• Instagram
  • wszystko co kreatywne!

    Strony

    KONFERENCJA MEET BEAUTY VOL.4 - RELACJA


    Od pamiętnego weekendu w Warszawie minęły już niemal 2 tygodnie, dlatego najwyższa pora, aby obiektywnie, na ile to możliwe ;P ocenić mój udział w konferencji

    MEET BEAUTY CONFERENCE 

    vol. 4   21-22 kwietnia
    Kiedy dostałam zaproszenie na tegoroczną edycję konferencji Meet Beauty byłam bardzo zaskoczona. Dlaczego? Ponieważ założyłam, że mój zeszłoroczny wewnętrzny foch z racji odrzucenia mojej kandydatury do tego eventu skutecznie zniechęci mnie do śledzenia harmonogramu zgłoszeń. A tu proszę, z chęcią przyjęłam wiadomość z zaproszeniem oraz informacją, że w tym roku blogerki lifestylowe z profilem urodowym również mają szansę na uczestnictwo:) Ku mej radości niedługo potem dostałam maila zawiadamiającego, że jestem jedną z 300 blogerek szczęściar:D
    Jak było? Czego się dowiedziałam? Czy warto było takiemu Krakusowi jak ja ruszyć się do 'stolycy' ;D? I jaka panowała atmosfera? Jeśli jesteś ciekawa/y to zapraszam do dalszej części wpisu :*
    blogger beauty cosmetics conference #polishgirl

     PRZED KONFERENCJĄ:

    Uważam, że spotkało mnie ogromne wyróżnienie, kiedy dostałam zaproszenie i następnie potwierdzenie mojego uczestnictwa oficjalnym mailem. Poczułam się doceniona, ale może przede wszystkim zauważona. Bardzo mnie to podbudowało zwłaszcza w czasie, kiedy blog zszedł na dalszy plan mojego życia, a ja poważnie zastanawiam się, czy jego prowadzenie ma jeszcze sens. Dlatego uważam, że ten event idealnie wpisał się w czas, kiedy ma zapaść tak ważna dla mnie decyzja.

    MOJE OCZEKIWANIA PRZED PRZYJAZDEM:

    Przyznam, że wbrew pozorom nie miałam ich zbyt wiele, ponieważ wolę się pozytywnie zaskoczyć niż negatywnie rozczarować. Ot takie wnioski po traumatycznym spotkaniu blogerek na targach LNE :P Oczywiście oglądałam relacje z poprzednich edycji, i zrobiły na mnie ogromne wrażenie, więc mniej więcej wiedziałam czego się spodziewać, natomiast doskonale zdawałam sobie sprawę, że za każdym razem wygląda to nieco inaczej. Ciekawość, ekscytacja... wszystko to okazało się ważniejsze, niż silne poczucie wyraźnego w ostatnim czasie domatorstwa :P Słyszałam wiele opinii, czytałam relacje, ale jednak chciałam sama doświadczyć tego na własnej skórze. 

     PRZYGOTOWANIA:

