• Instagram
  • wszystko co kreatywne!

    Strony

    TRATTORIA BEZTROSKI POMIDOR WŁOSKI, WIELICZKA


    Czasami przychodzi taki dzień, kiedy nic się nie chce. Dzisiaj. Huśtawka pogodowa, kabhi khushi, kabhie gham, powoduje, że moje samopoczucie nie mogło się zdecydować czy wyraża raczej  'nie mam siły' czy 'prawie usypiam', czego wybitnie nie znoszę. Lecz takie leniwe niedziele jak ta, mają też swój urok, kiedy to spędzając czas z rodziną, spontanicznie odkrywam nieznane mi miejsca.
    Nie dalej jak wczoraj usłyszałam o włoskiej restauracji, która znajduje się rzut kamieniem ode mnie. Tak blisko, a tak daleko. Fenomen każdej nowej restauracji w Wieliczce polega na tym, że tutaj po prostu nie ma godnych polecenia miejsc, więc każde otwarcie zakrawa niemal o święto. Doprawdy nie mam zatem pojęcia jakim cudem umknęło mi to przez cały rok. 
    Mieszanka wspomnianej sinusoidy słońca i deszczu w proporcji 50/50 ze zmianą co 10 minut nieco uniemożliwiało mi robienie zaplanowanych zdjęć, zatem decyzja o ruszeniu się z domu, aby zakosztować nowej kuchni, była wystarczająco kusząca.
    Wybór padł na:

    TRATTORIA BEZTROSKI POMIDOR WŁOSKI

    Zacznę od tego, że miejsce jest w porządku, to znaczy bez szaleństw, ale również bez zastrzeżeń. Ot dom jednorodzinny zaadoptowany na potrzeby rodzinnej restauracji, z parkingiem na froncie oraz rodzinnym ogródkiem i placem zabaw dla dzieci na tyłach. Chwytliwa nazwa, schludne wnętrze, co prawda nijak się mające do tradycji włoskiej, ale to przecież nie ma większego znaczenia, w końcu jesteśmy w Polsce. Wybrałam chyba godziny szczytu, ponieważ panujący w środku gwar wyraźnie definiował atmosferę. Zawczasu pomyślałam o rezerwacji, dlatego bez strachu byłam pewna, że nie będziemy musieli czekać na stolik. I jak się okazało była to bardzo mądra decyzja, ponieważ w innym przypadku zostalibyśmy najprawdopodobniej odprawieni z kwitkiem, ponieważ restauracja była pełna. Lekkie zamieszanie, bardzo miła i rzetelna obsługa. Krótka karta, dania włoskie i polskie. Koło makaronów i pizzy, schabowy i pierogi, ale nie mam nic przeciwko temu. Myślę, że to specjalnie z myślą o nieco mniej wyrafinowanych podniebieniach:D Szybka decyzja i wybór padł na:
    restauracje w Wieliczce kuchnia malopolski beztroski pomidor wloski trattoria pizzeria gdzie zjeśc w wieliczce
    napoje: MROŻONA HERBATA - zaszalałam zamawiając nowość Dilmah - smakową, brzoskwiniową na bazie herbaty czarnej. Tak, ja słodzę herbatę, jedną łyżeczkę, natomiast ta była już przygotowana bodaj z syropem cukrowym i niestety komuś się wlało zbyt dużo, bo aż mi zęby cierpły.... brrrrr... tak sobie teraz myślę, że mogłam poprosić o zrobienie mniej słodkiej wersji, ale jakoś wówczas nie przyszło mi to do głowy, bo nie mam w zwyczaju marudzić. Druga herbata na bazie zielonej była ok.

    przystawka: BRUSCHETTA Z POMIDORAMI - dramat na całej linii. Generalnie nie jest to skomplikowane w wykonaniu danie, rzekłabym mało co da się zepsuć, a jednak dzisiaj udowodniono mi, że można. Rozmokłe 5 kromek chleba ledwo co przypieczone z jednej strony (a powinna być to niewątpliwie grzanka) z bardzo wodnistą 'sałatką' z pomidorów które pokrojono w całości (nie usunięto gniazd z pestkami) oraz bardzo, ale to bardzo czosnkowym posmaku. Niestety z tradycyjną bruschettą nie miała nic wspólnego. Wolałabym, żeby było ich mniej, ale lepiej wykonane.

