbiam:)

        Usuń
    3. No z czymś takim to ja się wcześniej nie spotkałam!

      OdpowiedzUsuń
    4. Uwielbiam wszelkie maski w płachcie!

      OdpowiedzUsuń
    5. Nigdy z takich masek nie korzystałam - do niedawna uważałam, że mojej twarzy wystarczy tylko płyn micelarny i krem nawilżający :D

      OdpowiedzUsuń
    6. Lubię maski w płachcie, ale zazwyczaj wybieram japońskie i koreańskie marki. Oni są w tym chyba najlepsi :)

      OdpowiedzUsuń

     

    Etykiety

    RECENZJE (168) URODA (161) kosmetyki (154) KUCHNIA (79) DIY (76) KREATYWNIE (74) PRZEPIS (74) NOWOŚCI (63) koreańskie kosmetyki (41) deser (34)

    Prawa autorskie

    Nie zgadzam się na kopiowanie grafik, zdjęć i tekstów oraz publikowanie ich w formie elektronicznej lub drukowanej bez mojej wiedzy i zgody (Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

    klub ekspertek

    Google+ Badge

    FACEBOOK

    MÓJ INSTAGRAM