    Do Warszawy jechałam w fantastycznym humorze, z drobiazgowo dopracowanymi stylizacjami, spakowanymi w mini walizkę, która docelowo nie była zupełnie przygotowana na pomieszczenie wywiezionych z konferencji skarbów. Hhahahahha... na drugi raz, jeśli będzie mi dane, przyjadę ciężarówką ;D A tak odnośnie stylizacji, to ja wiem, że mój styl nieco odbiega od reszty społeczeństwa. Niewiele osób mi wierzy, że ja ubieram się tak na co dzień. A mnie to sprawia przyjemność, lubię się czuć szykownie i kobieco. W mojej szafie są same ubrania właśnie tego typu. Rzadko kiedy chodzę w legginsach i podkoszulkach, choć oczywiście mi się zdarza. Ale muszę powiedzieć, że casual wszechobecny na konferencji mnie wielce zaskoczył. Jakoś wydawało mi się, że jednak blo-, vlogerki i instainfluencerki będą prezentowały zróżnicowany ale jednak at least street style. Ale hej! Było kolorowo i różnorodnie, także atmosfera super!
    Fantastyczną sprawą była organizacją, za co duży szacunek. Przede wszystkim miejsce, czyli idea sprowadzenia eventu do hotelu. Niby hotel jak hotel, ale możliwość noclegu w tym samym miejscu była dla mnie cudownym ułatwieniem. Ponadto specjalnie dla blogerek obowiązywał rabat na nocleg, przez co cena 200 zł za pokój jednoosobowy ze śniadaniem była całkiem znośna. Zagwarantowane jedzenie o każdej porze w trakcie wydarzeń, przekąski, napoje, przepyszny obiad. Wow! 
    Bilety na Pendolino, 150 zł w jedną stronę to nie mało, ale za to spokojnie w strefie ciszy, 2 godziny 15 minut i jestem na miejscu.Tydzień wcześniej były też zapisy na warsztaty, o którym to procesie chodzą już legendy, czyli time to fight! Przypomnienie o zapisach tydzień wcześniej, jak również przesłany harmonogram. Zatem był czas do namysłu, aby wszystko ułożyć sobie według upodobań. Godzina 20:00 poniedziałek, akurat nie było mnie w domu, ale przystanęłam, aby spokojnie zapisać się na wszystkie te, które najbardziej mnie interesowały. Godzina 20:00 aktywny link, wchodzę na stronę i widzę jak miejsca znikają! Szybka akcja, 30 sek i nie ma już miejsc na warsztaty z O2 Skin, więc błyskawiczna decyzja 20:01 zapisana jestem połowicznie... ale trudno, były szybsze ode mnie. Znając harmonogram z wyprzedzeniem wiedziałam, że bardzo chciałabym uczestniczyć w kilku wykładach otwartych o tematyce mi bliskiej, stąd gimnastyka z zapisami na warsztaty tak, abym żadnego nie przegapiła. Zgodnie z regulaminem można było zapisać się na 2 warsztaty z markami dziennie, w sumie max 4, ale mnie wystarczyły mimo wszystko dwa, choć jak się miało okazać, zupełnie przypadkowo w sobotę byłam na jednym nielegalnie:)
    blogger beauty cosmetics conference #polishgirl
    We dwójkę zawsze raźniej:) Moja droga koleżanka Kamila z vloga MakeupHeart. Miło było porozmawiać z kimś, kto ma podobne poglądy na blogosferę, spędzić razem trochę czasu, wymienić się wrażeniami z eventu. Buziaki i pozdrowienia:D

    DZIEŃ PIERWSZY - SOBOTA

    Pobudka 3:30 ! Kosmos! Dla mnie to prawdziwe wyzwanie. Po pierwsze dlatego, że jestem strasznym śpiochem, po drugie, bardzo łatwo potrafię znaleźć logiczne argumenty, aby sobie wszystko darować i odpuścić :) Ale tym razem nie dałam się zmanipulować swojemu wewnętrznemu leniowi i już o 6:00 byłam w drodze do Warszawy. Od 9:00 rejestracja, odebranie identyfikatora i opasek na warsztaty, oficjalne przywitanie uczestników i .... odpłynęłam w świat urody i kosmetyków. Zagubiłam się w niezwykłych rozmowach, zapachach, kolorach, mnogości wizualnych bodźców, poznawaniu tylu ciekawych osób. Jadąc na konferencje wiedziałam, że będą tam blo- i vlogerki które lubię i obserwuję, ale mimo wszystko z tego wszystkiego nie udało mi się porozmawiać z większością z nich:( Inna sprawa, że zupełnie nie mogłam ich rozpoznać :D :D :D
    Wykład 'Instagram - hasztagi, statystyki, zasięgi' bardzo chciałam wysłuchać w nadziei, że olśni mnie i nagle wszystko stanie się jasne, że w końcu dostrzegę problem, który nie pozwala mi rozwinąć skrzydeł. Oczami wyobraźni widziałam siebie jako instafluencerkę, a potem zadałam sobie pytanie 'ale po co?' i mi przeszło ;D Oczywiście było ciekawie, wręcz rewolucyjnie w niektórych aspektach, dlatego uważam ten czas za wielce owocny:) Choć powtarzany przez wszystkich jak mantra sposób: rób zdjęcia tylko w jednej kolorystyce dla spójności profilu wydaje mi się absurdalny i ja pozostanę jednak z moimi niemal 200 obserwatorami, ale za to ze zdjęciami, które wyrażają mnie.

    WARSZTATY ANNABELLE MINERALS - MINERALNE ROZŚWIETLENIE

    Znam markę, aczkolwiek nigdy nie miałam żadnego z ich produktów. Dlaczego? No właśnie nie wiem. W końcu dzięki drogerii Pigment miałam do nich niezwykle łatwy dostęp, już na początku istnienia marki. Hmmm... O minerałach chodzą różne opinie, że nie kryją zbyt dobrze, że nie lubią się z wieloma kosmetykami pielęgnacyjnymi, że wreszcie ich nakładanie to nie lada sztuka. Myślę, że ogół tego wszystkiego sprawił, że chętniej sięgałam po koreańskie kremy BB, które idealnie komponują się z moim koreańskim rytuałem piękna. Ale to bliskie spotkanie z minerałami na warsztatach, możliwość roztarcia podkładu na dłoni, doświadczenie ich niezwyklej delikatności, wręcz takiej nieopisanej lekkości, sprawiło, że przy następnym wyborze podkładu pomyślę właśnie o kosmetykach mineralnych. A otrzymane cienie do powiek będą ku takiemu przejściu na jasną stronę mocy pierwszym krokiem.