    danie główne: LASAGNA -  to dla mnie danie test. Bardzo łatwo można się na nim wyłożyć, ponieważ ma wiele części składowych, jest też chyba najbardziej tradycyjną potrawą kuchni włoskiej. Moją ulubioną. Ja oczywiście rozumiem, że w niektórych restauracjach zawczasu przygotowuje się całą brytfannę lasagni, a potem już pod indywidualne zamówienie porcjuje, dodaje sos pomidorowy i mozzarellę i zapieka w mini naczyniu żaroodpornym. Jest ok, ale ja dostałam solidnej wielkości kawałek w turbo gorącym naczyniu, który najwyraźniej nie zdążył się rozgrzać, ponieważ w środku był ledwo letni... eh. .. co więcej sos pomidorowy.... no co ja mam powiedzieć. To świętość. We Włoszech każda trattoria ma swój przepis, strzeżony, to on świadczy o smaku potraw... tu chyba tego zabrakło... Oczywiście nie jestem zawodowym krytykiem kulinarnym, ale mam subtelny smak. W restauracjach szukam wyjątkowych aromatów, przypraw.... Tutaj sos pomidorowy jest w najlepszym przypadku z pomidorów z puszki. Z tym też nie ma wielkiej sprawy, choć sezon na pomidory się już rozpoczął, ale akurat wyraźnie dało się wyczuć, że w tych pomidorach z puszki był też dodany kwasek cytrynowy i sól, a sos jeszcze dodatkowo później dosolono. Co więcej nie przetarto go, aby pozbyć się pestek. I chyba nie było też żadnych konkretnych przypraw czy ziół. Ja wiem, że niezbędnym składnikiem włoskiej kuchni jest czosnek, ale przydałoby się też wiedzieć, aby klient nim niemiłosiernie nie śmierdział, należy przed dodaniem go do potraw usunąć mu serce. Najgorsze jednak dopiero nadchodzi: na wierzchu mojej lasagni pod warstwą nowej, roztopionej, pseudo mozzarelli (powinna być miękka biała) była o dziwo warstwa tejże spalonej. Zapytacie: ale jak to? No mnie też to zdziwiło. Tagliatelle z indykiem i grilowanymi warzywami było ok.

    deser: SEMIFREDO oraz BROWNIE Z LODAMI - o tyle o ile do samych deserów nie mogę się przyczepić, bo były pyszne, to jednak sposób ich podania mnie zadziwił. A mianowicie oba były identyczne. Jakby estetyka deseru była standardowa: sos malinowy + kiwi + pomarańcza + winogrona + kakao! Zarówno dla Semifredo jak i Browni z dodatkową porcją lodów. Zadziwiające.

    JEDZENIE: 3,5/5  - pozostawia wiele do życzenia w detalach, aczkolwiek zawsze trzeba pamiętać, że ja jestem wyjątkowo surowa w ocenie.
    ATMOSFERA: 4/5 - na pewno nie jest to miejsce, żeby odpocząć. Głośny gwar, krzyki, śmiechy. Jest to jednak norma, ponieważ rodziny z małymi dziećmi to większość klientów tego miejsca
    CENA: 4,5/5 - nie jest drogo, standard krakowski, aczkolwiek trzeba pamiętać, że to tereny podmiejskie. Dla trzech osób: 1 przystawka + 3 dania główne + 1 wino + 2 desery + 2 herbaty + kawa - ok. 150 zł. Przy pytaniu czy wszystko smakowało postanowiliśmy powiedzieć o niedogrzanej lasagni. Ku naszemu zaskoczeniu dostaliśmy -10% na cały rachunek, ale czy to coś zmienia?

    Obsługa bardzo miła, dania na czas, niedrogo, przytulne miejsce, jest parking, jest rozrywka dla dzieci więc super... ale nie smakowało mi :( To co mam powiedzieć? Chciałabym, aby było lepiej, ale ja drugi raz już się tu nie pojawię, ponieważ nie odnalazłam w tym miejscu wyjątkowości, smaku, a raczej typowo polskie, swobodnie podejście do tak wspaniałej kuchni włoskiej.

    2 komentarze :

    1. Muszę się ze wstydem przyznac, ze jjeszcze nie byłam w Wiekiczce. Ale uwaga - nadciągam!

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Zachęcam... ale jakbym miała polecać miejscówkę na posiłek, to polecam Karczmę pod Wielką Solą - prze-pysz-nie ...a ja przecież 'wybredzioch' jestem:D

        Usuń

     

    MeetBeauty

    MeetBeauty

    Prawa autorskie

    Nie zgadzam się na kopiowanie grafik, zdjęć i tekstów oraz publikowanie ich w formie elektronicznej lub drukowanej bez mojej wiedzy i zgody (Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

    Google+ Badge

    FACEBOOK

    MÓJ INSTAGRAM