    WARSZTATY O2 SKIN - DZIAŁANIE TLENU W KOSMETYKACH

    To właśnie tutaj przemknęłam nielegalnie, ale za przyzwoleniem prowadzących warsztaty. Ot zwolniło się jedno miejsce! Akurat dla mnie :) Do tej pory żadne polskie kosmetyki pielęgnacyjne do twarzy nie zwróciły mojej uwagi, nie zdobyły mojego zaufania. Sylveco, Vianek, Nacomi.... Ale idea zamknięcia tlenu w kosmetykach w taki sposób, aby istotnie działał, brzmi niezwykle intrygująco. Z miłą chęcią słuchałam o procesie powstania kosmetyków marki O2Skin, trudnościach z ustabilizowaniem aktywnych cząsteczek, o ewolucji, badaniach i wreszcie zauważalnym działaniu. Ciekawa była również dyskusja z ambasadorkami, które podzieliły się swoimi doświadczeniami, przemyśleniami i uwagami na temat poszczególnych produktów. Oczywiście najistotniejsze będzie docelowe działanie serii na moją skórę, ale jestem bardzo dobrej myśli po pierwsze dlatego, że jest to rewolucyjna nowość, a po drugie, że ta innowacja zrodziła się w Polsce. Polish genius! Co też istotne, mam przyjemność testowania całej serii, 5 produktów, ponieważ jestem przyzwyczajona do wieloetapowego nawilżania różnymi konsystencjami mojej bardzo suchej cery. Już stosuję, i jestem pod wrażeniem, ale przemyślenia po zakończeniu kuracji.
    blogger beauty cosmetics conference #polishgirl

    DZIEŃ DRUGI - NIEDZIELA

    Nie musiałam się zrywać skoro świt. Jupiiii! Śniadanko chwilę przed 9:00, start konferencji o 10:00 i ruszyłam na test stanu cery, robienia zdjęć, o czym zapomniałam dzień wcześniej:) Miałam też znacznie więcej czasu, aby przystanąć przy stanowiskach marek, porozmawiać tak po koleżeńsku, dowiedzieć się czegoś więcej, doświadczyć na własnej skórze. Mimo, ze firm było około 13, a dni na ich poznanie 2, to i tak nie wystarczyło czasu, aby podejść do wszystkich. Żałuję, że pominęłam Pierre Rene i Miyo :( a wynikało to tylko z tego, że były w odrębnej części/sali i jakoś wizualnie mi się nie przypominały. A szkoda!
    Chciałam koniecznie uczestniczyć w otwartej dyskusji z vlogerami 'Hejt i jego oblicza'. Było niezwykle pouczająco usłyszeć o tak okrutnym zjawisku od osób, które niestety go doświadczyły, ale zechciały się podzielić doświadczeniami i drogą jaką przeszły, aby uodpornić się na niego, na tyle, na i le to możliwe.
    Drugi panel dyskusyjny 'Metamorfoza bloga - case study' nieco mnie zawiódł. Myślałam, że będzie to bardziej instrukcja, konkretne rady na udoskonalenie bloga oczami agencji reklamowej. Podczas gdy było to omówienie jednego konkretnego przypadku ewolucji bloga, który nie wydał mi się ciekawy ani przed ani po zmianach. Niestety... szczerze mówię. Nie wiem czemu to wszystko miało służyć, ale odniosłam wrażenie, że ewolucja była nastawiona nie na atrakcyjność samą w sobie, treści czy przekaz, a tylko na zwiększenie potencjału pod kontem zarabiania pieniędzy. Generalnie nic konkretnego, i nic nie wyniosłam z tego dla mnie. Kompletnie nic:(
     
    WARSZTATY NATURA SIBERICA - DZIKIE POCHODZENIE
    Uwielbiam tą markę od lat. Ich kosmetyki używałam zanim stały się popularne i kiedy produkowane były jeszcze w Rosji (teraz produkowane są w Estonii). Dlatego z wielką przyjemnością 'zmacałam' nowe produkty w ramach trzech serii śnieżynek, czyli produktów wegańskich:)  Ostre peelingi, odżywki, kremy do rąk... czysta natura! Krem do modelowania ciała z nowej serii FAROE ISLANDS, który otrzymałam, idealnie dobrany w czasie, ponieważ sylwetka przed sezonem bikini musi się 'wylaszczyć' :D Używam go w towarzystwie bańki chińskiej, którą wykonuję masaż ud, pośladków, boczków i brzucha. Zobaczymy jak sobie poradzi:) Warsztaty były kreatywne, ponieważ ich częścią było także własnoręczne wykonanie peelingu cukrowego z dodatkiem płatków róż. Co prawda ja mam już niemałe doświadczenie w domowej produkcji kosmetyków naturalnych tego typu, co nie zmienia faktu, że bawiłam się fantastycznie.
    MOJE ODKRYCIE Z NEESS - HYBRYDY BEZ STRACHU
    Nigdy nie byłam zwolenniczką hybryd na paznokciach. Powiem więcej - nigdy ich nie miałam! Tak! Przerażało mnie po pierwsze ściąganie hybryd: moczenie w acetonie i spiłowywanie frezarką.... brrrrrrr... po drugie ich plastikowy wygląd przy grubej warstwie na płytce paznokcia. No nie! Not my style! Ale na stoisku Neess spotkała mnie niespodzianka.... wręcz olśnienie :D trwałość hybryd bez tandetnego wyglądu i z efektem PEEL OFF! Jeśli jesteście ciekawi o czym mówię to najlepiej zobaczyć to na własne oczy!  Dwie warstwy bazy chroniącej płytkę paznokcia, dwie warstwy utwardzanego światłem lakieru oraz top coat. Cieniutko, a trwale. Ściągamy samodzielnie za pomocą patyczka!  Bardzo jestem ciekawa jak z trwałością, ale będę się mogła przekonać, ponieważ lakier i baza peel off, a także pyłki ozdobne znalazły się w mojej torbie z prezentami, za co jestem ogromnie wdzięczna. Jeszcze tylko lampa, na razie pożyczona, ale jak się wszystko sprawdzi, to z radością przerzucę się na takie hybrydy! A lakiery Golden Rose w połączeniu z Seche Vite to duet póki co nie do przebicia w trwałości.
    blogger beauty cosmetics conference #polishgirl
    MOJE WRAŻENIA:
    Cała konferencja była przygotowana bardzo profesjonalnie. Rejestracja odbyła się błyskawicznie, podobnie jak kończące event odebranie toreb prezentowych (co dla wielu, jak wynikało z moich obserwacji, okazało się być najważniejszym powodem uczestnictwa w MBC). Żadnego zamieszania, chaosu, kolejek czy nieporozumień. A przecież było nas aż 300, plus około 13 stanowisk firm. Spędziłam niezwykle owocny czas, poznałam nowości kosmetyczne, miałam okazję porozmawiać o urodzie czy pielęgnacji z blogerkami i markami. Uważam, że konferencja w hotelu jest świetnym rozwiązaniem, kiedy część gości jest spoza miasta, w którym jest organizowana. Bliskość komunikacji miejskiej też ma znaczenie, choć ja jako naczelny burżuj woziłam się taksówkami:) Atmosfera była wspaniała! Tyle się działo, że ledwo co wystarczało czasu, aby napić się herbaty. Jestem mega zadowolona, ponieważ były to intensywne, acz pasjonujące dwa dni i mam nadzieję, że w przyszłej edycji również wezmę udział.

    4 komentarze :

    1. O tak, sławetne spotkanie na LNE! Super, że Ci się podobało na MB ;)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Ahahahah.... czy ty też masz jeszcze traumę po tamtym? To był zupełnie inny wymiar! Polecam

        Usuń
    2. Ojej az jestem ciekawa co takiego wydarzylo sie na LNE?😁 Bylam po raz pierwszy na Konferencji i oceniam ja na 4+. Ja jednak zamiast masy giftow wole konkretna wiedze ktora moge przekuc w ruch na blogu i zdobycie nowego kregu czytelnikow.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. No to dokładnie tak jak ja! I częściowo jestem usatysfakcjonowana. Jak wspomniałam wybrałam wykłady o tematyce, która mnie interesowała, zamiast warsztatów, na których można było ostać dodatkowe kosmetyki. A o LNE jest osobny wpis, warto przeczytać... bo w kilku słowach nie da się tego opisać :D http://www.followcreativitynow.com/2016/11/spotkanie-blogerek-urodowych-2016-w.html

        Usuń

     

    MeetBeauty

    MeetBeauty

    Prawa autorskie

    Nie zgadzam się na kopiowanie grafik, zdjęć i tekstów oraz publikowanie ich w formie elektronicznej lub drukowanej bez mojej wiedzy i zgody (Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

    Google+ Badge

    FACEBOOK

    MÓJ INSTAGRAM